Chiny 2008
Z reguły nie przepadam za włączaniem się w kampanie aktywistów. Ale jakoś kwestia tego, co się dzieje w Chinach jest bliska mojemu sercu. Poniższy plakat mówi sam za siebie. I uważam, że trzeba nagłaśniać sprawę brutalnego łamania praw człowieka w Państwie Środka, szczególnie, że politycy większości krajów (z chlubnymi wyjątkami) nie ośmielają się narazić Pekinowi (z Watykanem włącznie).
Z drugiej strony, jestem głęboko przekonana, że jedynie pozytywna energia, energia miłości jest w stanie cokolwiek zmienić na świecie. Nie uważam, żeby walka ze „złymi” była najlepszym sposobem na zmianę świadomości mieszkańców ziemi, ponieważ jest to funkcjonowanie w tych samych kategoriach, co ci źli. A przecież potrzebna jest ogromna Zmiana. Podobno Matka Teresa powiedziała kiedyś, że nie pójdzie na manifestację przeciwko wojnie, ale chciałaby zostać zaproszona na manifestację wspierającą pokój.
Więc zamiast publikować tu wszystkie plakaty Amnesty International, które przekazują głównie strach i ból (oczywiście zdaję sobie sprawę, że w zamierzeniu chodzi o zwrócenie uwagi, poruszenie i wzbudzenie współczucia, jednak trzeba pamiętać, że człowiek z natury unika komunikatów (bądź wypiera je szybko), które mogłyby zbyt mocno zachwiać jego poczuciem bezpieczeństwa emocjonalnego), chciałabym napisać kilka moich życzeń związanych z Chinami.
Chciałabym Chcę aby:
Trochę patetycznie się zrobiło, prawda? Cóż, czasem chyba trzeba i tak.
Potrzebujesz inspiracji? Daj się się zainspirować dzienną porcją ciekawych myśli wprost do Twojej skrzynki.





Bardzo podoba mi się takie podejście. Tak jak piszesz w poprzednich swoich postach produkcja negatywnych emocji przyczynia się jedynie do przyciągania analogicznych efektów, więc zerwanie z zasilaniem je w paliwo, być może spowoduje, że płomień zła zgaśnie. Podobnie jest z filmami przeciw przemocy, które tylko umacniają lepkie, ludzkie ego w pajęczynie agresji wyzwalanej po cichu w codziennych kontaktach z bliskimi oraz w sytuacjach, gdy tracimy nad sobą kontrolę. Wielu ludzi wierzy, że miłość ma moc dominacji nad wszystkimi przejawami naszej istoty, tylko dlaczego tak rzadko chcemy w niej uczestniczyć?
Przyłączam się do Twoich życzeń, jeśli można.
Ależ oczywiście, że można, zapraszam
Im nas więcej, tym lepiej
hare kryszna hare rama
dobrze pamiętać o subtelnej różnicy pomiędzy „chciałabym” a „chcę”
także dobrze życzę Chińczykom
Tybetańczykom też
Czeczenom ,Palestynie (..)
mogę się nazwać wojującym pacyfistą, wojownikiem prawdy ,miłości
przeciwnikiem odwiecznego barbarzyństwa ; tak powszechnego i dzisiaj
może nawet bardziej dziś niż wczoraj, bo dziś jest dziś; dziś jest (rzekomy?..) postęp, otwartość, pełny renesans i bardzo cywilizacja – można powiedzieć ludzie są oświeceni i uduchowieni jak nigdy..
- i w łaśnie dlatego, tym bardziej dlatego przeciwstawiam się (głównie) usa, kościołowi katolickiemu czy też temu co chińscy przywódcy porabiają..
na moim zwariowanym blogu sporo takich akcentów, ale ale..
otóż, mimo zacietrzewienia (naturalnie bardzo słusznego) czuję rozumiem że nie warto zajmować się tym całym gównem – babrać się nim i w nim..
i oto na stronie pozaschematy znajduję cudowny taki text na temat
i tak sobie myślę że już nie będę
NAMASTE