Anielski sklep
Pewnemu chłopcu śniło się, że wszedł do ogromnego sklepu, w którym za ladą stał anioł.
- Co tutaj sprzedajecie? – zapytał chłopiec.
- Wszystko, czego pan sobie zażyczy – odparł uprzejmie anioł.
Chłopiec zaczął więc wymieniać:
- Chciałbym zakończenia wszystkich wojen na całym świecie, więcej sprawiedliwości dla wykorzystywanych, tolerancji i życzliwości dla obcych, więcej miłości w rodzinie, pracy dla bezrobotnych, głębszego poczucia wspólnoty w Kościele i… i…
Anioł przerwał:
- Przykro mi proszę pana, ale widocznie źle mnie pan zrozumiał. My nie sprzedajemy owoców, lecz jedynie nasiona.
A to pech!
Był raz starzec, który miał syna jedynaka i konia. Pewnego dnia koń wyrwał się z zagrody i uciekł na wzgórza.
- Uciekł ci koń? A to pech! – mówili sąsiedzi.
- Czemu tak mówicie? – pytał stary. – Skąd wiecie, że to pech?
I rzeczywiście, następnej nocy koń wrócił do zagrody, gdzie go zawsze karmiono i pojono, prowadząc ze sobą tuzin dzikich koni. Syn gospodarza zobaczył je, wymknął się bocznym wyjściem i zamknął bramę. Nagle mieli teraz trzynaście koni zamiast żadnego. Sąsiedzi usłyszeli dobrą wieść i pobiegli do gospodarza.
- Trzynaście koni! Ale ty masz szczęście! On zaś odparł:
- Skąd wiecie, czy to szczęście?
Parę dni potem jego syn próbował ujeżdżać jednego z dzikich koni; został zrzucony i złamał nogę. Sąsiedzi znów przyszli wygłosić kolejny pochopny sąd:
- Twój syn złamał nogę. To ci pech! Mądry gospodarz znów odrzekł:
- Skąd wiecie, czy to pech?
I rzeczywiście, niedługo potem w okolicy pojawił się dowódca wojskowy i zorganizowano pobór. Wszyscy sprawni młodzieńcy zostali wzięci do armii i wysłani na wojnę, z której nigdy nie wrócili. Zaś syn gospodarza ocalał, bo miał złamaną nogę.
Najlepsze nasiona
Żył kiedyś rolnik, którego kukurydza zawsze zdobywała pierwszą nagrodę na krajowej wystawie rolniczej. Rolnik ten miał zwyczaj dzielić się swoimi najlepszymi nasionami z sąsiadami.
Gdy ktoś zapytał go o powód takiego postępowania, odpowiedział z uśmiechem: „To leży w moim własnym interesie. Wiatr przenosi pyłki z jednego pola na drugie. Gdy zatem sąsiedzi uprawiają kukurydzę gorszej jakości, w trakcie zapylenia pogarsza się również jakość mojej kukurydzy. Dlatego zależy mi na tym, by siali jak najlepszą.”
Znalezione w: „Porozumienie bez przemocy. Ćwiczenia” Ingrid Holler
A my, z takim uporem dbamy tylko o swoje poletko… może czas poszerzyć swój horyzont działania?
p.s. Różnego rodzaju Ważne Działania ostatnio mnie mocno pochłaniają, ale obiecuję jakiś dłuższy tekst już wkrótce.
Życie jest jak samochód
Dawno temu (no może nie tak bardzo dawno…) żył w Indiach pewien mędrzec. Kiedy jego uczniowie zapytali go czym jest życie, udzielił im bardzo prostej odpowiedzi: „Życie jest jak samochód”. Uczniowie siedzieli w milczeniu i czekali na dalsze wyjaśnienia. „Samochód może służyć do odkrywania świata i wjeżdzania w wysokie góry. Niestety wielu ludzi rzuca się pod koła, daje przejechać, a na końcu odpowiedzialność za wypadek zrzuca na samochód.”
(znalezione w „Porozumienie bez przemocy. Ćwiczenia” Ingrid Holler)
p.s. Brak nowych wpisów spowodowany był urlopem, a teraz jestem mocno zajęta nowymi zawodowymi aktywnościami. Po 4 sierpnia wracam jednak do „żywych” i obiecuję jakiś większy artykuł, a może nawet nie jeden
O myszy i kawałku sera.
W pewnej mysiej dziurze mieszkała sobie mysz. Miała ona wielkie marzenie, pragnęła ogromnego kawałka sera. Wiedziała, że taki wspaniały, pyszny ser ją uszczęśliwi. Modliła się więc codziennie do Boga, prosząc o zesłanie sera. Wiedziała, że gdy wyobrazi sobie swoje pragnienie ze szczegółami, zwiększy się szansa na jego ziszczenie. Mysz wizualizowała zatem wielki kawał żółciutkiego, delikatnego i pożywnego sera. Read more
Historia pewnego niewidomego
Pewnego dnia, na placu targowym, pośród tłumu ludzi siedział niewidomy z kapeluszem na datki i kartonikiem z napisem: „Jestem ślepy, proszę o pomoc”.
Pewien mężczyzna, który przechodził obok niego zauważył, że jego kapelusz jest prawie pusty, zaledwie parę groszy…Wrzucił mu parę monet, po czym bez pytania niewidomego o zgodę wziął jego kartonik, odwrócił na druga stronę i coś napisał….
Tego samego popołudnia, ten sam mężczyzna znowu przechodził obok tego samego niewidomego i zauważył,
że tym razem jego kapelusz jest pełen monet. Niewidomy rozpoznał kroki tego człowieka i zapytał go czy to on odwrócił kartonik i co na nim napisał…
Mężczyzna odpowiedział: „Nic co nie byłoby prawdą. Przepisałem Twoje zdanie tylko troszkę inaczej.” Uśmiechnął się i oddalił…
Niewidomy nigdy się nie dowiedział, że na jego kartoniku było napisane: „Dziś wszędzie dookoła jest wiosna… A ja nie mogę jej zobaczyć…„





