Mądrość samuraja
Pewien skory do zwady samuraj przyszedł do mistrza Zen z żądaniem, aby wyjaśnił mu na czym polega różnica między piekłem a niebem. Mnich odparł z szyderstwem:
- Jesteś zwykłym gburem. Nie mam zamiaru marnować czasu na rozmowy z takimi jak ty.
Urażony samuraj wpadł we wściekłość i wydobywszy miecz z pochwy krzyknął:
- Zabiję cię za tę impertynencję!
- To właśnie – odpowiedział spokojnie mnich – jest piekło.
Zaskoczony prawdziwością słów mnicha, samuraj uspokoił się, schował miecz i złożył głęboki ukłon, dziękując za wyjaśnienie.
- A to – rzekł mnich – jest niebem.
Mogą Cię zainteresować te artykuły:
Potrzebujesz inspiracji? Daj się się zainspirować dzienną porcją ciekawych myśli wprost do Twojej skrzynki.
Szukasz wewnętrznego spokoju? Zapraszam na kurs internetowy, który Ci w tym pomoże.





Hehe dobrze postąpił ten mnich, ale jaką masz pewność że te opowiastki o wielkich mistrzach buddyzmu i poszukujących są prawdziwe a nie zmyślone??
Piotrek, a jaka to różnica czy są prawdziwe czy zmyślone? Na pewno nie umieszczam ich tu dlatego, że są autentyczne, ale dlatego, że są prawdziwe…w innym sensie
No dobrze, to może ja opowiem pare innych może nie autentycznych ale prawdziwych histori;) wszystkie zaczerpnięte z książek wydanych przez uczniów Rajneesha (osho)
1. Aleksander Wielki podczas swoich podbojów zarządał aby przy okazji żołnierze porwali jednego ze słynnych sannyasinów ten jednak odmówił i poprosił aby sam po niego przyszedł król. Wiadomo było że władca był bardzo stanowczy i mu sie niczego nie odmawiało. Wyciągnął miecz w tej samej chwili nagi sanyassin stojący przy rzece powiedział zdecydowanym tonem że nie będzie mu do niczego potrzebny bo może jedynie nim zranić tylko jego ciało które opuścił już dawno. Nachylił głowe i powiedział że może ją ściać, bez cienia jakiegokolwiek lęku. Mówi się że to była jedyna sytuacja w której wielki władca odpuścił. A na dodatek ‘żebrakowi’. Dodam, że przywilej nie utożsamiania się z własnym ciałem mają ludzie oświeceni duchowo.
2. Umierał jeden ze znanych mistrzów zen ( chyba to był Tao), zgromadziło się przy jego łożu dużo uczniów. Czekali oni na jakieś końcowe przesłanie, ten jednak milczał do momentu aż jeden z uczniów nie wytrzymał i spytał czy ma coś do przekazania. Mistrz odpowiedział żeby po prostu słuchali. Z dachu dochodziły dźwieki biegających wiewiórek, śpiewających ptaków. Uczniowie zrozumieli że wszystko jest tak samo ważne. Śmierć mistrza była w jednym momencie tak samo ważna jak wiewiórki na dachu.
3. Siddhartha Gautama (Budda) przechadzał się pewnego po południa po lesie ze swoich uczniem i poprosił go żeby przyniósł mu wode ze strumyka który mineli już pare kilometrów wcześniej. Uczeń wrócił po pewnym czasie i oznajmił że strumyk nie jest tak krystalicznie czysty gdy koło niego przechodzili. tylko cały zamętlony w brudzie. Budda nalegał żeby wrócił i przyniósł mu z niego wode. Po pewnym czasie wrócił uczeń z wodą i padł do jego stóp dziekując za przesłanie które dopiero co zrozumiał. Gdy siedział i czekał aż mętlik zejdzie na dno strumienia pojął że jest to metafora do naszego umysłu który jest takim mętlikiem gdy myślimy a gdy myśli cichną mętlik opada i pojawia się krystalicznie czyste piękno.
Dzięki bardzo
Najbardziej podoba mi się ta druga…
Witam… zaglądam tu i czytam już od dłuższego czasu.. Może więc
przyszedł czas, aby coś napisać:)
Rzeczywiście, nie ważne, czy ta historia jest autentyczna, czy też nie.. jest prawdziwa w tym innym sensie.. w takim, że zatrzymuję się nad nią, rozmyślam.. wywołuje u mnie chęci do refleksji i uśmiech na twarzy, bo pomaga mi zrozumieć…
Joasiu, bardzo się cieszę, że takie historie do Ciebie trafiają i że czytasz tego bloga
Tak czasem bywa, że w pośpiechi i codziennej krzątaninie nie dostrzegamy, albo przestajemy stopniowo widzieć to, co jest istotnym elementem naszej egzystencji.
mnich miał dużo szczęścia że trafił na samuraja który w porę zrozumiał…..hehehe