O dotykaniu i przytulaniu.

I wanna hold your hand„By przeżyć, trzeba nam czterech uścisków dziennie. By zachować zdrowie, trzeba ośmiu uścisków dziennie. By się rozwijać, trzeba dwunastu uścisków dziennie.”

- Virginia Satir

Jeśli potraktować zalecenie jednej z najlepszych terapeutek dosłownie, to mam wrażenie, że ledwo przeżywamy. Z jakiegoś powodu nasza kultura idzie ku ograniczaniu kontaktu fizycznego między ludźmi, w końcu tyle rzeczy można robić zdalnie. Pościskać się zdalnie jednak nie za bardzo się da. A może coś zmienić?

Kilka lat temu Juan Mann zainicjował kampanię darmowego przytulania (Free Hugs Campaign). Pomysł zrodził się z czystej ludzkiej potrzeby autora – był w trudnej sytuacji życiowej, sam, bez wsparcia, patrzył jak rodziny i przyjaciele ściskają bliskich na lotnisku. Stanął na ruchliwej ulicy Sydney z kartką „free hugs”. Po pewnym czasie pojawili się „odważni” skłonni uściskać nieznajomego. Akcja uzyskała wielki rozgłos po opublikowaniu tego video na youtube. Ostatnio przeczytałam też, że francuski instytut zajmujący się promocją zdrowia zlecił przygotowanie kampanii, w której zamiast straszyć zachęca do społecznego wspierania nosicieli HIV i chorych na AIDS. Tak, tak, wygląda na to, że inspiracją była akcja „free hugs”, bo kampania zachęca właśnie do bezinteresownego przytulania chorych.

Dotyk potrzebny jest każdemu, a jak pokazują różne badania, u dzieci wręcz niezbędny do zdrowego rozwoju. Dzieci, którym brak dotyku (np. w sierocińcach) częściej chorują, gorzej się rozwijają i tracą na wadze. Dotyk pobudza dobre funkcjonowanie układu odpornościowego, a rozwój mózgu i zdolności motorycznych stymulowany jest przez dotyk i ruch.  Oczywiście dotyk buduje też więź emocjonalną i daje poczucie bezpieczeństwa. Zresztą dzieci instynktownie garną się do przytulania, jest to dla nich całkowicie naturalne. Z czasem dajemy i otrzymujemy coraz mniej uścisków, coraz bardziej ograniczają nas konwenanse. Pamiętam, jak moja przyjaciółka opowiadała, jak to po wielu latach po raz pierwszy doznała dotyku swojego ojca, gdy wmasowywał jej maść leczniczą w stawy. Wyznała mi, że było to bardzo dziwne doświadczenie i czuła się dosyć nieswojo. Czasy nieskrępowanego kontaktu fizycznego z rodzicem dawno przeminęły. Ile z nas może bez najmniejszego skrępowania przytulić się do taty czy nawet mamy (choć z mamami to zazwyczaj trochę łatwiej jest)? Jak bardzo możemy wyjść poza utarty schemat ucałuj powietrze/uściśnij się pół sekundy i poklep na powitanie? Każdy z nas ma inną sytuację, ale warto zobaczyć, czy można coś zmienić.

Swego czasu doświadczyłam na własnej skórze jak bardzo ograniczają nas normy społeczne i kultura, w której się wychowujemy. Będąc na studiach wyjechałam na pół roku do Portugalii. Znałam już z wcześniejszych wizyt zwyczaje moich portugalskich znajomych, którzy przytulali się, ściskali, dotykali, całowali soczyście w policzki przy każdej nadarzającej się okazji (tak to odbierałam). Podchodziłam do tego z lekkim dystansem, choć z czasem zaczęło mi się to coraz bardziej podobać i nie czułam już większego skrępowania takimi codziennymi sytuacjami bliskości fizycznej, nie mającej wydźwięku seksualnego. Szokiem była raczej wysoka tolerancja na przekraczanie granic przestrzeni osobistej. Na każde szturchnięcie na ulicy reagowałam złością i zorientowałam się, że w Polsce zwracamy dość mocno uwagę na to, by nikogo nie dotknąć idąc ulicą. Portugalczycy zbytnio się tym nie przejmują, ani potrącający ani potrącani łokciem czy barkiem. Mimo wszystko, jakoś się na to uodporniłam, przynajmniej na czas pobytu tam. Jednak powrót do Polski okazał się niełatwy, między innymi przez moje zapędy do ściskania się – niektórzy patrzyli na mnie z niezrozumieniem w oczach. Musiałam znaleźć jakiś kompromis. Jednak między innymi dzięki temu doświadczeniu z „niedotykalskiej” stałam się wielkim „przytulasem” :)

Mam wrażenie, że mężczyźni mają gorzej niż kobiety. Społecznie dotyk między kobietami jest bardziej akceptowany niż między mężczyznami. Faceci nadrabiają spotykając się na/przy meczach, gdzie przy piwku bez większego skrępowania mogą się pościskać – byle nie za czule. Lepsze huknięcie w plecy niż okazanie jakiejkolwiek bliskości. Znam jednak co najmniej kilku mężczyzn-przyjaciół, którzy nie boją się uścisków między sobą. To znak, że „się da”, może kiedyś normy społeczne zelżeją albo my nauczymy się trochę bardziej wyłamywać. A może należy z uwagą uczyć dzieci, że dotykanie jest ok, niezależnie od wieku. Warto nawet w gonitwie codziennego życia pamiętać, że potrzeby przytulania nie zastąpią najwspanialsze zabawki.

Mmmmm Hand!Wydawnictwo Fokus wznowiło w tym roku kampanię „Przytul dziecko„. Spodobała mi się ta inicjatywa z kilku względów. Po pierwsze przypomina jak ważny dla dziecka jest dotyk. Po drugie robi to w pozytywny sposób, w przeciwieństwie do kampanii „nie biję”, która mimo pewnie dobrych intencji, utrwala w umysłach wizję bicia dziecka – po to, by stworzyć zaprzeczenie, mózg musi stworzyć obraz tego, czemu zaprzecza (jak ponoć powiedziała kiedyś Matka Teresa: nie zapraszajcie mnie na manifestacje antywojenne, ale na pokojowe chętnie przyjdę). Po trzecie wydawnictwo daje konkretne narzędzia do budowania pozytywnej fizycznej więzi z dzieckiem: płyty z kołysankami, instruktaże do masażyków dla dzieci i inne. Plusem dla mnie jest jeszcze zaangażowanie w projekt profesor Marty Bogdanowicz, zajmującej się wspieraniem rozwoju dzieci, którą wspominam ze studiów jako bardzo ciepłą osobę.

Takie inicjatywy cieszą, cieszy mnie też coraz większa popularność metod terapeutycznych opartych na lub uwzględniających pracę z ciałem klienta. Powoli paradygmat odrębności ciała od psychiki wypierany jest przez całościowe podejście do człowieka jako organizmu, który choć posiada różne aspekty (fizyczny, psychiczny, duchowy), to jest systemem, w którym wszystkie części są ze sobą powiązane. Dlatego też tak ważne jest dbanie zarówno o dobrą kondycję fizyczną jak i psychiczną. A kontakt z samym sobą musi obejmować także kontakt z własną cielesnością. Jak często z uważnością, czułością i akceptacją dotykamy samych siebie?

p.s. Idą Święta, więc pobawię się trochę w mikołaja. Mam do rozdania cztery płyty CD będące elementem kampanii Przytul Dziecko. „Kołysanki-utulanki” z udziałem Grzegorza Turnaua i Magdy Umer oraz „Rymowanki” z Jerzym Stuhrem wraz z filmem instruktażowym masażyków. Płyty powędrują do autorów najciekawszych komentarzy, którzy wyrażą chęć otrzymania prezentu :)


Potrzebujesz inspiracji? Daj się się zainspirować dzienną porcją ciekawych myśli wprost do Twojej skrzynki.

Joanna
Sprawczyni całego zamieszania...

Komentarze

19 Odpowiedzi na “O dotykaniu i przytulaniu.”
  1. sławek pisze:

    Temat jest mi bliski bo jestem masażystą a do tego bliźniakiem, czyli byłem w kontakcie fizycznym z drugim człowiekiem jeszcze zanim przyszedłem na ten świat. Jakiś czas temu, kiedy się rozwiodłem, poszedłem na kurs masażu zainspirowany przez innego masażystę. Nie tylko nauczyłem się tam zawodu ale także zaspokoiłem przy okazji potrzebę dotykania innych i bycia dotykanym, tak potrzebną mi w tym trudnym dla mnie momencie. (Za chwilę z resztą sam idę na masaż :-) . )
    O samym dotyku, jak jest ważny i dlaczego – pisano wiele razy a to nie w nim problem tylko w naszych barierach. Pamiętam swoje pierwsze spotkanie z Tobą Asiu, kiedy na pożegnanie uściskałaś mnie serdecznie – całą drogę do dworca we Wrzeszczu byłem jeszcze pod wrażeniem tego, jakim jesteś „przytulakiem”. Dlaczego?

    Mam kilka obserwacji-pomysłów na ten temat. Wiadomo, szokuje nas to co nowe, nieznane i zaskakujące. Uściskanie drugiego człowieka może być aktem współodczuwania, jak w przypadku „Free Hugs Campaign” ale nie tylko. Żeby coś dać – muszę to mieć. Co jest owym ‘tym’? Czy południowcom nie pomaga po prostu klimat – bomba słoneczna (ogromna dawka vit.d ) która poprawia ich nastrój i podtrzymuje radosnymi i spontanicznymi? Jeżeli tak, to moja strefa klimatyczna jest skazana na akcje typu SOS – Wielka Orkiestra Ściskającej Pomocy. Hmm – niewesoła perspektywa bo dobywa się tylko jeden raz w roku. A może…może chodzi o wewnętrzne słońce ? Od kiedy medytuję a promienie tego słońca przebijają się (dosłownie) przez ciemność, moje życie się zmieniło i ściskam się z ludźmi znacznie częściej a sam – ponieważ jestem już na to otwarty – doświadczam bycia ściskanym spontanicznie przez innych.
    Wewnętrzne słońce, spontaniczny wybuch serdeczności – to musi być to…:-)
    ściskam
    :-)

  2. Piotr pisze:

    Dotykanie i przytulanie jest takie miłe i nam niezbędne, potrzebujemy tego jak dżdżu spragniona w czasie suszy przysłowiowa żaba czy kania ;-) a taki szczery uścisk, chwila przytulenia jest wszystkim, czego nam potrzeba (jak wody i chleba :) ).
    Przytulanie daje nam poczucie bliskości, akceptacji i bezpieczeństwa.
    Miło było poczytać o dotykaniu i przytulaniu :-)
    Dzięki za przybliżanie nas ku sobie poprzez dotyk i przytulanie, przecież to takie miłe :-) .
    Serdecznie pozdrawiam.

  3. Paulina pisze:

    Po przeczytaniu tego zaczęłam się zastanawiać czy nie mam jakiegoś defektu… Nie pamiętam żadnych przytulankowych sytuacji z dzieciństwa, ale napewno były. Wiem to, ale niestety nie mogę wsrócić do tego w moich myślach, a szkoda.
    Mam ogromny opór przed przytulaniem się. Może zwyczajnie nie potrafię i nic nie da się z tym zrobić. Podobnie jak Sławek mam pracę, w której stykam się z ludźmi, ale w odróżnieniu od niego, ten kontakt fizyczny jest niechciany. Gdy ktoś mnie dotyka, albo ja muszę kogoś dotknąć czuję obrzydzenie. Nie powiem co to za praca bo zwyczajnie mi wstyd…
    Jedyny moment z przytulenia się, który pamiętam to podczas którejś z wizyt u psychologa (jakieś 4 lata temu). Kiedy Asia mnie przytuliła poczułam się zażenowana. Czułam jak na mojej twarzy pojawia się fala czerwieni nie do opanowania. Szybko schowałam twarz we włosach i już do końca spotkania nie patrzyłam jej w oczy…
    Obecnie związana jestem z kimś, ale to on musiał pierwszy przełamać mój ogromny fizyczny dystans między nami.
    Boję się, że jestem pozbawiona okazywania empatii w czysto fizyczny sposób. Nawet przyjazne poklepanie kogoś sprawia mi trudność.
    Najgorsze jest to, że w środku bardzo chcę się przytulać. Pragnę okazywać innym sympatię w ten sposób, a gdy nie mogę tego wprowadzić w życie odczuwam coś w rodzaju defektu i czuję się bardzo źle z tym.
    „Ile z nas może bez najmniejszego skrępowania przytulić się do taty czy nawet mamy (choć z mamami to zazwyczaj trochę łatwiej jest)? „. Nie pamiętam kiedy się do mamy przytuliłam. Do taty pamiętam. On sam czasem się domaga żebym go przytuliła, ale wiem że robi to z poczucia winy i chęci bycia dobrym ojcem, a ja go przytulam z tego samego powodu… po tym wszystkim czuję, że moje życie jest w coś ubogie. Ale czuję też, że powinnam coś zmienić… napewno zacznę… ale nie dziś.

  4. pravdan pisze:

    ja się przytulam nieustannie… do mojego psa :) czasami myślę, że właśnie po to idę przez życie z psami (i nie wyobrażam sobie bez nich życia), by móc bez skrępowania się do nich przytulać, one przytulają mnie każdym swoim spojrzeniem, podobno Polacy to naród wyjątkowych psiarzy, to taka rekompensata za kulturowe wycofania

  5. sławek pisze:

    Jeszcze jedno przemyślenie. Przytulenie drugiego człowieka to gest pełnego otwarcia. Wśród mężczyzn znany jest uścisk typu „na pół”, typowy np. dla ochroniarzy w klubach.Splatają z przodu ręce w tzw.”piątce”, pół korpusu przytula (na ułamek sekundy) pół korpusu a drugą ręką klepią sie po plecach – żeby nie było zbyt intymnie przypadkiem :-D

    A zatem przytulenie wymaga pełnego otwarcia się.Jeżeli weźmiemy kogoś w ramiona ale pozostaniemy zamknięci to natychmiast druga osoba to poczuje, będzie to tzw. „zimny uścisk”. Pełnia otwarcia w stosunku do drugiego człowieka jest możliwa tylko w przypadku otwarcia się na samego siebie. Czyli wynika z tego, że zacząć trzeba od siebie. [Osobiście czasami robię to nawet fizycznie - obejmuję się rękami za ramiona i 'utulam' - polecam] . Zatem – śmiało przytulić wszystkie swoje smutki, lęki i obawy. Odrzucenia, złośliwości i chamstewka. Własne, całe Ja – z naszym ego włącznie. Otwarcie na siebie zwiększy łatwość otwarcia się na innych.

    Chyba dlatego tak rzadko ściskamy się w naszej strefie klimatycznej – słońce zewnętrzne nas do tego nie prowokuje swoim nadmiarem promieni a niechęć do, nazwijmy to ‘własności emocjonalnej’ nadrabiamy własnością materialną, intelektualną lub konsumpcją spraw zewnętrznych. Pozostając raczej zamknięci. Tylko czasem wyjedziemy gdzieś w ciepłe kraje albo spotkamy człowieka odważnego, który bije światłem wewnętrznym i czujemy się dziwnie. Bo przytulać nas chcą …i pocierają…

    Uściski

    :-]

  6. Wojtek pisze:

    zastanawiam się nad stworzeniem automatu do generowania uścisków z regulowaną siłą uścisku, z tego co się orientuję popyt na tego „usługi” jest duży, jeden uścisk będzie kosztował 100 zł… to wcale nie tak drogo;) zastrzyk energii jaki dostajemy podczas przytulania jest bardzo duży i cena jest konkurencyjna w porównaniu z tradycyjnymi dostawcami energii no i nie grozi nam porażenie prądem:D dla bywalców pozaschematy.pl do każdego uścisku gratis do wyboru: poklepanie po plecach lub pogłaskanie po głowie;p już zaczynam liczyć zyski, pozdrawiam

  7. Ania pisze:

    Twój tekst Asiu nakłonił mnie do pewnych przemyśleń, poczułam w końcu jak ważne w moim życiu jest przytulanie. Nie jest to łatwa rzecz szczególnie gdy na początku nie akceptujemy swojego ciała, boimy się podejść do drugiej osoby w obawie przed zawstydzeniem lub odrzuceniem. Miałam jednak to szczęście spotkać ludzi, którzy pomogli mi pokochać swoje ciało a to zaś ułatwiło mi spełnienie chęci przytulania się do innych.
    Dotyk z przypadkową, obcą osobą jest mi dość bliski staram się zawsze wyczuć energię tego człowieka i jego nastrój, czy może jest mu ciepło czy też zimno, ale za każdym razem sprawia mi to wielką radość:)
    Kiedyś przeżyłam ciekawe doświadczenie na warsztatach tanecznych, były to zajęcia z jogi a ćwiczenie polegało właśnie na przytulaniu…Nie znaliśmy się jeszcze a jednak każdy z grupy podchodził do siebie i z uśmiechem na twarzy przytulał drugiego wypowiadając przy tym swoje imię. To było magiczne:)Uściskało mnie wtedy chyba z 20 osób aż poczułam zastrzyk energii. Chciało mi się tańczyć, śpiewać i krzyczeć z radości!
    Uświadomiłam sobie, że trzeba tak częściej i że są wśród nas osoby, które być może pragną tego aby ktoś je od tak po prostu zwyczajnie przytulił….

  8. Paulina pisze:

    Wojtek: czy uważasz, że przytulenie za kasę jest dość satysfakcjonujące? Przecież chodzi o spontaniczne wyrażanie sympatii. Obym nigdy nie musiała płacić za okazywanie uczuć…

  9. Marcin pisze:

    Ciekawe zagadnienie. Dotyk a tym bardziej przytulenie jak piszesz ma bardzo pozytywny wpływ na człowieka z czym całkowicie się zgadzam. Sam wielokrotnie doświadczyłem jego cudownego działania. Co to przytulania za kasę to osobiście mnie to nie przekonuje. Z tego prostego względu, że nie każdy dotyk jest taki sam. Co innego ten w którym jest uczucie i sympatia a co innego taki na odklepanie. W naszej kulturze niestety trudno o przytulenie a szczególnie takie z uczuciem. Bolimy się, że zostanie źle odebrane bo niestety strasznie bolimy się uczuć. To ciekawe, że od nieszczęśliwego zakochania się w kimś znacznie gorsze jest gdy to ktoś nieszczęśliwie zakocha się w nas (choć to temat do długiej dyskusji to ja będę bronił mojego zdania). Wszystko to już zostało powiedziane ale pisząc lepiej się myśli dlatego postanowiłem podzielić się z wami ty co leżało mi na duszy. Życzę miłego dnia i udanych rodzinnych świąt z dużą ilością przytulania;) (bo to okres gdy możemy sobie na to pozwolić, oby w przyszłości każdy dzień był takim)

  10. Shadow pisze:

    Hmm, wczoraj przeczytałam ten artykuł a dziś w pracy kilku znajomych, w różnych odstępach czasowych zaczęło się przytulać i ściskać. Dodam,że nikt z nich nie czyta „Poza Schematów” i nie robił tego nigdy wcześniej w pracy, w takim natężeniu. I to jest dopiero magia! ;) Pozdrowionka :)

  11. Magda pisze:

    Ja problemy z przytulaniem miałam od zawsze. Rodzice mnie nie przytulali, nie byłam do tego przyzwyczajona. Podobnie jak Paulina czułam opór przed taką bliskością. Jeśli jednak byłam w związku z kimś, to okazywało się nagle, że jestem wielkim „przytulakiem”. Teraz staram się to zmieniać i w relacjach nie tylko „związkowych”. Rozpuszczać ten lęk i opór przed bliskością.

  12. Sebastian pisze:

    Super artykuł
    polecam książeczkę:
    „Mała księga uścisków” Kathleen Keating

  13. Wow, świetna ta inicjatywa „free hugs” :-) Możnaby zorganizować coś takiego u nas! Ciekawe jakie by były reakcje?

    pozdrawiam,
    Michał

  14. leosia pisze:

    chciałabym wyjść poza mur mojej wyobrazni który zaczęłam budować ponad 20 lat temu. nie pozwala mi on zbliżyć sie do drugiej osoby, którą tak bardzo kocham…widze że ją trace, poprzez krzywde jaką wyrządzam swoim egoizmem..tak bardzo pragnę ją przytulić, dlaczego nie moge sie przełamać, i ztłamsić swojej upartości?
    …nikt mnie nigdy nie zdołał tego nauczyć w życiu…
    ….przytulałam sie kiedyś do niej..ale to było jak męka, czułam jak wysysa ze mnie energie a jej negatywne emocje przechodzą na mnie…
    ..a może to tylko głupie wymówki?..zaraz przyjdzie z pracy ,na przerwe, chyba pomaluje sobie rzęsy i przytule sie do niego, spróbuje przynajmniej przełamać sie, TERAZ ALBO NIGDY

  15. Joanna pisze:

    Bardzo się cieszę, że artykuł spotkał się z takim odzewem z Waszej strony. Jak widać temat jest ważny, nawet bardzo ważny.
    @Sławek – bardzo podoba mi się Twój pomysł dzielenia się energią poprzez przytulanie się. Myślę, że klimat ma wpływ na jakieś normy społeczne, ale chyba właśnie to nasze własne wewnętrzne ciepło decyduje o chęci przytulania się.
    @Paulina – nie nazywałabym tego defektem, po prostu tak ukształtowały Cię Twoje doświadczenia. Jedyne co możesz zrobić, to podjąć decyzję, że teraz chcesz to zmienić. Można, pewnie trzeba trochę pracy w to włożyć, ale można. Kontakt z samym sobą wydaje mi się podstawą. I akceptacja tego jaka jesteś.
    @pravdan – też uwielbiam przytulać się do mojego psa :) ale mimo wszystko, to jeszcze nie wszystko, co możemy z siebie wykrzesać. do psa jest się o wiele łatwiej prawdziwie przytulić niż do drugiego człowieka…
    @Wojtek – do ludzi się przytulać, nie do maszyn! :)
    @Aniu – dzięki za Twoje przemyślenia. Myślę, że swoim podejściem możesz też innym pokazać, jak ważne jest przytulanie i że można przejść przez różne trudności związane z dotykiem.
    @Shadow – uwielbiam jak się takie rzeczy dzieją:)
    @Michał – mam wrażenie, że była już taka inicjatywa u nas w Polsce, niestety nie jest chyba kontynuowana. Może można coś zorganizować :)
    @leosia – ciekawa jestem jak Ci poszło :) Mimo wszystko uważam, że trzeba mieć też szacunek dla swoich barier, bo one nie biorą się z niczego. Nie ma co rozwalać ich na siłę, a raczej ze świadomością i zrozumieniem rozpuszczać w odpowiednim tempie.

    ściskam wszystkich :)

  16. Paulina pisze:

    Dotyk…

    W ten weekend po raz pierwszy ujrzałam swojego siostrzeńca… ma już miesiąc i 15 dni. Czekałam na to spotkanie z utęsknieniem, same zdjęcia nie wystarczały… dobrze wiedziałam że ten dzień będzie dla mnie jednym z najważniejszych w moim życiu, cieszyłam się na samą myśl kiedy to mały brzdąc urośnie a ja będę mogła mu zrelacjonować to spotkanie:

    Wchodząc do domu mojej siostry, pierwsze co zrobiłam to wyprawa do łazienki – ręce moje musiały być nieskazitelnie czyste, nie chciałam aby jakieś zarazki przedostały się na niego. Drugi krok to już krok w stronę kołyski… podeszłam i mimo woli oczy napełniły się łzami – łzami szczęścia. Delikatnie posmyrałam go po drobniutkiej rączce, spał… Czekałam i stałam nad nim tak długo aż się obudził… patrzyłam w niego jak w obrazek. Gdy otworzył tylko oczy przedstawiłam mu się :) – może to śmieszne ale wydaje mi się że małe dzieci rozumieją, czują i widzą o wiele więcej niż nam się wydaję.
    Spędziliśmy ze sobą całe popołudnie, nosiłam, tuliłam i tańczyłam z nim aby nie płakał. Mogłam mu poświęcić tylko 1 dzień – chciałam wykorzystać go jak najpełniej. Trzymałam go na rękach prawie non stop. Zauważyłam także że moja siostra wolałaby gdybym go już zostawiła w kołysce bo być może nie nazbyt komfortowo mogło mu być przez tyle godzin na rękach. Jednak nie odpuściłam, miałam potrzebę aby być blisko niego i nacieszyć się nim w pełni. Jeszcze na długo przed narodzinami dotykałam, głaskałam i całowałam brzuszek mojej siostry – nie zważając na to jaką reakcje wywoła to u innych. Było to dla mnie czymś oczywistym, naturalnym… podobnie jak to że pokochałam go zanim przyszedł na ten świat.

  17. anna pisze:

    weszłam na tę stronę nieprzypadkowo,,, . Postanowiłam zmienić swoje życie i i ułożyć je na nowo,,, zapomnieć o tym co było gdyż uświadomiłam sobie ile chwil przeleciało mi przez życie… w ciągu 2,5 roku bycia z kimś. Jestem osobą która uwielbia się tulić do 2 osoby okazywać uczucia i nie boję się tego manifestować publicznie,… Uważam że każdy ma prawo,,, wyrażać swoje emocje w taki sposób jaki uważa za słuszny o ile nie krzywdzi innych.

  18. Aleksandra pisze:

    Czytając ten tekst poczułam, że nie jestem sama z tym moim podejściem do dotyku i tulenia :) Dodałabym jeszcze jedna umiejętność – dać się przytulić. Ciężko tulić kogoś, kto czuje się z tym nieswojo.
    Może u nas nie praktykuję za dużo tulenia (jest mi niezmiernie przykro z tego powodu), ale za to praktykuję moc delikatnego ludzi – to też działa, jeżeli intencje są czyste.
    I jeszcze wpływ dotyku z związku…
    Powinni tego uczyć dzieci w szkole!

    • Joanna pisze:

      Zdecydowanie powinni tego uczyć…
      Tak, dać się przutylić jest czasem ciężko, często sama osoba nie wie skąd u niej niechęć albo trudność z tym związana. Warto się temu przyglądać. Wierzę, że bliski kontakt fizyczny leży w naszej naturze (w mniejszym lub większym stopniu oczywiście), tylko różne doświadczenia i wydarzenia wpływają na to.

Wypowiedz się

Powiedz, co myślisz...
a jeśli chcesz wyświetlać swoje zdjęcie, użyj gravatara!

//10 gru 2008 ·