Bezwarunkowa radość

Radość to stan, który jest na wyciągnięcie ręki.

Radość to stan, który jest na wyciągnięcie ręki.

Uwielbiam wysyłać wszechświatowi zapytania i dostawać na nie odpowiedzi :) Dziś rano w końcu postanowiłam coś napisać na stronę, miałam nawet pomysł co by to mogło być. Ale nie wychodziło, co rusz zajmowało mnie coś innego. I tak do wieczora. Aż w pewnym momencie, dosłownie kilka minut temu, poczułam jak spływa na mnie informacja o czym mam dziś napisać. To tak, jakby malutkie sygnały kumulowały się i zbierały, aż przekroczyły próg mojej świadomości i połączyłam mentalne kropki. Koniec wstępów, dziś będzie o radości.

Ale co tu pisać o radości, radość trzeba przeżywać :)

Mam wrażenie, że zbyt często warunkujemy swoją radość i poczucie szczęścia. Aby być radosnym, należy mieć powód – myślimy. Gdy idzie coś nie tak, jesteśmy chorzy, mamy problemy, nie mamy pieniędzy, coś się psuje i wali nam na głowę, mówimy – nie mam powodów do radości. I pogrążamy się w różnych ciężkich emocjach. Robimy to na własne życzenie, nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Bo kto tak naprawdę powiedział, że aby się radować trzeba mieć konkretne, mocne i sensowne powody?

Radość możemy w sobie wzbudzić czymkolwiek, mamy ją w sobie, jesteśmy potężnym generatorem radości. Ale to jest przecież robienie czegoś na siłę, coś sztucznego – może odezwać się jakiś głos, zewnętrzny lub wewnętrzny. Jeśli ktoś zada takie pytanie, to odpowiem tak: czy jesteś w stanie odróżnić jakość radości „prawdziwej” od „sztucznej”? Która pojawia się kiedy? Czy radowanie się mając powód jest przyjemniejsze niż radość bez powodu? A może jest wręcz na odwrót?

Owszem, istnieje niebezpieczeństwo, że wpadniemy w wir podnoszenia sobie nastroju i stanie się to formą ucieczki od rzeczywistości. Jednak radość bezwarunkowa wcale nie musi do tego prowadzić. Jeśli mam w sercu radość, płynącą z wewnątrz, a nie uzależnioną od okoliczności, jest to fantastycznym źródłem energii, z którego można czerpać siłę na mierzenie się ze światem. To, że poczuję radość nie zmieni magicznie rzeczywistości, nie spowoduje, że problemy „same” odejdą. Uzyskam jednak dzięki temu inną perspektywę… może problemy okażą się nie tak straszne? Może nagle przyjdą pomysły na ich rozwiązanie? Może rozwiązania nagle okażą się oczywiste?

Radość to nie sztuczny optymizm, pozytywne myślenie i poklepywanie po ramieniu mówiąc „wszystko będzie dobrze”. Radość nie jest oceną, jest stanem, energią. Nie jest konstruktem umysłowym, choć może pod jej wpływem urodzić się konkretna myśl. Radość pozwala przez chwilę poobcować ze stanem innym niż taki, w jakim jesteśmy zazwyczaj – no, chyba, że ktoś już opanował sztukę permanentnej radości. Ale też nie o to chodzi, w końcu życie przynosi różne stany i jest to jak najbardziej w porządku. Warto jednak pamiętać, że radość jest na wyciągnięcie ręki i tylko od nas zależy czy z niej skorzystamy.

A z czego się cieszyć? Z czegokolwiek :) Albo i z niczego – jeszcze lepiej.

Proponuję małe ćwiczenie. Uśmiechnij się. Tak, porusz mięśnie twarzy, nawet jak nie jest Ci do śmiechu. Już?

A teraz przenieś ten uśmiech do środka. Tak jakbyś wewnątrz siebie nagle załapał/a dowcip sprzed paru dni albo przypomniał/a sobie coś miłego.

Obserwuj co się dzieje w Twoim ciele, nie koncentruj się za bardzo na myślach, one są drugorzędne, spróbuj jednak poczuć subtelną różnice w energii, która przez Ciebie płynie.

Ostatni krok – z tą radosną energią skieruj teraz uwagę na okolice swojej czakry serca (centrum mostka i trochę poniżej), pozwól by ta energia rozwinęła się tam. Pobądź sobie w tym stanie i uświadom jeszcze raz, że nie potrzebujesz żadnych powodów do tego, by poczuć radość.

Dobrze jest na chwilę pobyć w takim stanie, nie myśląc i nie analizując. Dla mnie jest to bardzo odświeżające. A po chwili…aż chce się działać, już z zupełnie innego miejsca :)

Oczywiście to nie znaczy, że radość „z czegoś” jest jakaś gorsza czy mniej radosna. Tak naprawdę wszystko, co jest wkoło nas, może pomóc pobudzić radość. Przyroda, muzyka, film czy durny dowcip, uśmiech drugiego człowieka, merdnięcie psiego ogona czy śnieg skrzący się w słońcu. Takie „banalne banały”…

Pozdrawiam Was więc z radością. I zapraszam do podzielenia się w komentarzach tym, co Wam ułatwia dotarcie do swojej radości :)

p.s. Dziękując, dedykuję ten tekst wszystkim dobrym duchom, które jak w zmowie pojawiły się wokół mnie i w ciągu kilku dni, mniej lub bardziej bezpośrednio, niosły ukierunkowanie na radość.

Creative Commons License photo credit: Landahlauts


Potrzebujesz inspiracji? Daj się się zainspirować dzienną porcją ciekawych myśli wprost do Twojej skrzynki.

Joanna
Sprawczyni całego zamieszania...

Komentarze

32 Odpowiedzi na “Bezwarunkowa radość”
  1. Anna pisze:

    Dziękuję za ten tekst :) Ja właśnie od wczoraj czuję taką bezwarunkową radość :)
    Co ją wywołało? Może właśnie to, że znalałam „przez przypadek” tego bloga. Chociaż
    wierzę, że nic się nie dzieje przypadkiem. Wiele dało mi do myślenia to co tu przeczytałam
    i na pewno będę powracać regularnie.
    Pozdrawiam ciepło :)

  2. Joanna pisze:

    Aniu, bardzo się cieszę z Twojej radości, witaj :) I również pozdrawiam serdecznie.

  3. Romana pisze:

    Wiecie, co wywołuje radość? To, między innymi, że są takie blogi jak ten. Wielokrotnie pomógł mi przepchnąć jakieś rozterki i pomógł w myśleniu (Pozdrowienia Joanno!)
    Radość sprawiają też inne uśmiechnięte, szczególnie te z wewnętrznym uśmiechem, osoby w otoczeniu. A przecież każdy z nas ma jakieś problemy!
    Więc nośmy wszyscy wewnętrzne uśmiechy jak najczęściej i przypominajmy sobie o tym wzajemnie.
    Pozdrawiam z uśmiechem !

  4. Joasiu,

    witamy w Królestwie

    pozdrawiam
    Jakub Sałacki

  5. Ela pisze:

    Asia, dzięki :) Zrobiłam twoje ćwiczenie siedząc w pracy. Rewelacja. Ciało zamieniło się z kamienia w ciepły, miękki koc! Chcę z tym chodzić, biegać, tańczyć. Chcę to pamiętać! To takie proste, więc dlaczego ciągle się fiksujemy na tej negatywnej stronie naszego umysłu?! Kwestia do przemyślenia ;)
    PS. Jak dopuszczam do siebie bezwarunkową radość, czasami chce mi się płakać…i czasami to robię. Uwalniające, polecam!:)

  6. Joanna pisze:

    Eluś, bardzo się cieszę :) Mi też zdarza się przy okazji popłakać, albo przynajmniej dać łzom stanąć w oczach…
    I masz rację, fiksujemy się…czemu? Pewnie częściowo z przyzwyczajenia, częściowo dlatego, że właśnie „co się śmiejesz, głupi” jest postawą społeczną, która przenika nas w nieuświadomiony sposób. Ale wiesz, jak naprawdę chcesz ten stan utrzymać, a ciało nauczy się, że to jest fajne i przyjemne, to coraz częściej zaczniesz sobie o tym przypominać. I to jest świetne :)

  7. Jakub Sałacki pisze:

    jeśli mogę pomóc:

    „Chcę to pamiętać! ”

    > bardzo proszę, ale napiszę o tym pod koniec komentarza

    To takie proste,
    więc dlaczego ciągle się fiksujemy na tej negatywnej stronie naszego umysłu?!
    Kwestia do przemyślenia.

    > ponieważ nikt nas do tej pory nie nauczył jak używać Umysłu,
    a dokładnie „jak właściwie pamiętać”
    czyli prostymi Słowami:

    jak używać pamięci dla własnych korzyści?

    Oto kolejny Sekret:

    Elu,
    zadając pytanie
    „dlaczego ciągle się fiksujemy na tej negatywnej stronie naszego umysłu?! ”
    przeniosłaś punkt Twojej Uwagi,
    czyli to na czym się w danej chwili koncentrujesz
    z „tutaj i teraz” do „przeszłości”

    ponieważ „przeszłość| nie istnieje w rzeczywistości
    twoje pytanie dotyczy iluzji
    fantazji
    wspomnień

    jeśli chcesz jak sama piszesz ” .. to pamiętać”

    to naucz się to zdanie i za każdym razem wycofaj uwagę ze wspomnień

    a wejdź w chwilę teraz…

    naucz się to zdanie

    „pamiętam Teraz”

    i zobacz w jakim Tajemniczym Świecie Żyjesz

    tutaj pojawia się niebezpieczeństwo

    że ten Świat działa na dwa sposoby:

    a) przypadku

    b) Prawa

    Jakie Prawa rządzą przeznaczeniem ludzkim

    opowiem innym razem.

    p.s.

    dziękuję Joasiu za możliwość wyrażenia tych myśli

    ogromnie dziękuję

    i życzę Mężczyzny Twoich dziewczęcych marzeń

    rycerza na rumaku

    broń boże Polaka :)

  8. Paulina pisze:

    Dawno tu nie zaglądałam muszę przyznać, ale chyba coś mnie nakierowało tutaj. Zobaczyłamn temat o radości i zanim zaczęłam go czytać zaczęłam rozmyślać czy potrafię czuć tytułową „bezwarunkową radość”. Odpowiedź była pozytywna! Cieszę się, że mam do czynienia z takimi bezgranicznymi falami radości. Podobnie jak Ela uwalniam czasem łzy w tym momencie. To jest coś niesamowitego. Wtedy się czuje, że się czuje :>. Może to i banalny i troche oklepany temat, ale poczucie, że mogę się z nim identyfikować niejako emocjonalnie daje mi dużo satysfakcji :)

  9. robertskazanynagalery pisze:

    …W KONTEKŚCIE POWYŻSZEGO, RÓWNIEŻ WYPOWIEDZI URODZIŁO MI SIĘ WAŻNE DLA MNIE PYTANIE -W JAKI SPOSÓB
    ZACZERPNĄĆ SIŁY ,MOCY, RADOŚCI Z TEGO CZEGO DOKONAŁEM W PRZESZŁOŚCI OSTATNICH CZTERECH LAT.
    JEŚLI POPRZEDNIE BYŁY CHAOSEM,WSZELKIMI FORMAMI UZALEŻNIEŃ…OD AUTOMATYCZNEGO ŻYCIA RÓWNIEŻ…
    przepraszam za ,,caps lock,,

  10. Joasiu,
    co Ty na to?

    w jaki sposób zaczerpnąć siły?

  11. robertskazanynagalery pisze:

    …do JAKUBA S. – nie ma ludzi ZŁYCH….są tylko tacy którzy postępowali i czynili niewłaściwie………. wiem to…… odrzuć myśl–
    jestem ZŁY- ….rozpoczniesz wtedy skuteczne zmiany które będziesz odczuwał natychmiast…….wiem to…..
    z nieznośną lekkością bytu

    ;

  12. dziękuję Robercie

  13. robertskazanynagalery pisze:

    ….i znalazłem art. z tego blogu ,,Odpuść sobie,a świat będzie sprzyjał,,.
    Po za tym,jednym jest wiedza drugim jej stosowanie….

  14. Ela pisze:

    Ciekawe, jak wszystko się zazębia Jakubie. Nie było mnie na weekaned w 3mieście, nie miałam dostępu do Internetu – za to byłam w lesie! Chodziłam po nim tak długo, aż coś zrozumiałam…że przeszłość nie istnienie, że jest iluzją, zdjęciem, które wyświetlam w swoim umyśle i że mogę wziąść odpowiedziallność za te zdjęcia. Odkryłam zdanie mocy: Biorę odpowiedzialność za moje poczucie szczęśćia, zadowolenia i spokoju…
    Teraz przeglądam pocztę, a tam komentarz od Ciebie… mówiący dokładnie o tym samym! Wręcz dosłownie pokrywający się z moimi odkryciami :) Naprawdę ciekawy jest ten świat :) i dziękuję!

  15. Elu,

    idź teraz za tym Przebłyskiem Natchnienia do samego końca Świata,
    ponieważ przyszłaś na świat w bardzo konkretnym celu,
    nie po to, aby świat potępić,
    ale po to, aby Świat rozbawić.
    Pozdrawiam.
    Sługa Jakub

  16. tcooolt pisze:

    dlaczego gdzie radość
    nie skończenie spokojnej
    wody, ktoś wrzuca kamienie
    powodując fale nie zgody?
    chciałem zintegrować ten teks, ale dyskuje o nim odebrałem jak kamenie niepokoju:)
    spróbuję dobrać się do tego jak fale przeminą…
    Pozdrawiam
    Irbisowy przyjaciel

  17. fakt
    bywam głupi

  18. tcooolt pisze:

    nie mam problemu , to jest nas dwóch ;) ktos mi dziś dopowiedzieć wyłącz myślenie…mi pomogło:)
    ale ja naprawdę nie chciałem uderzyć w stół…
    słonecznego dnia;) trtattrtatatat

  19. tcooolt pisze:

    amen:) cicho sza,niech skacze pchła…

  20. Robert pisze:

    a co zrobić, gdy po jednym dniu wypełnionym radością, następnego dnia nie ma się siły wstać z łóżka?

  21. pozbyć się łóżka, pozdrawiam Robercie. A zupełnie poważnie: musisz zrozumieć czym jest ta Siła, o której piszesz, w którym miejscu Twojej osoby są jej podkłady i jak kierować jej zasobami. To interesujące zagadnienie ponieważ prowadzi do ciekawych rezultatów. Problem w tym, że to zmienia paradygmat rzeczywistości i wtedy już nie jesteś Robert – wtedy stajesz się – Tajemnicą.

  22. Elena pisze:

    Ten temat przeczytałam, jako następny. Dziękuję, uśmiecham się.
    Trudno, co się stało to się nie odstanie a każdy dobrze przeżyty dzień dzisiejszy i następne niech będzie powodem do bezwarunkowej radości.
    Właściwie powodem do radości może być każdy dzień, w którym nic ‘ złego’ się nie wydarza.

  23. tcooolt pisze:

    Dotarcie do mojej bez warunkowej radości , ułatwia mi zejscia, do mojej bez warunkwej smutności.
    Śpię by wypocząć, smucę się by wejść w bezwarunkowość.
    takie sobotnie nawiązanie. Uważam że można mieć bezwarunkową radość w sercu nawet będą smutnym.
    Patrz zjawisko tęczy na deszczowym niebie
    Pozdrawiam nie zabawiam

  24. tcooolt – zamień się:pewna stabilność emocjonalna za pieniądze
    wymieniasz się?

  25. tcooolt pisze:

    W życiu drogi Panie, moje wahanie, moją najcenniejsza przywarą, i z moja majętnością nie posiadaną, też się czuję całkiem, całkiem, każdy nadmiar psuje:) nawet nadmiar miłości? popatrz na trzęsienie ziemi w Peru?
    wymienię się z Tobą
    na słowa.
    Miła z Tobą rozmowa
    Hej

  26. w takim razie po Śmierci – do zobaczenia po Drugiej Stronie

  27. tcooolt pisze:

    :) to w takim razie do po śmierci:) relacja tam, już mnie kręcą, ale mam jednak nadzieję ze nie będą polegały na patrzeniu,:)

  28. a widział Pan film Szósty Zmysł ?
    bohater dowiaduje się na końcu filmu
    że nie żyjesz
    a Ty?
    kiedy i Jak umarłeś?

    ha ha ha ha
    bo przecież nie jesteś ciałem :)

  29. tcooolt pisze:

    :) po odżyciu, nie ważne jak się nie żyło:) TY Panie, jesteś zbyt skomplikowany, mówię do Sałeckiego, abym wiedział co powiedzieć.
    - nie wiem jak umarłem, wiem jak odżyłem, mam nadzieję że się zakochałem:) bez obawy nie w Panu

    a Szósty widziałem :) ale zapomniałem, hahah, wygląda że ma demencję, ale fajnie

    miłej …
    T

  30. Piotr pisze:

    Radość to dobre pytanie ale czy istnieje smutek czy to nie nasz wymysł wyuczone zapamiętane z dzieciństwa .
    Mamy własną świadomość z którą pomocą możemy sobie poradzić tymi nurtującymi nas ciągłe pytania. Ale najpierw czas zacząć od samego siebie kim jestem co robię i do kąt zmierzam.
    Czy jeśli będę miły dla innych ludzi i z takimi ludźmi przebywał czy będę myślał o smutku
    raczej nie .
    A czy jeśli będę robił wszystko dobrze i nic wbrew sobie ani wbrew prawu czy będę miał problemy
    raczej nie.
    Ale ja wiem sam po sobie co jest najgorsze co nas niszczy od środka i kłóci z ludźmi to są nasze myśli które nas nachodzą zawsze i to w takich ilościach że nie potrafimy tego ogarnąć .

    powiem jeszcze na koniec że ludzie kurzy mnie znają mówią że się o mnie martwią bo zmiany we mnie które nastąpiły nie są normalne że w ciągu paru dni z bardzo wybuchowego człowieka zamieniłem się w spokojnego iże kiedyś wybuchnę z podwojoną siła.
    Kiedyś i ja tak myślałem o innych ludziach.

    myśli
    spacer po parku z pochyloną głową
    krok za krokiem stawiam i myśli swe układam
    ale jest ich tak wiele że obłęd mnie ogarnia

    zadając wiele pytań a odpowiedzi brak
    dlaczego złość mnie ogarnia strach lęk i płacz .
    słyszę tysiące głosów czy ja oszalałem czy zbyt wiele pytań mam

    A głosy zaczeły się żywić moimi myślami a ja nie potrafię tego powstrzymać
    zacznę liczyć kroki jeden dwa cztery siedem ,gdzie ta kolejność
    przysiądę na ławce odpocznę chwilkę wezmę się w garść.

    Głosy nie ustają czuję jak głowa pulsuje
    ból przychodzi znikąd więc Podtrzymuje głowę dłońmi
    zaraz zacznę krzyczeć zagłuszę te głosy ale krzyk nie pomaga

    coś we mnie pękło za czołem szlochać a łzy spływały po policzku
    gdy nagle ktoś poklepał mnie po ramieniu to był młody chłopak w moim wieku
    zapytał mnie czy coś się stało i zaczął ze mną rozmawiać i tak się wciągłem w rozmowę.

    nagle zdałem sobie sprawę z tego że głosy znikły ból ustąpił .
    Spojrzałem na chłopaka ale znikł .

Wypowiedz się

Powiedz, co myślisz...
a jeśli chcesz wyświetlać swoje zdjęcie, użyj gravatara!

//08 lut 2010 ·