7 zasad Huny – MANA i PONO

To już dwie ostatnie zasady hawajskiej huny, choć sam temat jeszcze się pewnie pojawi nie raz, ponieważ uważam, że huna jest wspaniałym narzędziem samokontroli umysłu i pracy nad samym sobą. Dziś przeczytasz o tym skąd bierze się moc i jak wiedzieć czy to, co robimy jest dobre.

MANA – cała moc pochodzi z naszego wnętrza

Według filozofii huny cała moc pochodzi z naszego ciała, ducha i umysłu. Jest to stanowisko sprzeczne z wieloma przekonaniami i systemami, które upatrują mocy na zewnątrz – w środowisku, społeczeństwie, przeznaczeniu, siłach zła i dobra, bogach oddzielonych od tego, co stworzyli, itd. Zasada ta powoduje, że możemy się poczuć niezależnymi jednostkami, które kierują swoim życiem i mogą dokonać wszystkiego, czego chcą. Ponieważ moc – moc tworzenia – jest w nas, to my sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje życie, zarówno za jego dobre jak i złe aspekty. Nasze myśli, słowa i czyny kreują naszą rzeczywistość i zgodnie z jedną z poprzednich zasad – to, na czym się koncentrujesz zyskuje energię i manifestuje się w twoim świecie. Konsekwencją posiadania całej mocy sprawczej jest to, że nikt z zewnątrz nie jest w stanie nas unieszczęśliwić. Jak pisze Serge K. King w Szamanie Miejskim (pogrubienie moje):

Jeżeli ktoś wykorzystuje Cię lub krzywdzi, ważne jest, byś uświadomił sobie, że coś w Tobie samym ułatwia ludziom takie postępowanie wobec Ciebie. Nie oznacza to, że powinieneś czuć się winnym, ponieważ najprawdopodobniej nie jesteś w pełni świadom swoich przekonań, nastawień i oczekiwań, które biorą udział w tym procesie. Nie oznacza to również, że winna jest druga osoba (…). Należy jednak uzmysłowić sobie swój udział w zdarzeniu, by móc zmienić w samym sobie to, co pomogło zaistnieć danej sytuacji. Skoro to my ją spowodowaliśmy, również my posiadamy zdolność jej zmiany.

Ważne jest, by pamiętać, że zasada ta dotyczy wszystkich i wszystkiego. Tak więc, każdy człowiek i każdy element Wszechświata posiada moc tworzenia, a w konsekwencji wpływa na daną sytuację. Dlatego najlepszą postawą jest szacunek do energii i mocy, która jest wkoło nas – w żywiołach, roślinach, przedmiotach. Warto ją poznawać, by z niej korzystać albo ustrzec się przed niepożądanym wpływem.

PONO – skuteczność jest miarą prawdy

W NLP mówi się: jeśli coś nie działa, zrób to inaczej. Innymi słowy, jeśli działamy i nie widać pożądanych skutków, oznacza to, że nie działamy dobrze. A naprawdę ważne jest to, co działa – lepiej więc nie marnować energii (sprobujcie to powiedzieć matce krzyczącej na dziecko, które jej nie słucha…), tylko zainwestować ją w poszukiwanie skutecznych rozwiązań. Nie istnieje też coś takiego jak ostateczna prawda, jedynie dobra ścieżka czy jedynie skuteczne metody. Coś może być efektywne w jednej sytuacji, a w innej już nie będzie. Stąd pewnie we mnie niechęć do jednego, sztywnego systemu terapeutycznego, na przykład. Daleko idący pragmatyzm, pozwala na dobieranie sposobów działania poza ramami wyznaczanymi przez jakiś system. Uwaga, nie chodzi tu o dokonanie czegoś za wszelką cenę (ani o to, że cel uświęca środki) – hawajscy szamani cenili sobie przecież przede wszystkim szacunek, miłość i uzdrawianie. Jednocześnie zakładamy, że wszystko można zrobić na wiele sposobów. Więc nie mając możliwości skorzystania z danej techniki, należy szukać czegoś innego, bardziej dostępnego. Dzięki temu rozwijamy w sobie elastyczność i umiejętność reagowania w każdej sytuacji. Określenie „sytuacja bez wyjścia” traci swoją moc.

Zasada ta mówi też o tym, że to jakich środków użyjemy zdeterminuje nam efekt, jaki osiągniemy. Działając agresywnie, możemy spodziewać się agresywnych odpowiedzi, a działając z miłością, otrzymamy więcej miłości od innych ludzi. Jeśli więc chcemy pokoju na świecie, zacznijmy od własnych przekonań i stosunku do innych ludzi – w domu, w pracy, w szkole.

A na deser dla tych, którzy chcieliby pamiętać o 7 szamańskich zasadach, przygotowałam plik pdf z ich podsumowaniem. Można komuś przesłać, można wydrukować i powiesić nad biurkiem – co tylko chcecie.

pdf7-zasad-huny.pdf (65kb)

Polecam książki:
Serge Kahili King “Bądź mistrzem ukrytego ja”
Serge Kahili King “Natychmiastowe uzdrawianie”
Piotr Jaczewski “Huna. Na tropie tajemnicy.”
Max Freedom Long “Wiedza tajmna w praktyce”.


Potrzebujesz inspiracji? Daj się się zainspirować dzienną porcją ciekawych myśli wprost do Twojej skrzynki.

Joanna
Sprawczyni całego zamieszania...

Komentarze

17 Odpowiedzi na “7 zasad Huny – MANA i PONO”
  1. psychika pisze:

    troche mi te szamanskie zasady przypominaja „magie”

    Asia, wiem ze to jest ciekawe, bardzo ciekawe..

    Czy jednak chodzi o to aby z psychologii tworzyc wrozbiarstwo?

  2. psychika pisze:

    kiedy zobaczylem ten plik z egzotycznie brzmiacymi nazwami skojarzenie bylo nie do odparcia z „zakleciami magicznymi”

  3. Joanna pisze:

    Masz prawo mieć swoje skojarzenia. Widze, że są one dość negatywne – to już kwestia twoich przekonań związanych z granicą między „psychologią” a „wróżbiarstwem”.
    Moim celem jest pokazanie różnych możliwości pracy z samym sobą. Znasz NLP? Uważasz, że to też wróżbiarstwo? To jak to jest, że ja na studiach miałam kilka przedmiotów właśnie dotyczących tych technik? A wczytaj się w Hunę i porównaj ją z nlpowskimi zasadami i techikami. Niektóre są żywcem wzięte. Huna jest tylko jednym ze sposobów pracy z umysłem, a to, że korzysta z takich a nie innych nazw – to już kwestia wyboru. Sztuką jest wyjście ponad to i znalezienie w tym czegoś pozytywnego, a nie uciekanie tylko dlatego, że „pachnie magią”.
    Poza tym, moja strona nie bez kozery nazywa się „poza schematy” – psychologia też jest jakimś schematem. Nie wstydzę się tego, że szukam inspiracji z różnych źródeł i jestem otwarta na wiele możliwości – co nie znaczy,że bezkrytycznie.
    A co do zaklęć i magii jeszcze – z magią i zaklęciami mamy do czynienia na codzień, tylko tego tak nie nazywamy i nie do końca zdajemy sobie sprawę, jak to działa. Bo słowa same w sobie mogą być zaklęciami, zaklinamy żeby coś się udało, zaklinamy żeby inni byli tacy albo inni („spróbuj tylko mnie nie posłuchać, a…”), zaklinamy swoją rzeczywistość („nigdy mi się nie uda”), i tak dalej.
    To, co poznane, już nie przeraża.
    Psychologia jest dla mnie dawaniem ludziom możliwości, narzędzi i wsparcia, by coraz lepiej radzili sobie w życiu i rozwijali się.
    A plik jest tylko kondensacją głównych myśli z moich kilku artykułów, a właściwie zasad huny sformułowanych przez Serga Kinga. Czy poza tym, że brzmi to dla ciebie egzotycznie, widzisz w tym jakiekolwiek zagrożenie? Ja nie. Resztę pozostawiam czytelnikom do własnej oceny.

  4. Magda pisze:

    Myślę, że tak właśnie jest… że ludzie często uciekają już „z zasady” od pewnych rzeczy, sama często podśmiewałam się z „wróżbitów”. Jednak zauważyłam, że nie warto zamykać się na jedną dziedzinę, bo to ogranicza, że warto sięgnąć i do tego, co śmieszy, co budzi lęk, bo zazwyczaj jest tak dlatego, że tego nie znam. I zamiast z góry to oceniać na „nie” może warto najpierw poznać.
    Pozdrawiam i dziękuję za kolejne ciekawe posty.

  5. psychika pisze:

    ja tez dziekuje, bo mimo ich magicznosci lubie je czytac:)

  6. tofik74 pisze:

    Witam :-)
    Jest ciekawa tendencja do określania rzeczy niezrozumiałych przez ludzi jako magia, wróżbiarstwo itp. Wielkość/nasilenie tej tendencji jest wprost proporcjonalne do frustracji wywołanej przez niezrozumienie.Wbrew pozorom takie poglądy głoszą ludzie ,którzy widzą świat w barwach czarno-białych(to paradoksalnie ułatwia życie, ale i upraszcza i zubaża), a na psychologii właśnie dowidziałem się,że to nie jest dobre, oj nie :-) . To co powiem nie jest wielkim odkryciem , ale powiem bo może niektórzy nie wiedzą :-) . Studiowanie rozszerza horyzonty, a studiowanie psychologii pozwala przekroczyć granice tych horyzontów (przejść na drugą stronę lustra). Może zamiast tupać nóżkami , że coś jest magią, wróżbiarstwem itp. może najpierw wypadałoby to zgłębić ? a nie sugerować ,że „moje jest lepse”. Właśnie ta nieuchwytność „magii” osobiście wolę określenie energia daje do myślenia i to bardzo. Wydaje mi się ,że różnice głównie poglądów,rasy,wyznania itd. i usilne pilnowanie własnej racji powoduje zaburzenia w przepływie energii (jest po prostu bajzel i tyle). Zastanawiam się kiedy człowiek pojmie ,że to co w linku poniżej nie ma najmniejszego sensu ,że to jest właśnie hamowanie przepływu energii? http://www.youtube.com/watch?v=Tb1XTIcqaa4&feature=related
    Studiuję somatoterapię połączoną z Gestaltem pamiętam jak na początku pierwszej sesji patrzyłem na doktorka i myślałem sobie co ten nawiedzony pokemon pieprzy o jakiejś energii w ciele i poza ciałem o jakiś czubach (LOWEN”IE ,REICHU, BOADELLI, PERLS”IE) itd. Myślałem tak do momentu w którym podczas jednej z sesji najzwyczajniej w świecie zacząłem czuć przepływ energii we mnie, między mną ,a otoczeniem coś czego nie da się opisać słowami, tego trzeba doświadczyć,poczuć, dotknąć.Przedtem czułem się jak pusty dzban niby wszystko miałem ,wszystko to co jest niezbędne do życia na ziemi,a czułem się źle – taki mały „pustorak” :-) , teraz jest ekstra czuje że żyje, czuje że czuje, aż mi się wylewa ta energia z mego dzbana :-) . I myślę sobie, że cały pic polegał i polega na tym żeby się odblokować i pozwolić na swobodny przepływ, niech sobie życie żyje :-) , a wiedza elementarna? no cóż jest potrzebna, ale jako narzędzie żeby wyjść pozaschematy :-)
    Pozdrawiam

  7. tofik74 pisze:

    Jeszcze jedno :-) polecam obejrzenie filmu Matrix , ale nie od strony efektów, a treści jest mnóstwo perełek takich jak poniższe, które dają mocno do myślenia.
    http://youtube.com/watch?v=TboJUxTIaC4&feature=related ; http://youtube.com/watch?v=8TDSLaDZHLo&feature=related
    Pozdrawiam :-)

  8. Dzięki za hunę. U jednych nieznane wzbudza lęk i strach, a u innych ciekawość i chęć poznania. Nie każdy potrafi wyjść poza schematy, czy choćby na moment porzucić stereotypy.

  9. psychika pisze:

    nie uwazam siebie za czlowieka schematycznego
    wciaz mi to zarzucacie

    po prostu uwazam ze psychologia psychologia
    a pseudo-psychologia – pseudopsychologia

    tego mnie uczono na pierwszym roku studiow zeby wystrzegac sie tego typu „praktyk”
    z calym szacunkiem – myslenie swoja droiga ale SZAMANSKIE ZASADY to naprawde brzmi jak pseudo-psychologia

    jak na blog o kulturze to ok
    jak na blog o psychologii – to brak mi tutaj nauki

  10. tofik74 pisze:

    Witam :-)
    W takim razie trochę nauki :-)
    Dysonans poznawczy to stan nieprzyjemnego napięcia psychicznego, pojawiający się wtedy, gdy dana osoba posiada jednocześnie dwa elementy poznawcze (np. myśli lub sądy), które są niezgodne ze sobą. Dysonans może pojawić się także wtedy, gdy zachowania nie są zgodne z postawami. Stan dysonansu wywołuje napięcie motywacyjne i związane z nim zabiegi, mające na celu zredukowanie lub złagodzenie napięcia.

    Pomysł teorii. Festinger twierdził, że wpadł na pomysł swojej teorii po tym jak dowiedział się o trzęsieniu ziemi z 1934 r. w Indiach. Bezpośrednio po kataklizmie w okolicznych wioskach (których mieszkańcy nie zostali dotknięci szkodami, lecz odczuwali dość silne wstrząsy) pojawiły się plotki o rychłym nadejściu kolejnych katastrof. W tym samym czasie wśród mieszkańców dotkliwie poszkodowanych (epicentrum) rozchodziły się plotki o rychłym nadejściu pomocy rządowej. Podręcznik psychologii społecznej przytacza słowa Festingera:

    Czy przypadkiem plotki osób na peryferiach nie stanowiły sposobu na usprawiedliwienie swojego lęku? Czy system poznawczy człowieka nie działa tak, aby znaleźć uzasadnienie dla obaw, mimo braku realnych sygnałów zagrożenia? Ten pomysł – być może ludzie dopasowują obraz świata w którym żyją do tego, jak się w danym momencie czują lub co robią – stał się zalążkiem teorii dysonansu poznawczego[2].
    Takie trochę „suche” nieprawdaż i w zasadzie można tak do bólu kopiuj i wklej, kopiuj i wklej. Można też przepisać na tego bloga
    trzy tomy Strelaua tylko po co ?, latwiej się czyta książkę :-)
    Pozdrawiam

  11. Magda pisze:

    psychika – a dlaczego należy wystrzegać się „tego typu praktyk”? I co się kryje pod określeniem „tego typu praktyki”?

  12. Wojciech pisze:

    Huna jest piękna. Jak komuś nie pasuje używanie hawajskich terminów, to niech je zastąpi polskimi (albo jakimikolwiek innymi). Huna jest logiczna i piękna, otwarta i elastyczna w stosowaniu (to raczej meta-system niż system).
    Faktycznie, NLP czerpie garściami z Huny (a ma ona około 5000 lat…). Wiedza tzw. „szamańska” – i w ogóle wiedza ludów „pierwotnych” – była gromadzona przez setki i tysiące lat. Psychologia ma… ile? Pięćdziesiąt? Sto?

    Joasiu, skąd wzięłaś te wspaniałe grafiki/karty? Proszę, prześlij mi linka!

    Pozdrawiam,
    Wojciech :)

  13. rrozyc pisze:

    „Skoro to my ją spowodowaliśmy, również my posiadamy zdolność jej zmiany”-nawet gdy nie jestesmy autorem, tez mamy taka zdolnosc!

  14. ewa pisze:

    a ja przezylam Cos o czym i co -trudno jest okreslic-rodzaj oczyszczenia? Zielonoswiatkowcy nazywaja podobne zdarzenie we wnetrzu wierzacego czlowieka – Nowonarodzeniem.I dlatego wiem, bo przezylam -ze moc czerpiemy od Boga.To pewnie wyda sie Wam stereotypem,omamianiem-nie,nikogo nie nawoluje na wiare.Pragne jedynie wyrazic to,ze mylnym jest wypowiedz ze moc pochodzi z naszego wnetrza.Istnieje tyle rodzajow sil witalnych w czlowieku-ale to nie jest rowne Mocy pochodzacej od Boga.

  15. Szept pisze:

    Przede wszystkim odnośnie początkowych komentarzy Psychiki. Szamanizm to nie wróżbiarstwo i magia jako taka. To zespół praktyk i rytuałów związanych z animizmem. I warto to podkreślać, bowiem ostatnimi czasy szamanizm kojarzy sie głónie z Huna, niestety w wydaniu pana Serge K. Kinga, a to przede wszystkim komercja. Szamanizm to droga nie łatwa, a liczy ponad 40 tysięcy lat. Szamanem zaś moze byc tylko osoba inicjowana i powołana przez… duchy. Przodkow lub inne, bo tak wynika to z tradycji. Sama nazwa szamanizm pochodzi według źrodeł od ludu Ewenków z Syberii lub z sanskrytu.
    Warto też zauważyć, ze rozwój duchowy i psychologia maja więcej ze sobą wspólnego niz sie powszechnie sądzi. Za to rozwój duchowy nie konecznie ma wiele wspólnego z magią i wróżbiarstwem.
    Joanno, bardzo fajnie, że dałąś u siebie te zasady Huny, bo w tym akurat ujęciu są one bardzo z psychologią powiazane i warto po nie sięgać, kiedy sie przepracowuje pewne rzeczy w sobie. Nie mniej warto mieć świadomosć, ze nie są one pełne i są dostosowane do nurtów New Age i okrojone w duzej merze z pierwotnych znaczeń. Choćby pojęcie Mana, któe w tradycyjnym szamanizmie hawajskim jest znacznie bardziej rozbudowane.
    A co do Aloha, pięknie to brzmi, ale jak sie ma do praktyk hawajczyków by np kobietę z nizszej kasty za drobne przewinie jakim było np zjedzenie owocu w obecności kogoś wyzszej kasty potraktować jako przynętę na rekiny? A to była jedna z ulubionych hawajskich rozrywek. A jednocześnie kara dla winnej. I wszystko w duchu Aloha. No ale cóż pamiętajmy, ze taka kobieta nie była wiele warta bo miała zbyt mało Mana w sobie. I tak znowu wracamy do początku.
    Szkoda, że komercja okrada pierwotne formy z ich pełnego znaczenia, a często nadaje mu nowe.

    • Joanna pisze:

      ciekawe, co piszesz. nie wiedziałam, że na Hawajach panowała kastowość. pewnie dużo racji w stwierdzeniu o komercjalizacji i tym, jak to wpływa na obraz całości – czy raczej jego brak. od momentu, kiedy pisałam te artykuły (ponad 3 lata temu) mocno odeszłam od zabaw z new agowskimi klimatami i nabrałam krytycznego spojrzenia na to wszystko. co nie zmienia faktu, że huna może być ciekawą inspiracją. stwierdzam też, że w szamanizm nie ma co się „bawić”, sens ma dopiero praca z dobrze wtajemniczonymi, inicjacja, itd. inaczej można stać się niebezpiecznym człowiekiem.

Wypowiedz się

Powiedz, co myślisz...
a jeśli chcesz wyświetlać swoje zdjęcie, użyj gravatara!

//31 maj 2008 ·