Jak medytować?

Medytacja - droga do spokojuJuż kilka osób pytało się mnie – jak medytować, od czego zacząć? Technik, sposobów i pomysłów jest mnóstwo, to prawda, a początkującemu ciężko jest się na coś zdecydować. Postanowiłam więc co wtorek dzielić się z wami jakąś prostą techniką, którą najpierw wypróbuję na sobie. Przy okazji zdyscyplinuje mnie to do regularnego medytowania :) Będę się też dzielić z wami moimi przemyśleniami, doświadczeniami i radami. I od razu uprzedzam – nie jestem żadnym super-ekspertem, nie medytuję od 30 lat, ani nie praktykuję żadnych skomplikowanych technik. Więc niech to będzie wspólne odkrywanie :)

Na początek kilka luźnych spostrzeżeń.

Moim zdaniem kluczem do dobrej praktyki jest znalezienie złotego środka między dyscypliną, a poczuciem, że robi się coś, bo się lubi. Nie ma sensu zmuszać się do praktyki, jeśli nie czujesz jej jako czegoś ważnego w swoim wnętrzu. Znam to z własnego doświadczenia – motywowanie się hasłami w rodzaju „należy medytować”, „medytacja wspomaga rozwój duchowy”, „medytacja jest niezbędna w rozwoju”, „zdrowo jest medytować” kończyło się dość szybkim zakończeniem praktyki i wyrzutami sumienia. Dlatego sama dla siebie mam zamiar znaleźć coś, co mi sprawia frajdę. Z drugiej strony, czasem medytacja może wzbudzić różne silne procesy, które spowodują „wierzganie ego” i poczucie wewnętrznego oporu. Trzeba się wtedy odwołać do swojej wewnętrznej mądrości i intuicji, czy też wyższego Ja aby odróżnić opornego ego od innych przyczyn trudności. Zresztą, jak czegoś nie chcemy robić, to zawsze jest to świetny materiał na wewnętrzną pracę :)

Do medytacji potrzebna jest cisza i spokój, ale tak naprawdę najważniejsze to nauczyć się wyciszenia w chaosie codziennego życia. To jest wg. mnie jeden z ważniejszych celów. Choć oczywiście, gdy biegacz rozpoczyna karierę, to najpierw biega na szkolnych zawodach, a dopiero później jedzie na olimpiadę. Więc, postaraj się mieć ciszę i spokój, ale obserwuj uważnie swoje reakcje gdy coś ci przeszkodzi. Ucz się uniezależniać od otoczenia, bo idealne warunki są mimo wszystko sztuczne. Jak się uniezależnisz od wpływów zewnętrznych, nic cię nie ruszy.

Drugim celem dla mnie jest wyciszenie gadającego umysłu. I tu mam największy problem. Bo mój umysł gada i gada, i ciężko jest mu się zamknąć (może dlatego, że generalnie jestem słuchowcem i prowadzę nieustanny wewnętrzny dialog). Dlatego dla mnie medytacje w rodzaju „patrz się na ścianę i nic nie myśl” są koszmarnymi katuszami. Zdecydowanie wolę zająć czymś mojego gadułę – czy to wizualizacją, czy mantrowaniem. Jak go trochę opanuję, to może będę mogła go powoli wyłączać.

I na początek jedna z prostszych technik uczących uważności oraz bycia tu i teraz. Technika ta pomaga się wyciszyć i zostawić myśli o przeszłości i przyszłości, a skupić się na najważniejszej czynności, dzięki której żyjemy – na oddechu.

Usiądź w wygodnej pozycji, może być na krześle, ważne jest by kręgosłup był prosty. Zamknij oczy i oddychaj swobodnie. Licz swoje oddechy: 1 na wdech, 2 na wydech, 3 na wdech, 4 na wydech i tak do 10. Po skończonym cyklu zacznij liczyć od nowa. Jeśli się zapędzisz, oznacza to, że włączył się automat i błądzisz gdzieś myślami. Gdy ci się to zdarzy zachowaj spokój i po prostu zacznij liczyć od nowa. Zobaczysz, że z czasem nabierzesz wprawy.

Jeśli macie jakieś spostrzeżenia czy pytania, zachęcam do komentowania.


Potrzebujesz inspiracji? Daj się się zainspirować dzienną porcją ciekawych myśli wprost do Twojej skrzynki.

Joanna
Sprawczyni całego zamieszania...

Komentarze

84 Odpowiedzi na “Jak medytować?”
  1. Magda pisze:

    Dziękuję :)

  2. Mela pisze:

    „Do medytacji potrzebna jest cisza i spokój, ale tak naprawdę najważniejsze to nauczyć się wyciszenia w chaosie codziennego życia.” Wielka sztuka jest odnalezc w sobie tyle sily aby umiec „wylaczyc” sie z tego co nas otacza i skupic na wewnetrznym „ja”. Ale nic cennego nie przychodzi latwo, a skoro poznanie siebie i wlasnych reakcji zalezne jest od umiejetnosci sluchania siebie i zglebiania jestestwa, to warto sprobowac siegnac po umiejetnosc sztuki medytacji.

  3. zenforest pisze:

    „Dlatego dla mnie medytacje w rodzaju “patrz się na ścianę i nic nie myśl” są koszmarnymi katuszami. Zdecydowanie wolę zająć czymś mojego gadułę – czy to wizualizacją, czy mantrowaniem.”

    Ja staram się medytować codziennie, przynajmniej po 15 minut, już od kilku lat, ale szczerze powiem, że dla osoby wychowanej w kulturze zachodniej, przebywanie choć przez chwilę w ciszy, sam na sam ze sobą i swoim wnętrzem często bywa koszmarem.
    Kontrast między codziennym hałasem a nagła „sztuczną” i „wymuszoną” ciszą bywa barierą nie do przejścia. Stąd tak wiele osób pisze mi, że się zniechęciło po kilku próbach zatrzymania myśli.

    Ja uczyłam się medytacji w następujący sposób:
    - zaczęłam od medytacji typu vipassana, koncentrowałam się na oddechu, potem na odliczaniu oddechów, potem na samym odliczaniu do 12. (nie więcej, by nie wpaść w bezmyślny trans)
    - próbowałam medytacji z mantrami, ale niestety miałam tendencję do wpadania w trans raczej niż stan podniesionej uważności i świadomości, więc u mnie ta metoda niestety nie zadziałała.
    - potem stopniowo zaczynałam wstrzymywać proces myślenia, zaczynałam od kilku sekund (na początku nawet 3 sekundy to był sukces!), trwało to miesiącami i było dość żmudne. Na szczęście wytrwałości zaczęły towarzyszyć sukcesy – poszerzyło się rozumienie rzeczywistości, wzmocniły znacznie zdolności jasnowidzące astralne i przyczynowe,
    wzmocniły górne czakramy.
    Z czasem udawało mi sie utrzymać umysł w całkowitej ciszy na kilkanaście, kilkadziesiąt sekund, obecnie są to już minuty.
    towarzyszy temu niezwykłe uczucie wykraczania poza fizyczne ciało, widzenia w promieniu 360′, odczucie bycia wszechświatem, superświadomością kosmiczną, niesamowity spokój, cisza i pogoda ducha. Rezultaty w życiu codziennym to praktycznie całkowite zaniknięcie odczuwania dłuższego przygnębienia, fiksacji myślowych na problemie, zadręczania się, depresji, stresu.
    A przy tym nie towarzyszy temu wycofanie się z emocji czy życia, ale głębsze w nie ‘wejście’ świadomością i pełniejsze rozumienie, wielka uważność. Oczywiście, wciąż mam momenty gdy doznaję sprzecznych uczuć ale na pewno szybciej niż kiedyś udaje mi się z tym radzić.
    Gorąco polecam medytację :)
    Proces nauki jest długi, ale rezultaty naprawdę konkretne.

    Pozdrawiam
    ZenForest

  4. Magda pisze:

    Bardzo dziękuję za to, co napisałeś, ZenForest :) , szczególnie o rezultatach w życiu codziennym. Pozdrawiam. Szczerze powiem, że w tej chwili brzmi to jeszcze dla mnie bardzo odlegle i obco ale wierzę, że kiedyś mi się uda :)

  5. kleo2a pisze:

    Ja krótko. Dziękuje.

  6. nita pisze:

    Nigdy wcześniej nie medytowałam, ale Wasze wpisy przekonują mnie, żeby zacząć… Mam jednak problem nawet z wyobrażeniem sobie jak można wyłączyć proces myślenia choćby na sekundę. Może początki z oddechami są właśnie dobrą metodą.
    Pozdrawiam

  7. Joanna pisze:

    ZenForest, dzięki za opis twoich doświadczeń, to czasem lepsze niż czytanie opisów oświeconych mistrzów ;)

  8. ZenForest pisze:

    nita,
    ja także miałam niełatwo, starałam sie skupić myśli na wizualizacji przepływającej jedynki, potem dwójki, widziałam je oczyma wyobrażni, kanciaste brzegi, cienie na wypukłych kształtach cyferek, etc – powoli – wyłączanie myśli stawało się łatwiejsze o tyle że nauczyłam się mieć tylko _jeden_ bardzo spokojny proces myślowy.
    Pozbyć się jednego było mi łatwiej niż całego strumienia „mówiących” coś myśli, epatujących obrazami i emocjami.

  9. Jonasz pisze:

    Praktykowałem kiedyś regularnie coś, co załapałem od wschodnich mistrzów, to znaczy rodzaj medytacji, który polegał na skupianiu świadomości nie tyle na oddechu, co również na oddechu ale i krwiobiegu, na każdej komórce ciała i każdej jego części. Zapewne to rodzaj wizualizacji o którym mówi Zen. Poza w sumie dośc oczywistym efektem relaksacji, pogłębiało to we mnie coś, co buddyzm nazywa postawą współczucia do całego świata. Praktykowane regularnie otwiera niesamowicie na świat i ludzi.
    Trochę to zaniedbałem ostatnio, ale wracam kiedy w głowie zapala mi się światełko alarmowe, że gdzieś w życiowych sytuacjach brnę w ślepą uliczkę.

    Drugi sposób podają chrześcijańscy mistrzowie: Jan od Krzyża i Teresa z Avila. Dla mnie, okropnego racjonalisty, konkretne wskazówki tych XVI wiecznych zakonników miały nieocenioną wartość. Zwłaszcza „Droga na Górę Karmel” i „Twierdza duchowna”. Da się to czytać nawet z mojego agnostycznego punktu widzenia.

    Przyznam jednak, że bez szukania chociaż chwilowej samotności i ciszy, żadna z tych technik i dróg nie działała. Nauka czerpania radości z ciszy i samotności to wielka sprawa i każdemu polecam cho trochę ją skubnąc

  10. Wolf pisze:

    Pytanie do tych bardziej zaawansowanych czy jadąc np zatłoczonym autobusem jesteście w stanie pozbyć sie denerwujących i uporczywych myśli?? Pytam bo ogólnie jestem osobą zestresowaną i dosyć często nachodzą mnie takie myśli, których po prostu nie mogę sie pozbyć.

  11. zigi pisze:

    ja mam pytanie.czy medytacja może doprowadzić żeby unośić się nad ziemia mój adres e-mail jak byście wiedzieli jak się unieść nad ziemią
    adres;sschulz11@wp.pl

    DZIęKI

  12. maya pisze:

    Odliczanie od 1 do 10 przyspiesza rytm fal mozgowych, dlatego ja osobiscie zalecalabym odliczanie od 10 do 1, by zwolnic rytm i osiagnac zdecydowanie szybciej poziom 10.5 fal Alfa, na tym poziomie mozg pracuje wolniej, umysl szybciej sie wycisza, mozan wtedy wprowadzic wizualizacje, jezeli juz umiemy koncentrowac sie tylko na jdnej mysli.

  13. Asia pisze:

    Czy przypadkiem z tym odliczaniem nie jest tak, ze w niektorych metodach po prostu organizm uczy sie rozluzniania przy odliczaniu wstecz? Że odliczanie samo w sobie nie ma tu nic do rzeczy? Ale może się mylę, co o tym sądzicie?

  14. XxXMysiaXxX pisze:

    czesc czy mogla bys mi powiedziec czy to jest mozliwe, ze mozna uniesc sie w góre?? odpowiedz

  15. XxXMysiaXxX pisze:

    aha siemka mam jesio jedno pytanko mogla bys mi odpisac na emaila??? to moj email xxmyszkaxx@buziaczek.pl aha to ja XxXmysiaXxX

  16. P P P pisze:

    Czy medytacja jest dobra dla każdego? Czy może być szkodliwa? Czy osoba cierpiąca na nerwicę i stany lękowe może spróbować medytacji?

  17. Asia pisze:

    Z tego, co wiem, to medytacji nie poleca się osobom, które cierpią na psychozy – czyli różnego rodzaju urojenia, paranoje, itd. Medytacją zaś leczy się między innymi fobie społeczną i innego rodzaju nerwice, więc myślę, że nie ma przeciwwskazań. Medytacja wycisza i uspokaja, przy stanach lękowych ja bym polecała jakieś dobre (w sensie pozytywne) wizualizacje, żeby te stany złagodzić.

  18. lukasz pisze:

    P P P – zapoznaj się z medytacją zen, w szkole w której ja praktykuję są osoby które są chore np. na schizofrenie i sobie radzą, lecz takie osoby powinny praktykować pod okiem jakiegoś nauczyciela. Medytacja to nie lekarstwo, ale gdy ktoś to robi żeby się zrelaksować, bez jakiś specjalnych oczekiwań to nie będzie problemów.

  19. integralny pisze:

    Tematyka Twoich postow jest ostatni przypadkowo (?) zblizona do tematow na moim blogu:) Pozdrawiam:)

  20. integralny pisze:

    Ciesze sie ze poruszmay podobne tamaty:) Wiadomo, ze ja sam nie jestem w stanie dotnac sedna tego, co istotne. Co wiecej – nawet MY RAZEM nie jestesmy w stanie tego dotknac.

    Nad istota tego wszystkiego musi pracowac kazdy z nas. Indywidualnie.

    Przeciez kazdy z nas jest wyjatkowy:)

  21. Jagoda pisze:

    Tuż przed moimi czternastymi urodzinami(ok 13,5 godz.) ktore byly 20 lipca wydarzylo sie cos dziwnego. Bylam na obozie i akurat był apel a ja nieświadomie zrobiłam 3 kroki do tyłu i spadłam na ziemię na nieugietych nogach,sztywno odbilam sie nad ziemie na okolo 15 cm i powieziałam „GoooRaaaAnnnGaaa”, spadajac czulam co dzieje sie w rzeczywistosci(ból głowy po zdereniu sie z ziemią) i jenoczesnie relaks i przyjemnosc…bylam jednoczesnie na ziemi i zupelnie gdzie indziej…tego sie nieda opisac.Sprawdzilam w internecie i okazało sie że „GoooRaaaAnnnGaaa” uzywa sie w medytacji oddechowej…ja wogole nie wiedzialam ze cos takiego mowie.A moze to znak od Boga :)
    Pozdrawiam…

  22. monika pisze:

    medytacja daje mi poczucie bezpieczeństwa, dosłownie czuje, że żyje dzięki niej. chwile gdy wykraczam poza własną świadomość i umysł są nieocenione. czuje jakbym mogła czynić cuda. spokój ducha, który mi dala jest nieoceniony.:)

  23. Bardzo dziekuje. Jak mi sie uda na chwile zatrzymac moja gadajaca glowe to dam znac natychmiast. Powodzenia zycze sobie i czytelnikom tego ciekawego miejsca w internecie.

  24. Ewi pisze:

    Prosze powiedzcie jak mam medytowac co zrobic by wejsc poza wlasna swiadomosc nie wiem jak to zrobic…a cierpie na fobie spoleczna jest coraz gorzej probuje wszystkiego..:(

  25. Ewi pisze:

    jak to zrobic ja nie potrafie medytowac…

  26. Marcin pisze:

    Medytuje od 4lat w miare systematycznie, na poczatku gdzies czytalem o utrzymywaniu pustki, powstrzymywaniu myslenia, kiedy chcialem powstrzymywac myslenie umysl wydawal sie nadawac jeszcze wiecej.
    Meczylem sie tak mniej wiecej 1.5 roku, po takiej medytacyjnej bitwie z umyslem bylem bardziej zmeczony i sfrustrowany niz przed i w najlepszym wypadku bylem w stanie zatrzymac myslenie na doslownie pare minut, jednak w moim przypadku nic to nie dawalo taka sztuka dla sztuki.
    Postanowilem obserowac oddech i bylo znacznie lepiej, jesli chodzi o mysli to postanowilem nie walczyc z nimi tylko obserowac jak plyna jak gdyby stojac obok, staralem sie nie „przyklejac sie” do zadnej, nie skupiac sie na zadnej z nich tylko obserwowac i z czasem gadanina umyslu ustawala.
    Swietnie sie czuje, nie ma problemu z ktorym bym nie mogl sobie poradzic, brak stresu, doskonale wplynelo na rozwoj zdolnosci jak wyzej wspomniane jasnowidzenie, rozumienie, gleboka samoswiadomosc, uczucie polaczenia z absolutem, intuicja.
    Podobno (sam tego nie sprawdzilem) dobrym rozwiazaniem sa medytacje oparte na koncentracji tzw w ruchu jak joga czy Tai Chi.
    Pozdrawiam.

  27. Sebastian pisze:

    ja to najbardziej chcial bym sie dowiedziec w czym taka medytacja pomaga, co mozna przez nia uzyskac i jakie sa jej ewentualne skutki uboczne i konsekwencje

    • Joanna pisze:

      @Sebastian: hm, o pozytywnych skutkach można by wiele napisać – chyba się skuszę na osobny artykuł. W skrócie – obniża stres, co poprawia stan zdrowia, pomaga w koncentracji, obniża reakcje lękowe, pomaga poznać i zrozumieć siebie, wycisza. O skutkach ubocznych, poza oświeceniem, nie słyszałam. Nie zaleca się medytacji przy zaburzeniach w rodzaju psychozy i schizofrenii, a przynajmniej nie bez opieki specjalisty.

  28. Daria pisze:

    Witam.
    Hmm..
    Medytacją zainteresowałam się w szkole.. Na religii czasem chodzimy do pokoju medytacyjnego.
    Wtedy nauczyciel włącza cichą muzykę relaksacyjną i bredzi coś tam typu „wyobraź sobie, że idziesz do strumyka. Dochodzisz do źródła, blabla, łapiesz spadające liście i na każdym zostawiasz jakiś ze swoich problemów, blablabla” i tak pomału mówi spokojnym głosem
    Czy, jeśli podczas tego jego ględzenia się jakby wyłączam, zatapiam we własnych myślach i go nie słyszę (przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo), to mogę to uznać za postęp w medytacji?
    Pozdrawiam.

  29. maya pisze:

    Celem medytacji jest uspokojenie umyslu, wyciszenie wtedy po takiej medytacji jestes bardziej zrelaksowana, wypoczeta, czujesz sie dobrze, masz jasniejszy umysl, latwiej podejmowac decyzje itd. Jesli nie potrafisz sie skoncentrowac i podazac za instrukcjami osoby, ktora pomaga w relaksacji to nie jest to postep w medytacji, bo pozwalasz by Twoja wyobraznia Cie zdominowala, jesli Ty bedziesz decydowac na czym wyboraznia ma sie koncentrowac to bedziesz mogla wykonywac na przyklad wizualizacje. Dopoki Twoj umysl sie nie wyciszy i bedziesz miala „skaczace mysli” nie mozesz mowic o postepie.

  30. Daria pisze:

    Dzięki. =)

  31. Cypa''Pyfta pisze:

    Ze tak sie zapytam co daje taka medytacj abo mi konkretnie chodzi bo wierze w to ze potrafie uwolnic moc z mojego cialal ktora czuje a nie potrafie jej wyswolic .. czy przez medytacje co moge osiagnac

  32. Damian pisze:

    Medytacja jest trudną sztuką. Nie myśleć nad czymś to 2 trudna rzecz. Aby nauczyć się medytować musimy nauczyć się cierpliwości i zapału do takiego zadania. A przez medytacją można osiągnąć wiele efektów Np. maksymalne skupienie na jakimś sprawdzianie. A co do opisywanie jak to robić to powinniście spytać się najlepiej mnicha. On wam pomoże.

  33. kamil pisze:

    chcialbym sie dowiedziec czy jak przez miesiac medytacji bendzie mi nauka szybciej wchodzic do głowy

  34. Radio pisze:

    Tak czytam sobie te wasze opowieści i jestem pod wrażeniem. Właśnie zaczynam się interesować medytacją, znam więc na razie jedynie teorię. Z praktyką gorzej, mam zamiar pójść na spotkania organizwane przez http://www.mantra.pl – może tam dowiem się czegoś interesującego.
    Jedno wiem na pewno – ilość badań (ponad 600) przeprowadzanych na najlepszych uniwersytetach na świecie potwierdza, że medytacja przynosi ogromne korzyści – proponuję poszukać.

  35. Radio pisze:

    Tych, co szukają w medytacji lewitowania odsyłam lepiej do… no np. szkół bioenergoterapeutów – może nauczą się jak strzelać ognistymi kulami….

  36. Arek pisze:

    Dzięki uczę się telekinezy ale potrzeba medytacji i nie wiedziałem jak zacząć

  37. Stanlei pisze:

    Przeczytalem Wasze wszystkie opinie na temat medytaci. I powiem ze mi sie do tej pory nie udalo tego zrobic , jak mysle jest to winikiem mojej slabosci harakteru hociaz inni mowia mi ze jestem uparty. Zaczelo sie to tak: Mialem 23 lata wydawalo mi sie ze wszystko jest dlamnie obce, niemoglem nawiazac kontaktu ze swiatem , ze samym soba. Prubowalem znalesc cos co pozwoli mi sie poczuc znowus soba, kims ktory rozumie problemy innych i odwrotnie . Tak zaczely sie moje pierwsze przygody z medytacja. Przeczytalem jakies pismo niewiem czy to w prasie czy moze to byla jakas ksiazka ale zrobilem tak…Siadnolem na kanapie w pozyci pol lotosu zamknolem oczy skupilem sie na oddechui zaczelo sie…poczulem sie wolny jak nigdy w zyciu bylem wolny!!!!to czego doswiatczylem tej chwili nie potrafie opisac ale bylo cos wspanialego ,poczulem sie tak jak by moje ja wyszlo ze mnie stanelo obok ,widzialem sam siebie oczami kogos innego . Pierwszy raz w zyciu widzialem siebie ,nie bylem soba. To bylo piekne uczucie nigdy tego nie zapomne, bylem taki wolny ,odprezony, nie czulen strahu , bulu , gniewu tylko tylko to cos ,nie potrafie tego opisac…… Ale niestety do tej pory to bylo pierwszy i ostatni raz. Puzniej czytalem wiele ksiazek na temat medytacji . Przez dwa lata poglebialem yoge, regularnie medytowalem ale to juz nie bylo to,walka z umyslem ,nieustannym tokiem mysli , skupianiem sie na oddechu nie daly rezultatu . Tak wiec po okolo trzech czterech latach dalem sobie spokuj .Poglebilem assany, i to wszystko. Dzisiaj mam o dwanascie lat wiecej i wspomnienie po czyms co nawet niewiem dokladnie jak sie nazywa. Ale mam jaszcze nadzieje ze kiedys do tego wruce . Pozdrawiam wszystkich i zycze wiecej uporu w poznawaniu samego siebie niz ja mialem…… stanlei_su@interia.eu

  38. Krzysztof pisze:

    Medytacją zaczołem interesować się dzięki przeczytaniu wywiadu z gitarzystą Red Hot Chilli Peppers John’em Fusciante i tak chciałem poczytać o medytacji. Doszedłem do tych komentarzy przeczytałem wszystkie te ciekawe komentarze. Ale jak próbowałem się dzisiaj skupić na samym sobie na oddechu to mi nie wychodzi nic raczej zaraz jakaś melodia wpada do głowy i nie daje rady jej wyrzucić lub jakaś myśli nie rozumiem tego. Mogę to robić 2 lata ale nie wiem czy robię to dobrze. Powiedzcie jak medytuje się najlepiej bo ja nie wiem… Coś mi nie idzie wiem że to pewnie przyjdzię z czasem ale jak już mówiłem nie wiem czy dobrze medytuję.

    P.S mam 15lat nie wiem czy wiek coś znaczy…

  39. Joanna pisze:

    Krzysztof, przeczytaj przede wszystkim to, co w komentarzu napisała Zen Forest. To, że przy pierwszym podejściu nie możesz się skupić jest absolutnie normalne. To może być długi proces. Najważniejsze to nie zniechęcać się i próbować po trochu. Jak pojawiają się myśli, to zostaw je w spokoju, nie staraj się „usunąć” ani „wywalić”, tylko raczej przenieś swoją uwage, swoje skupienie z powrotem na oddech. Jak to mówią mistrzowie, umysł bywa jak małpa :) należy podchodzić do niego z miłością i akceptacją, ale realizować konsekwentnie swoje zamierzenie, czyli w tym przypadku obserwację oddechu. A wiek nie ma znaczenia jeśli masz wystarczająco cierpliwości :) pozdrawiam

  40. Krzysztof pisze:

    ;D spróbuje opisać moje doświadczenia po pół roku ;]

    Dzięki pozdrawiam!!

  41. Krzysztof pisze:

    Jeszcze mam jedno pytanie liczy się ilość czy jakość?? lepiej medytować 15 minut co dziennie czy raz na jakiś czas po 2h?? i czy to kościół akceptuje bo jeśli nie to mama morze mi zakazać medytować. Teraz cały czas próbowałem i w jednym momencie zdarzyło mi się policzyć do 11 zamiast do 10 i tak myślę czy to już było to (trwało to mniej niż 2sekundy) ale cały czas będę próbował zobaczymy co będzie po roku lub 2latach bardzo chciałbym przeżyć taki duchowy spokój jak inni.
    P.S. W sumie to ja mam mnóstwo pytań

  42. Joanna pisze:

    @Krzysztof: lepiej codziennie 15 minut. Kościół…wiesz, jak ktoś chce to do wszystkiego może się przyczepić. Ale nie robisz nic „złego”, siedzisz w ciszy i się odprężasz. Medytacja sama w sobie nie ma nic wspólnego z żadnym wyznaniem, a w chrześcijaństwie istnieje też kontemplacja. Poza tym, czy tak naprawdę ktoś może ci zabronić skupić się na swoim oddechu? :) choć oczywiście rozumiem Twoją sytuację, to tak naprawdę musisz dojść do tego, że w środku, w sobie, jesteś wolny.
    A jeśli ci się zdarzyło policzyć do 11 zamiast do 10, to znaczy, że wpadłeś w lekki trans, i pojechałeś na automacie. A tu nie o to chodzi, chodzi o to byś cały czas był świadomy oddechu i nie gubił się w liczeniu. Jak się rozpędzasz, to znaczy, że wędrujesz myślami gdzieś indziej.

  43. paulina pisze:

    dzięki jesteś wiellki

  44. Ewelina pisze:

    Ja też bym chciała podziękować za wszystkie wasze rady.
    pozdrawiam

  45. Amanda pisze:

    Dzięki jesteś super krzysztof dzięki za wasze a oczywiście twoje rady…

  46. Amanda pisze:

    Dzięki krzysztof dzięki za wasze i oczywiście twoje rady…

  47. marta pisze:

    Dzięki za to,bo to pomaga mi w kontroli snu
    naprawdę dzięki

  48. Jowitaa pisze:

    Gdy zaczynałam medytowac byłam kompletnie szalona, niespokojna i niepanowałam nad swoim umysłem…
    Najpierw chciał się wyciszyc, zapomniec o wszystkim. Zaczełam od relaksującej muzyki i wygodnej pozycji. Najpiier wyobrażałam sobie kule która faluje, lecz z początku te fale były bardzo, bardzo szybkie, a ja nad tym niepanowałam. po 4 miesiącach siły woli kula zwolniła i po prostu przeistoczyła się w lekki spokój. Całośc i odprężenie trwało dobre 11 miesięcy. ale już teraz siadam i na 20 min. „odpływam” zapominają c o wszystkich dolegliwość dolegliwośćach…

  49. Paulina pisze:

    Medytacja-FAJNIE!!!
    A wiesz jak się teleportować?

  50. chleb pisze:

    Zaczynam medytować i modlić się, odciąga mnie od tego strach czyli moje ego szatan. Zamiast bezinteresownie rozmawiać z bogiem czy modlić się za chorych moje własne dobro dla ego jest ważniejsze… Ego nawet działa przez myślenie zauważ non stop musisz o czymś myśleć bo jak nie to odczuwasz strach!!!! Jesteśmy niewolnikami grzechu!!! i trzeba się uwolnić poprzez życie bez grzechu i modlitwie medytacji!!!! To nas wybawi od chorego egoizmu!!!!! miłość zaleje nas bo będziemy czynić i myśleć jak Pan Bóg nam nakazał!!!! :D Praktykujcie!! i wyprzyjcie diabły!! to dla was dla nas i dla wielu jest wydane (jakoś mi się wpasowało O_o intuicyjnie)

Reakcje gdzie indziej

  1. [...] jak obiecałam tydzień temu, wtorek poświęcam rozważaniom na temat medytacji oraz konkretnym praktykom. Pierwszy raz z [...]



Wypowiedz się

Powiedz, co myślisz...
a jeśli chcesz wyświetlać swoje zdjęcie, użyj gravatara!

//29 sty 2008 ·