30 dni zmiany
Uwaga, projekt został tymczasowo zawieszony.Zmiany, zmiany.
Temat, który od dawna mnie inspiruje, może dlatego, że dla mnie zmiany są bardzo trudne. Ciężko mi podejmować decyzje, utykam często w miejscu i nie mogę ruszyć dalej. Dlatego szukam różnych rozwiązań. Drugi element, który zainspirował mnie do projektu, o którym za moment, to odkrycie, że lubię pracować w grupie. Więcej, potrzebuję bardzo aktywności, która dawałaby poczucie wspólnoty i bycia razem w czymś, co jest dla wszystkich zainteresowanych ważne. Wróciłam wspomnieniami do czasów studenckich, kiedy podejmowałam się różnych aktywności angażujących grupę ludzi i poczułam, że brak mi tego. Trzeci element, to potrzeba bardziej aktywnego zaangażowania ludzi wokół strony i idei Poza Schematy w jakieś konkretne działania. Wspólnota, community, może wszystkim przynieść coś dobrego. Tyle tzw. tytułem wstępu. Do rzeczy.
Mam wrażenie, że to Steve Pavlina wymyślił (a przynajmniej rozpowszechnił) ideę „30-day trial” czyli 30-dniowej próby (Nie podoba mi się to określenie po polsku, dlatego zmodyfikowałam je lekko. Moja modyfikacja też mi się nie podoba za bardzo, ale może coś po drodze wymyślimy.). A potem w amerykańskim świecie „self-development” poszła lawina. Pomysł jest prosty – wymyślasz jaki nowy nawyk chcesz wprowadzić w życie i trzymasz się tego przez 30 dni. Może to też być sposób na wypróbowanie czegoś nowego, np. diety (wegetariańska, wegańska czy slow-carb, którą widziałam, że podjął Jakub), czy eksperymentu ze spaniem (np. sen wielofazowy, z którego zasłynął Steve). Możliwości jest bez liku.
Co prawda badania wskazują, że po to, by nawyk naprawdę przylgnął, potrzeba nawet trzech miesięcy (średnio po 66 dniach nawyk staje się automatyczny), to wydaje mi się, że 30 dni to dobry start. Jeśli po miesiącu uznasz, że warto, to z pewnością będziesz dalej pilnować swojego nowego nawyku, przez kolejne dwa miesiące. Jeśli zaś stwierdzisz, że nowa dieta Ci nie służy, to spokojnie z niej zrezygnujesz, mając poczucie, że naprawdę to przetestowałeś.
Jak będzie to wyglądać technicznie?
Po to, by wzmocnić ducha wspólnotowego, założyłam specjalne forum. W komentarzach mógłby się zrobić niezły burdel, cytując z pewnego filmu. Bramką zaś jest, również specjalnie na tę okazję założona, lista mailingowa. Będę co jakiś czas podsyłać krótkie wzmacniające wiadomości oraz kluczowe informacje organizacyjne. Jeśli ktoś nie ma ochoty, nie musi angażować się w forum, choć zachęcam. Publiczne deklaracje i wzajemne wsparcie z pewnością mogą pomóc. Zaczynamy 1 września, więc czasu niewiele (pomysł przyszedł wczoraj, więc i tak jestem dumna, że udało mi się to w dobę ogarnąć), ale też nie ma co się zastanawiać. Trzeba działać. To jedna z rzeczy, której się nauczyłam na Warsztatach Wolności u Krzysia Dziwnego – trzeba reagować na okazje, bo te lubią szybko mijać.
Na dole tego wpisu jest formularz, potrzebny jest tylko Twój email. Dalej już będę prowadzić. Jutro (już dziś) napiszę kolejny tekst „w temacie”, o tym co wybrać, jak wybrać, trochę o motywacji… no, zobaczymy. Póki co, idę za żywiołem. A w czwartek zaczynamy. Nie zapomnij zajrzeć do tekstu o wprowadzaniu nowych nawyków oraz o przechytrzaniu starych.
Uwaga, projekt został tymczasowo zawieszony.
photo credit: DafneCholet
Potrzebujesz inspiracji? Daj się się zainspirować dzienną porcją ciekawych myśli wprost do Twojej skrzynki.





Znalazłam coś w temacie:
Tutaj chodziło o 21 dni bez narzekania—ciekawy pomysł…
choć jest inne nazwisko–pomysł wygląda na bardzo podobny…
i fajny pomysł z ‘przypominajką’
http://www.inspiruj.com/21-dni-bez-narzekania/
Odnośnie zmiany nawyków-strasznie szybko;)
Faktem jest, że nie ma się co zastanawiać –ale jest takie bogactwo nawyków do zmienienia;))
ech..
Pozdrawiam serdecznie
Witaj Joanno,
Od września rozpoczynam kolejne wyzwanie. Tym razem zobowiązuję się pisać codziennie minimum 750 słów. Może chcesz dołączyć? Szczegóły opisałem tu:
Miło mi, że o mnie wspomniałaś
http://produktywnie.pl/2240/30-dniowe-wyzwanie-pisze-750-slow-dziennie/
Można być nawet inżynierem Google i próbować czegoś nowego przez miesiąc
http://www.ted.com/talks/matt_cutts_try_something_new_for_30_days.html
@Lulu: szybko, bo trzeba działać, nie ma co się op…lać
Tak naprawdę, im więcej czasu masz na rozmyślania, tym trudniej. A tak, decyzja, ciach – i po sprawie. COŚ trzeba wybrać 
@Jakub: ha, właśnie mój plan na wrześniowe wyzwanie był właśnie związany z pisaniem na bloga. Zastanawiam się tylko czy określić to czasowo (np. godzina dziennie) czy właśnie ilością słów/znaków.
@Jędrzej: to tylko dodaje prestiżu naszej akcji, hehehe
„@Lulu: szybko, bo trzeba działać, nie ma co się op…lać
Tak naprawdę, im więcej czasu masz na rozmyślania, tym trudniej.” – i dokładnie!
To co spotkamy na drodze staje się wtedy odrębną parą kaloszy.
„In the words of the ancients, one should make his decisions within the space of seven breaths. It is a matter of being determined and having the spirit to break right through to the other side.”
Hagakure
Ładne, biorę i wykorzystam
Dajesz radę!
no w sumie..może zacznę od czegoś prostego;)
bo obawiam się porażki jeśli chodzi o te duże sprawy..
ale miło by było poradzić sobie z samym sobą choć troszkę…
Masz rację Asiu.
już mi sie furtka otwiera-za szybko
trzeba to przemyśleć…i tak dalej…
ech…
Dziękuję.
kurde opór jest;))
niby chcę-ale…;)))
okropność!!!
Buziaki;)
Wiesz, jak się zapiszesz, to na forum dzielę się różnymi radami… także tym jak poradzić sobie z oporem
Ja w kwestii technicznej: jak z poziomu strony dostać się na forum? Jak się tam w ogóle dostawać na co dzień poza klikaniem w link z maila? Czy ja czegoś nie dostrzegam?;)
Już się doczytałam, że nie ma wejścia ze strony:)
To jeszcze jedno: zarejestrowałam się ale nie dostałam hasła. Mam czekać?
Heh, też tak miałem. To tylko pierwszy element wyzwania. Badanie na motywacje.
Dziękuję za te kopniaczki też Tobie Bartkek;)
to miłe, że w wirtualnym świecie można otrzymać też taki prezent;))
Dziękuję. Naprawdę bardzo to miłe;)
no, widzę, że podjęłaś odważnie decyzję
Lulu,
„Sprawy wielkiej wagi traktuj lekko. Sprawy drobnej wagi traktuj z pełną uwagą”.
Hagakure
zapisałam się;)
ech…muszę się psychicznie oswoić;))
Dziękuję Wam serdecznie.
Już się czuję lepiej, że się zdecydowałam;)
ech..jest też świadomość straty czegoś- w każdym nawet ‘złym’ nawyku można znaleźć coś
co nas przy nim trzymało;)dziwne uczucie- pewnej niewiadomej …może też niepokoju…ale jestem zadowolona.
Dziękuję.
To też dziwne dla mnie, że choć nie znamy się już czuję coś na kształt wspólnoty;))
…ale przydaje się WIELKA wiara w to, że się uda…
czy to drobna czy duża sprawa…
musi ona pokonać trajkotkę naszego monologu…
Jest w tej wierze coś pięknego…i dającego siłę by zmierzyć się z samym sobą…
Wiary życzę;)
Fajnie ‘powalczyć’ razem;)
Można połączyć zmianę nawyków metodą Franklina – on robił to pozornie jeszcze szybciej, bo w tydzień, ale jego metoda jest bardzo skuteczna – miał listę bodaj 12 „cnót” które chciał pielęgnować i przeznaczał na każdą tydzień, zaznaczając w swoim notatniku czy udało mu się danego dnia kultywować daną cnotę czy też miał wpadki. Jeżeli udało mu się przez tydzień nie mieć żadnych wpadek, zaczynał praktykować kolejną cnotę, nie przestając praktykować pierwszej. Jeśli udało mu się przez tydzień nie mieć żadnych wpadek w obu cnotach zaczynał praktykować trzecią, nie przestając praktykować pierwszych dwóch. Uszeregował te cnoty wg. ważności jakie im przypisywał i powtarzał cały proces do dwóch razy w roku. Minimalny okres trwania takiego „maratonu” to 12 tygodni = 3 miesiące (dłużej jeżeli będą wpadki) – i tak długo jest kultywowana pierwsza cnota – kolejne odpowiednio krócej.
W sumie potężne narzędzie do szybkiej gruntownej zmiany nawyków.
Brzmi ciekawie!!! nie wiadomo nad którym nawykiem pracować:-)
Świetny pomysł. Sama nieraz wprowadzałam takie plany w życie, jednak zaledwie na kilka dni. Może ze wsparciem uda się na dłużej. Ja zrezygnuję ze słodyczy, gazowanego picia i kawy z cukrem.
hej, ja mam do wyboru dwie rzeczy, od prawie 11 miesięcy jestem na diecie i końcówka jest baaardzo trudna 3 kg do ideału
..11 to już naprawdę dużo a cel jest i nie chcę tego odpuścić… oszukań już więcej stąd brak rezultatów końcowych chyba.. druga rzecz chyba łatwiejsza lub nie
to to, że chciałabym zacząć dzień, a raczej środek nocy ( bo wstaję o 5:30) od zdania chyba będzie dziś cudny dzień, lub podobnie… zamiast ” jak ja nienawidzę wstawać ” jeszcze mam chwilę na decyzję
Ciekawy temat i dobry pomysł, by popracować nad sobą i pożytecznymi dobrymi nawykami , choć opór materii tak wielki…
… choć nadal nie wiem tak do końca i jednoznacznie na czym się skoncentrować… co mi tam…, mam czas, więc czas popracować nad sobą, a to tylko 30 dni, tylko 3 miesiące, 3 lata…
.
Przyłączam się do Was
Mail wysłany, do jutra chyba się nie rozmyślę.
Pozdrawiam
Hej Asiu,
Świetny pomysł – dołączam się . od 1 września zobowiązuję się wstawać o jednej i tej samej porze, to jest o 7 rano, i do pół godzinnej medytacji-wyciszenia się. Dla mnie to istotne.
Życzę wszystkim powodzenia!!!!
No cóż muszę powiedzieć, że spróbowałam i nie żałuję minął wrzesień a ja z czystym sumieniem mogę odkreślić wszystkie dni nie pisałam wcześniej, bo nie lubię wyprzedzać faktów. Przyznam że nie było mi łatwo podjąć wyzwanie ale udało się i jestem z tego dumna
będę kontynuowała to co robiłam dotychczas, mogę wręcz powiedzieć, że jest to teraz mój nawyk i bardzo dobrze mi to robi. To dowodzi tylko jednego jeśli chcemy coś zmienić nie potrzeba dużo z odrobiną wsparcia i dobrej motywacji można nawet góry przenosić ! Dziękuję Joanno za pomysł i wsparcie
Bardzo się cieszę i trzymam kciuki, żeby było tak dalej