Anielski sklep
Pewnemu chłopcu śniło się, że wszedł do ogromnego sklepu, w którym za ladą stał anioł.
- Co tutaj sprzedajecie? – zapytał chłopiec.
- Wszystko, czego pan sobie zażyczy – odparł uprzejmie anioł.
Chłopiec zaczął więc wymieniać:
- Chciałbym zakończenia wszystkich wojen na całym świecie, więcej sprawiedliwości dla wykorzystywanych, tolerancji i życzliwości dla obcych, więcej miłości w rodzinie, pracy dla bezrobotnych, głębszego poczucia wspólnoty w Kościele i… i…
Anioł przerwał:
- Przykro mi proszę pana, ale widocznie źle mnie pan zrozumiał. My nie sprzedajemy owoców, lecz jedynie nasiona.
Potrzebujesz inspiracji? Daj się się zainspirować dzienną porcją ciekawych myśli wprost do Twojej skrzynki.





Interesująca przpowieść.
Cóż, trzeba mieć nie tylko cel i silną motywację, ale iście anielski spokój, tę anielską cierpliwość i upór, by z ziarenka wyhodować upragniony owoc.
Świetna puenta! Warta zapamiętania
Cała idea samorozwoju w jednym zdaniu.
Pozdrawiam serdecznie!
Niestety samo posiadanie nasion to nie wszystko. Każde z nich wymaga odpowiedniej „troski”. Każde trzeba odpowiednio pielęgnować by mogło coś wyrosnąć. Napewno na początku trzeba się zaopatrzyć w sporą ilość takich „nasion” by w końcu osiągnąć cel
Wyśmienicie. Większość jednak by chciała dostać, otrzymać jednak od razu owoc lecz hm… czy taka osoba która od razu otrzymuje owoce jest w stanie to docenić. Docenić to co dostaje. Bez siania, pielęgnacji, podlewania czyli trudu potrzebnego do wyhodowania rośliny która zaowocuje nie docenimy tego co otrzymamy.
Myślę, że wielu z nas chciałoby od razu dostać owoce. Świadczy o tym na przykład cała machina marketingowa związana z ideami typu prawo przyciągania (Sekret i inne). No bo to tak fajnie, cyk i dostanę to, czego chcę. Ale wszystko co możemy dostać, to właśnie nasiona (wiedza, techniki, itd), a posiać i zadbać (czyli włożyć w to swoją energię) trzeba samemu. I nie musi to być ciężka praca, ale swoje życie tworzymy sami. pozdrawiam komentatorów