Zanim wyjdziesz z szafy…
Na stronie Joe Korta, terapeuty zajmującego się miedzy innymi sprawami osób homoseksualnych, znalazłam ciekawą listę dotyczącą coming out’u. Pisałam już trochę o ujawnianiu swojej orientacji i o tym, że generalnie jestem za wychodzeniem z szafy. Jednak jest to długi proces – niektórzy mówią, że trwa przez całe życie (w końcu zawsze znajdzie się ktoś, kto jeszcze nie wie) – bywa też trudny i jest pełen reakcji innych ludzi. Dlatego warto przemyśleć niektóre kwestie, zanim podejmie się tę ważną decyzję.
Poniższa lista została pierwotnie opracowana przez organizację LGBT w Kanadzie, tutaj możecie przeczytać oryginał, tłumaczenie jest moje, a kursywą dopisałam swoje komentarze.
1. Miej jasność co do własnych uczuć na temat bycia gejem/lesbijką. Jeśli nadal zmagasz się z poczuciem winy czy depresją, poszukaj pomocy w poradzeniu sobie z tymi uczuciami, zanim opowiesz o swojej orientacji rodzicom czy innym osobom. Gdy czujesz się dobrze ze swoją orientacją, ci, przed którymi się odkrywasz często to zauważają, co pomaga w akceptacji.
Nie mówiąc o tym, że cokolwiek trudnego robimy, przychodzi łatwiej, gdy jesteśmy w zgodzie ze sobą i akceptujemy siebie.
2. Odpowiedni czas może być bardzo ważny w przypadku coming out’u. Bądź świadomy zdrowia, nastroju, priorytetów i problemów tych, z którymi chcesz się podzielić informacją o swojej seksualności. Kryzys wieku średniego u rodziców, problemy uczuciowe przyjaciół, zawodowe zmartwienia pracowników i niezliczona ilość innych czynników, nad którymi nie masz kontroli, może wpłynąć na odbiór twojej informacji.
Myślę, że to ważne, by podkreślić, że nie chodzi tu o to, by chodzić wokół wszystkich na paluszkach i mówić tylko tym, którzy są „na to gotowi”. Raczej ważne jest, by mieć świadomość, że ktoś może zareagować niezgodnie z naszymi oczekiwaniami w wyniku własnych problemów/uwarunkowań. Z jednej strony dbajmy o siebie, ale z drugiej bierzmy pod uwagę stan innych.
3. Nigdy nie „outuj” się w trakcie kłótni. Nigdy nie używaj coming out’u jako broni. Nigdy nie wzbudzaj w rodzicach poczucia winy za to, że „spowodowali” to, że jesteś gejem, bo tego nie zrobili.
4. Gdy chcesz powiedzieć o swojej orientacji rodzicom czy rodzinie, postaraj się zaafirmować wzajemną troskę i miłość, zanim wyrzucisz z siebie „nowiny” na temat swojego życia.
5. Bądź gotowy/a na to, że twoja wiadomość może z początku zaskoczyć, zezłościć lub zdenerwować innych. Postaraj się nie reagować gniewnie lub obronnie. Pozwól innym, by byli szczerzy na temat ich pierwszych odczuć, nawet jeśli są negatywne. Pamiętaj, że pierwsza reakcja najprawdopodobniej nie potrwa długo. Ostatecznie, osoby, które naprawdę skonfrontowały się i poradziły sobie ze swoją homofobią mogą dać o wiele więcej wsparcia niż ci, którzy dają natychmiastowe, ale powierzchowne wsparcie.
Ludzie zmieniają się i warto w to wierzyć. Czasem do zmiany potrzebny jest mocny bodziec. Może twoje odkrycie się będzie takim impulsem?
6. Podkreślaj, że jesteś nadal tą samą osobą. Byłeś gejem/lesbijką wczoraj, będziesz i jutro. I jeśli byłeś odpowiedzialny i kochający wczoraj, będziesz tak samo odpowiedzialny i kochający jutro.
Ten argument jest dla mnie bardzo ważny szczególnie w przypadku rozmów z rodzicami. Jesteś nadal tą samą osobą, którą znają od lat.
7. Pozostaw otwartą możliwość kontaktu z ludźmi, przed którymi się otworzyłeś/aś, nawet jeśli ich reakcja była negatywna. Odpowiadaj na ich pytania, pamiętając, że prawdopodobnie przechodzą oni przez proces weryfikacji mitów i stereotypów dotyczących osób homoseksualnych, których uczy nas nasza kultura.
8. Miej pewność, że jesteś dobrze poinformowany na temat homoseksualizmu. Czytaj książki na ten temat i dziel się nimi z osobami, przed którymi się ujawniłeś/aś.
Mam wrażenie, że w Polsce brakuje jeszcze rzetelnych opracowań, które mogłyby wspomagać proces akceptacji, ale jest coraz lepiej.
9. Zachęcaj swoich rodziców lub inne osoby, aby poznali twoich homoseksualnych przyjaciół.
Niechęć najczęściej wiąże się z nieznajomością. Im więcej osób homoseksualnych zna się osobiście, tym normalniej się ich traktuje. Wspomagajmy ten proces.
10. Pamiętaj, że wiele osób homoseksualnych potrzebuje sporo czasu, aby pogodzić się ze swoją seksualnością, a jeszcze więcej, by zdecydować się na podzielenie się tym faktem z innymi ludźmi. Wychodząc „z szafy”, bądź gotowy dać innym czas na przyjęcie i zrozumienie nowej informacji na twój temat. Nie oczekuj natychmiastowej akceptacji. Szukaj ciągłego i pełnego troski dialogu.
Podstawą takiego podejścia jest brak postawy ofiary, biednego dyskryminowanego geja, którego trzeba zaakceptować. Osoba, która dokonuje coming out’u musi też mieć pewną dozę akceptacji dla tych, którym otwartość nie przychodzi tak łatwo.
11. Jeśli jesteś odrzucony przez kogoś, komu powiedziałeś o swojej orientacji, nie trać z oczu swojego poczucia wartości. Pamiętaj, że twój coming out był darem dzielenia się ważną częścią ciebie, który ta osoba zdecydowała się odrzucić. Gdy coś takiego następuje, zastanów się, czy taka relacja jest dla ciebie coś warta. Czy jakakolwiek relacja jest na tyle ważna, by miała istnieć w atmosferze nieszczerości i ukrywania się? Czy ta osoba naprawdę była twoim przyjacielem, czy jedynie przyjacielem kogoś, kim wydawało się, że jesteś?
12. Pamiętaj, że utrata przyjaciela to nie koniec świata. Decyzje dotyczące coming out’u powinny być podejmowane ostrożnie, ale wewnętrzna spójność i szacunek dla siebie się niezmiernie ważne na dłuższą metę.
13. Coming out spontaniczny, czy zrobiony „na gorąco” najlepiej działa w przypadku przyjaciół i bliskich. Czasem można uniknąć konfrontacji poprzez szczere, ale luźne opowiedzenie z kim żyjesz i się spotykasz, i jak spędzasz swój wolny czas. To daje drugiej osobie szansę poznać twoje życie i dopuścić do siebie twoją homoseksualność bez bycia zobligowanym do natychmiastowej reakcji na ten temat.
Czasem lepiej i łatwiej (dla obu stron) jest opowiedzieć, jak to było na wakacjach ze swoją partnerką/partnerem, niż stanąć i rzucić „jestem gejem, co ty na to?”.
14. Pamiętaj, że decyzja o coming-oucie jest twoja. Nie daj się kierować poczuciem winy wywołanym przez ludzi, którzy twierdzą, że wszyscy muszą być „wyautowani”, albo przez wścibskich, zadających bezczelne pytania. Najczęściej to ty możesz zdecydować kiedy, gdzie jak i przed kim chcesz się odkryć. Na tym etapie, w naszym społeczeństwie, pełna publiczna deklaracja na temat swojej seksualności nie jest najlepszym rozwiązaniem dla większości ludzi.
15. Postaraj się, by twoja rodzina i bliscy przyjaciele nie dowiedzieli się o twoim homoseksualizmie od osób trzecich, czy mediów. Powiedz im to osobiście.
16. Za każdym razem gdy się ujawniasz, dokonaj refleksji nad tym doświadczeniem i ucz się z niego.
17. Nigdy nie pozwól zmusić się do ujawnienia, zanim będziesz gotowy/a.
18. Coming out to jedna z najtrudniejszych rzeczy, jakie robimy w swoim życiu. Nie zawsze wyjdzie dobrze, ale najczęściej jest to uwalniające doświadczenie.
Potrzebujesz inspiracji? Daj się się zainspirować dzienną porcją ciekawych myśli wprost do Twojej skrzynki.





Pkt. 6: JA mam zapewniać kogoś, że jestem „tą samą osobą”?! Ten artykuł wg mnie stawia osoby homoseksualne w roli tych „gorszych”, które mają udowadniać heteroseksualnej części społeczeństwa, że są OK. Nie zgadzam się na takie podejście do problemu. Brać pod uwagę, że ktoś może zareagować niefajnie, to jedna strona medalu ale podejście tutaj proponowane naszpikowane jest strachem i chęcią przypodobania się „lepszej” części społeczeństwa. Tak to odebrałam. Proces „coming out’u” jest rzeczywiście cholernie trudny ale mam wrażenie, że artykuł pisał ktoś, kto sam do końca nie akceptuje homoseksualizmu.
Magda, mozna miec 2 podejscia:
1. jestem homo, radz sobie z tym albo sp….
2. jestem homo, dogadajmy sie, rozumiem, ze mozesz miec problem z akceptacja, ale zalezy mi na tej relacji.
Latwo jest akceptowac tylko tych, ktorym tolerancja przychodzi bez problemu.
I absolutnie nie chodzi tu o przypodobanie sie, ani o strach, ale o to, ze rozni ludzie roznie reaguja – po obu stronach. I jesli kto sie boi coming outu to tez ma do tego prawo.
a co do pkt 6. to nie chodzi o zapewnianie, tylko o uswiadomienie. czasem emocje nie ulatwiaja bycia swiadomym takich „oczywistosci”.
Uważam, że „coming out” jest na tyle złożoną i trudną rzeczą dla osoby homoseksualnej (szczególnie w tym kraju), że przykładanie uwagi do tego, żeby tłumaczyć i pomagać innym w przyjęciu tej „trudnej informacji” jest rzeczą wtórną. Dlatego sprawa samoakceptacji powinna być bardziej zaakcentowana – punkt pierwszy. Jest to wg mnie najistotniejszy punkt całego artykułu a został tak „po macoszemu” potraktowany. Za to potrzeba otoczenia troską tych, co mają nas zaakceptować urosła do kilkunastu punktów. Jest to daleko idąca dysproporcja, bo nie umniejszając trudności z akceptacją homoseksualizmu przez naszych rozmówców, i tak najtrudniej ma osoba, która właśnie wychodzi z szafy. Uświadamiając komuś, że „mimo homoseksualizmu” jestem takim samym człowiekiem, czuję się tak jakbym mówiła „mimo tego, że jestem inwalidą”, jestem OK. Zaopiekujmy się przede wszystkim sobą w tej trudnej chwili, a nie innymi. Wtedy i Ci inni lepiej sobie z tym dadzą radę.
Magda, ale na świecie SĄ ludzie, którzy nie mają większego problemu (już) z zaakceptowaniem swojej seksualności, za to MAJĄ problem z powiedzeniem o tym najbliższym. I masz rację, to jest tekst do nich. Tekst ten oryginalnie jest zatytułowany „18 rzeczy do rozważenia przed coming outem”, a nie np. jak sobie radzić ze swoją tożsamością. Pisałam zresztą w moim poprzednim artykule na ten temat,że podstawą do coming outu jest akceptacja siebie. To, że nie ma tego tutaj, nie znaczy, że jest to nieważne, nigdzie nie jest to napisane, to tylko twój wniosek. Ale uważam, że warto czasem wyjść poza egocentryczny punkt widzenia. Nie stawiajmy siebie w pozycji, ja biedna lebijka/gej, wszyscy muszą się do mnie dostosować.
Poza tym, o zaakceptowaniu siebie można by pisać, ale i tak, jeśli ktoś ma z tym kłopot, to najlepiej będzie jak pójdzie z tym do specjalisty. I podejrzewam, że dla autorów tego artykułu to jest oczywiste (szczególnie, że został stworzony przez organizację, która takiej pomocy udziela). Radzenie sobie z emocjami innych może i jest wtórne, ale jest też ważne i mniej się o tym mówi. A warto o tym mówić, bo osobom, które się dowiadują o homoseksualizmie np. swoich dzieci też nie jest łatwo, więc dlaczego by to ignorować?
Jeśli to jest tekst do „takich ludzi”, to OK. Ja pisałam o ogóle i to ludzi w Polsce. Bo tekst jest napisany po polsku. Z moich obserwacji wynika, że większość jednak sobie nie radzi. Widzę to w Warszawie, a nawet nie chcę myśleć, co jest na wsiach. Byłam też w Los Angeles i widziałam, że tam też nie jest wcale tak lekko, jak to wygląda w filmach. I dlatego dobrze jest, żeby ludzie zaopiekowali się w pierwszej kolejności sobą.
Nigdzie nie napisałam, że wszyscy się muszą do mnie dostosować. To Twój wniosek. To, że mówię o swojej orientacji komuś i że jest to dla kogoś niekomfortowe nie znaczy, że ma się on do mnie dostosować. Ma wolny wybór. Ja tylko chcę, żeby znał mnie taką, jaką jestem.
Dlaczego wysyłasz do specjalisty osobę, która siebie nie akceptuje (całkiem zresztą słusznie), a nie wyślesz tam tych, którzy nie akceptują osób homoseksualnych lub też mają z tym trudność?
Środek ciężkości wciąż jest nie tu gdzie trzeba, wg mnie.
Jeśli przyjdzie do mnie osoba nie akceptująca innych, to też ją wyślę do specjalisty. Ale zakładam, że rozmawiam jestem z gejem, a nie jego ojcem. Więc najpierw gej musi swoją gejowskość zaakceptować, a potem musi zrozumieć to, że ktoś może mieć problem z akceptacją i co może z tym zrobić.
Bo ktoś MA PRAWO mieć problem z akceptacją. Może to kontrowersyjne, ale tak uważam. A ja (czy ten gej/lesbijka) może spróbować to zrozumieć.
Jeśli dokonuję coming outu, to nie odpowiadam za cudze reakcje, ale mogę wziąć odpowiedzialność za to, co robię i zastanowić się nad pozycją innych. Mogę też pomyśleć o tym chociażby po to, by zrozumieć, że często odrzucenie ma więcej wspólnego z odrzucającym, a nie z odrzucanym.
Magda, patrzymy chyba z różnych perspektyw. Dla ciebie najważniejsze jest to, żeby osoby homoseksualne siebie akceptowały. Czy ja mówię, że dla mnie nie? Mówię tylko, że to nie jest koniec obrazka, że obrazek jest złożony i warto spojrzeć na drugą stronę.
Co do środka ciężkości. Temat, który cię tak zbulwersował wyrażony jest w 4-5 punktach na 18.
Sprawa „opiekowania się” rozmówcami podczas rozmowy o swojej orientacji poruszony jest w 9 punktach, jeśli już mamy być tak dokładne:)- od 2 do 10. 13 punkt nie do końca mi się podoba: fajne jest mówienie o homoseksualizmie mimochodem, przedstawienie innej orientacji jako normalnej rzeczywistości ale nie DLATEGO, żeby uniknąć konfrontacji w ten sposób. Nie podoba mi się takie motywowanie.
Nie uważam za kontrowersyjne myślenie, ze ktoś ma prawo mieć problem z akceptacją. Akceptuję to, dążę do tego, żeby akceptowac kazdego człowieka. Jednak ważniejsza jest dla mnie ochrona osoby nieakceptowanej, niż opiekowanie się tym, kto ma problem z akceptacją. Tu jest różnica między nami. W wartościowaniu. Nie napisałam, że to drugie jest nieważne. Napisałam, że jest „wtórne”, mniej ważne. Tak, patrzymy z róznych perspektyw – tutaj się zgadzam
Gdyby podstawić zamiast geja/lesbijki np. Żyda/Żydowkę, to ten artykuł miałby wydźwięk antysemicki, nie uważasz?
@Ola: Nie uważam, bo argument jest trochę absurdalny, nie uwzględnia specyfiki sytuacji każdej z grup i wrzuca je do jednego worka. Ale chyba zaczynam powoli rozumieć, że *można by* tak też go odebrać, z pewnej perspektywy.
Swoją drogą, te punkty w założeniu miały być czymś do rozważenia, a nie jedynym słusznym poglądem/strategią na dokonanie coming out’u. Miał być czymś, co ma pomóc w spojrzeniu na sprawę z różnych stron i wzięciu odpowiedzialności za swoje działania. Nie do końca mogę uchwycić skąd taka negatywna reakcja (przynajmniej wyrażona w komentarzach, bo osobiście dostałam pozytywny feedback).
Asia, przedstawiasz jakiś artykuł, więc się do tego odnoszę. Jakie to ma znaczenie czy to: „jedyna słuszna droga”, czy nie jest. Ja się odnoszę do TEJ DROGI. Skąd negatywna reakcja? A no stąd, że mimo, że tak to negujesz, dla mnie z tego artykułu „bije” postawienie sprawy homoseksualizmu jako czegoś „gorszego”,zamiast dążenia do tego, żeby ludzie traktowali to jako normalność. Piszesz: nie stawiajmy się w pozycji „ja biedna lesbijka”. Wiesz co? Ten artykuł właśnie w takiej pozycji mnie stawia.
Joanno, ja tez, podobnie jak Magda, odebralam Twoj artykul jako „pisany z gory” – taki ton przybralas, nie obraz sie, „dobrej pani”… W kazdym razie ja to tak „slysze”, co nie znaczy, ze taka byla Twoja intencja. Pozdraiwam, ola
Całkowicie się zgadzam z Magdą i innymi osobami, dotkniętymi lekceważącym i odgórnym spojrzeniem na homo.
Nie znam ani jednego przypadku, kiedy powyższe rady przyniosłyby coś dobrego, wręcz wiktymizują.
Co nie znaczy, że sam mam lepsze pomysły, ponieważ reprezentuję typ 1) opisany przez Joannę: „jestem homo, radź sobie z tym albo sp…” (szczególnie odnośnie rodziców).