Wszystkiego dobrego świątecznego!
Muszę Wam się przyznać, że nigdy nie przepadałam za Świętami. Jakoś tak ta cała „magia” świąt nie robiła na mnie większego wrażenia, a raczej dostrzegałam sztuczność wszystkiego wkoło z tej okazji. Tak, tak, był ze mnie mały cynik
Moje nastawienie do Świąt zmieniało się w dwóch etapach.
Najpierw, dwa lata temu, poczułam ważność Świąt Bożego Narodzenia związaną z postacią niejakiego J.C. (jak to wśród przyjaciół pozwalamy sobie o nim mówić), który dość mocno zaistniał na mojej ścieżce duchowej w tamtym okresie. Ale nie zmieniło to do końca mojego nastawienia.
I teraz, w tym roku, poczułam jakiś większy sens świątecznego czasu, ale co ciekawe, nie wynikający z tego, że „są Święta”, a z tego, że to my nadajemy ten sens. Innymi słowy, poczułam, że Święta i ta ich cała magia, to jest coś co nie dzieje się samo (możliwe, że tego kiedyś oczekiwałam), a coś, co my sami tworzymy. I nie chodzi tu o wyznanie, ani nawet o tradycję…O co? Och, jest mnóstwo frazesów mówiących o tym, o co chodzi w Świętach. Pytanie, czy naprawdę to czujemy, czy tylko podążamy utartym szlakiem, włączając tryb mniej lub bardziej prawdziwej życzliwości i radości, i dając się wciągnąć w świąteczną formę, bez prawdziwej treści (jak widać cynik ma się jeszcze całkiem nieźle
).
Życzę więc Wam wszystkim odkrycia swojej własnej prawdy związanej ze Świętami Bożego Narodzenia, życzę Wam też oczywiście dobrego czasu spędzonego w przyjaznym gronie ludzi, niezależnie czy będzie to rodzina, czy ktokolwiek inny. Życzę również odpoczynku, chwili wytchnienia od problemów, od poszukiwania rozwiązań i od zabieganej codzienności. Obyście w czasie Świąt znaleźli chwilę dla siebie i swoich potrzeb, i dzielili się tym, co macie najlepszego, z innymi.
Potrzebujesz inspiracji? Daj się się zainspirować dzienną porcją ciekawych myśli wprost do Twojej skrzynki.





Ja również przechodzłam różne fazy w „lubieniu”, bądź „nielubieniu” Świąt. Kiedyś lubiłam je „bo tak było trzbeba”. Potem był okres buntu i nie lubiłam ich „na przekór innym”. Teraz lubię ten okres albo nie – w zależności co dzieje się w moim życiu… chociaż generalnie uważam, że można z tego czasu zrobić sobie na własną rękę „swój własny swiąteczny czas”, czerpiąc z tradycji to, co naprawdę wartościowe, a odrzucając to, co często przyprawia w tym okresie o smutek samotnych…
Życzę więc „odpowiednich” Świąt, jedynych w swoim rodziaju
Dużo szczęścia, a Tobie, Asiu, bardzo dziękuję za tę stronkę i pomoc.
Pozdrawiam.
A mi się święta zawsze podobały :> Wcześniej przez prezenty i jedzenie a teraz przez to co te prezenty i jedzenie oznaczają
Wszystkiego dobrego droga Asiu! Obyś zawsze umiała odnaleźć odpowiednie słowa na to co czujesz. Ale najbardziej życzę Ci uczuć, których słowami opisać nie sposób
Ja tak jak przedmówcy też nie czuję świąt.Nie mam rodziny i w tym czasie jest mi bardzo żle.Świeta spędzam w przed komputerem serfując po internecie aby zająć czymś uwagę,by udawać że to normalmy dzień. Nie włanczam też telewizora aby mi i on o świętach nie przypominał.Tak jest dziś,ale dawniej gdy spędzałam je z tzw rodziną też było to sztuczne i udawane.Co robić ?Nie umiem tego poczuć bo tak na prawdę sama nie jestem szczęśliwa.Czy to się kiedyś zmieni?Kto mi na to pytanie odpowie?
Chcę jeszcze dodać że jakby miał ochotę pogadać to moje GG 626428
->ADEL36: pomyśl sobie, że takich samotnych osób, jak Ty w tej chwili, jest więcej… Nie jesteś więc sama.
Pytasz: „Czy to się kiedyś zmieni?” Jeśli bedziesz tego chciała – to na pewno
Zresztą życie wciąż się zmienia, płynie, nie stoi w miejscu.
Czasem jest tak, że wydaje Ci się, że wszystko jest bez sensu, że nie ma po co żyć, ale – wystarczy poczekać – a życie samo pokaże Ci jasną stronę. Tylko w to uwierz
Pozdrawiam i życzę samych dobrych myśli.