Jeśli zdołasz…
Kochani, nie mam ostatnio za bardzo czasu na pisanie czegoś dłuższego, może wkrótce coś przyjdzie. A na razie chciałam się podzielić czymś, co przyszło do mnie w porannej poczcie. Jest to pełen mądrości wiersz R. Kiplinga. Read more
Słowa i wiedza
„Uczniowie pewnego mistrza byli zaabsorbowani dyskusją nad cytatem Lao-tsy:
Ci, którzy wiedzą, nie mówią. Ci, którzy mówią, nie wiedzą.
Gdy przyszedł mistrz, poprosili go o wyjaśnienie.
- Kto z was wie jak pachnie róża?
Wszyscy wiedzieli.
- Kto z was potrafi to opisać słowami?
Zapadła cisza.”
Dziś nie przychodzą do mnie żadne słowa, choć robiłam kilka podejść do napisania czegoś dłuższego. Wyjeżdżam na tydzień i chciałam zostawić coś do dyskusji. Nie wiem, czy nie mam słów, bo „wiem”, jak w tej przypowieści, czy też po prostu jestem zmęczona, bo ostatnio życie obfitowało w wewnętrzne zmiany. Zastanowiła mnie jednak ta krótka taoistyczna historyjka de Mello. Jestem ciekawa co o tym sądzicie, szczególnie w miejscu i czasach, gdzie wszyscy coś mówią i piszą. Ze mną włącznie
p.s. Przypomniało mi się, że ktoś mi kiedyś mówił, że istnieje neurologiczne wyjaśnienie tego, że nie potrafimy opisywać słowami zapachów tak dobrze jak np. obrazów. Nie znam jednak szczegółów. Teloch, wiesz coś?
To, co ważne w życiu.
„Profesor filozofii stanął przed swymi studentami i położył przed sobą kilka przedmiotów. Kiedy zaczęły się zajęcia, wziął spory słoik i wypełnił go po brzeg dużymi kamieniami. Potem zapytał studentów, czy ich zdaniem słój jest pełny, oni zaś potwierdzili.
Wtedy profesor wziął pudełko żwiru, wsypał do słoika i lekko potrząsnął. Żwir oczywiście stoczył się w wolną przestrzeń między kamieniami. Profesor ponownie zapytał studentów, czy słoik jest pełny, a oni ze śmiechem przytaknęli.
Profesor wziął pudełko piasku i wsypał go, potrząsając słojem. W ten sposób piasek wypełnił pozostałą jeszcze wolną przestrzeń. Read more
Być uczniem, mieć mistrza.
Kiedy wielki suficki mistyk Hasan umierał, ktoś zapytał: „Hasan, kto był twoim mistrzem?”
Powiedział: „Miałem tysiące mistrzów. Jeśli miałbym przytoczyć ich imiona zajęłoby to miesiące, a może lata, a jest już na to za późno. Lecz o trzech mistrzach na pewno ci opowiem. Read more
Anielski sklep
Pewnemu chłopcu śniło się, że wszedł do ogromnego sklepu, w którym za ladą stał anioł.
- Co tutaj sprzedajecie? – zapytał chłopiec.
- Wszystko, czego pan sobie zażyczy – odparł uprzejmie anioł.
Chłopiec zaczął więc wymieniać:
- Chciałbym zakończenia wszystkich wojen na całym świecie, więcej sprawiedliwości dla wykorzystywanych, tolerancji i życzliwości dla obcych, więcej miłości w rodzinie, pracy dla bezrobotnych, głębszego poczucia wspólnoty w Kościele i… i…
Anioł przerwał:
- Przykro mi proszę pana, ale widocznie źle mnie pan zrozumiał. My nie sprzedajemy owoców, lecz jedynie nasiona.
A to pech!
Był raz starzec, który miał syna jedynaka i konia. Pewnego dnia koń wyrwał się z zagrody i uciekł na wzgórza.
- Uciekł ci koń? A to pech! – mówili sąsiedzi.
- Czemu tak mówicie? – pytał stary. – Skąd wiecie, że to pech?
I rzeczywiście, następnej nocy koń wrócił do zagrody, gdzie go zawsze karmiono i pojono, prowadząc ze sobą tuzin dzikich koni. Syn gospodarza zobaczył je, wymknął się bocznym wyjściem i zamknął bramę. Nagle mieli teraz trzynaście koni zamiast żadnego. Sąsiedzi usłyszeli dobrą wieść i pobiegli do gospodarza.
- Trzynaście koni! Ale ty masz szczęście! On zaś odparł:
- Skąd wiecie, czy to szczęście?
Parę dni potem jego syn próbował ujeżdżać jednego z dzikich koni; został zrzucony i złamał nogę. Sąsiedzi znów przyszli wygłosić kolejny pochopny sąd:
- Twój syn złamał nogę. To ci pech! Mądry gospodarz znów odrzekł:
- Skąd wiecie, czy to pech?
I rzeczywiście, niedługo potem w okolicy pojawił się dowódca wojskowy i zorganizowano pobór. Wszyscy sprawni młodzieńcy zostali wzięci do armii i wysłani na wojnę, z której nigdy nie wrócili. Zaś syn gospodarza ocalał, bo miał złamaną nogę.




