<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Rozważania o rozstaniach.</title>
	<atom:link href="http://www.pozaschematy.pl/2007/08/04/rozwazania-o-rozstaniach/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.pozaschematy.pl/2007/08/04/rozwazania-o-rozstaniach/</link>
	<description>...pomyśl inaczej!</description>
	<lastBuildDate>Tue, 07 Feb 2012 23:04:26 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: Majka</title>
		<link>http://www.pozaschematy.pl/2007/08/04/rozwazania-o-rozstaniach/comment-page-1/#comment-16534</link>
		<dc:creator>Majka</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 20 Feb 2011 12:54:35 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.pozaschematy.pl/2007/08/04/rozwazania-o-rozstaniach/#comment-16534</guid>
		<description>Witam, 

Postanowilam troche poczytac na temat rozstan w nadziei, ze poczuje sie troche lepiej, ze zrozumiem dlaczego tak sie czuje.

Bylam z facetem przez 1,5 roku. On - troche starszy ode mnie, z pozoru dojrzaly, pragnacy ciepla rodzinnego, dziecka, posiadajacy wiele zainteresowan, jak go nazwalam na poczatku - normalny facet. Zaczelismy spotykac sie 2-3 razy w tygodniu, wyjscia do kina, knajpy, klubu, spacery, rower. Potem zaczely sie wspolne wyjazdy weekendowe. Dawal mi wszystko czego potrzebowalam. Po ok 4 miesiacach powiedzial, ze ma watpliwosci, ze widzi jak ja sie angazuje, a on nie potrafi. Byl po przejsciach, po rozwodzie i szczerze uwazam, ze to ona go zranila. Po kilku rozmowach stwierdzil, ze chce sprobowac, poniewaz jest mu ze mna dobrze i, ze posiadam takie cechy, ktorych on szukal u kobiety. Wyjechalismy razem na wakacje, bylo cudownie. Nigdy sie nie klocilismy. Zblizalismy sie do siebie, nawet razem zamieszkalismy. Wszystko miedzy nami bylo super.

Ale jak sie okazalo tylko wedlug mnie. Bo on nigdy sie nie zaangazowal tak jak ja... mowil, ze nie potrafi kochac i ma problem z zaangazowaniem, a ja zasluguje na prawdziwa milosc, a nie takie marne uczucie z jego strony.

Najgorsze jest to, ze on nigdy nie dawal mi do zrozumienia, ze cos jest nie tak. Gdy pewnego dnia zaczal znowu rozmowe, ze nie wie co dalej itd... zalamalam sie. Nie wierzylam w to. On mnie oszukiwal uczuciowo przez tak dlugo. Rozstalismy sie. Ja nadal nie potrafie sobie z tym poradzic i sobie tego przetlumaczyc, bo on do ostatniej chwili byl dla mnie taki dobry i mowil, ze jest mu ze mna dobrze..

Od rozstania minelo 4 miesiace, a ja nadal cierpie... nie potrafie sie z tym pogodzic. On o tym wie, ale twierdzi, ze probowal przez 1,5 roku i nie jest mi w stanie dac tego co powinnam otrzymac od faceta.

Jest mi zle i przykro.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam, </p>
<p>Postanowilam troche poczytac na&nbsp;temat rozstan w&nbsp;nadziei, ze poczuje sie troche lepiej, ze zrozumiem dlaczego tak sie czuje.</p>
<p>Bylam z&nbsp;facetem przez 1,5 roku. On &#8211; troche starszy ode mnie, z&nbsp;pozoru dojrzaly, pragnacy ciepla rodzinnego, dziecka, posiadajacy wiele zainteresowan, jak go nazwalam na&nbsp;poczatku &#8211; normalny facet. Zaczelismy spotykac sie 2-3 razy w&nbsp;tygodniu, wyjscia do&nbsp;kina, knajpy, klubu, spacery, rower. Potem zaczely sie wspolne wyjazdy weekendowe. Dawal mi wszystko czego potrzebowalam. Po&nbsp;ok 4 miesiacach powiedzial, ze ma watpliwosci, ze widzi jak ja sie angazuje, a&nbsp;on nie potrafi. Byl po&nbsp;przejsciach, po&nbsp;rozwodzie i&nbsp;szczerze uwazam, ze to&nbsp;ona go zranila. Po&nbsp;kilku rozmowach stwierdzil, ze chce sprobowac, poniewaz jest mu ze mna dobrze i, ze posiadam takie cechy, ktorych on szukal u&nbsp;kobiety. Wyjechalismy razem na&nbsp;wakacje, bylo cudownie. Nigdy sie nie klocilismy. Zblizalismy sie do&nbsp;siebie, nawet razem zamieszkalismy. Wszystko miedzy nami bylo super.</p>
<p>Ale jak sie okazalo tylko wedlug mnie. Bo on nigdy sie nie zaangazowal tak jak ja&#8230; mowil, ze nie potrafi kochac i&nbsp;ma problem z&nbsp;zaangazowaniem, a&nbsp;ja zasluguje na&nbsp;prawdziwa milosc, a&nbsp;nie takie marne uczucie z&nbsp;jego strony.</p>
<p>Najgorsze jest to, ze on nigdy nie dawal mi do&nbsp;zrozumienia, ze cos jest nie tak. Gdy pewnego dnia zaczal znowu rozmowe, ze nie wie co dalej itd&#8230; zalamalam sie. Nie wierzylam w&nbsp;to. On mnie oszukiwal uczuciowo przez tak dlugo. Rozstalismy sie. Ja nadal nie potrafie sobie z&nbsp;tym poradzic i&nbsp;sobie tego przetlumaczyc, bo on do&nbsp;ostatniej chwili byl dla mnie taki dobry i&nbsp;mowil, ze jest mu ze mna dobrze..</p>
<p>Od rozstania minelo 4 miesiace, a&nbsp;ja nadal cierpie&#8230; nie potrafie sie z&nbsp;tym pogodzic. On o&nbsp;tym wie, ale&nbsp;twierdzi, ze probowal przez 1,5 roku i&nbsp;nie jest mi w&nbsp;stanie dac tego co powinnam otrzymac od&nbsp;faceta.</p>
<p>Jest mi zle i&nbsp;przykro.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Kasia</title>
		<link>http://www.pozaschematy.pl/2007/08/04/rozwazania-o-rozstaniach/comment-page-1/#comment-15881</link>
		<dc:creator>Kasia</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 10 Jan 2011 17:01:37 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.pozaschematy.pl/2007/08/04/rozwazania-o-rozstaniach/#comment-15881</guid>
		<description>no właśnie...Czasami zawodziła, ale każdemu zdarzają się wpadki, ideały nie istnieją. Generalnie Mój Partner jest złotym człowiekiem. I mam tego pełną świadomość. I boję się, ze odejdę, po to, zeby dowiedzieć się jak wiele miałam i ile straciłam.  Ale wiem też, że teraz nie umiem dać mu tego na co zasługuje. Nie potrafię odwzajemnić jego uczuć. Nie czuję tego co kiedyś. I wiem, że uczucia przechodzą przez różne stadia. I nie oczekuję po 7 latach fajerwerków, ale za bardzo Go cenię, żeby być z nim z przywiązania, wygody, czy strachu. Bo tego jest chyba we mnie teraz najwięcej. Lęk jak to będzie. Jak poradzę sobie ja. Ale przede wszystkim ogromna obawa jak poradzi sobie On, który deklaruje, że tak bardzo kocha...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>no właśnie&#8230;Czasami zawodziła, ale&nbsp;każdemu zdarzają się wpadki, ideały nie istnieją. Generalnie Mój Partner jest złotym człowiekiem. I&nbsp;mam tego pełną świadomość. I&nbsp;boję się, ze odejdę, po&nbsp;to, zeby dowiedzieć się jak wiele miałam i&nbsp;ile straciłam.  Ale&nbsp;wiem też, że&nbsp;teraz nie umiem dać mu tego na&nbsp;co zasługuje. Nie potrafię odwzajemnić jego uczuć. Nie czuję tego co kiedyś. I&nbsp;wiem, że&nbsp;uczucia przechodzą przez różne stadia. I&nbsp;nie oczekuję po&nbsp;7 latach fajerwerków, ale&nbsp;za bardzo Go cenię, żeby być z&nbsp;nim z&nbsp;przywiązania, wygody, czy strachu. Bo tego jest chyba we&nbsp;mnie teraz najwięcej. Lęk jak to&nbsp;będzie. Jak poradzę sobie ja. Ale&nbsp;przede wszystkim ogromna obawa jak poradzi sobie On, który deklaruje, że&nbsp;tak bardzo kocha&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: maga77</title>
		<link>http://www.pozaschematy.pl/2007/08/04/rozwazania-o-rozstaniach/comment-page-1/#comment-15879</link>
		<dc:creator>maga77</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 10 Jan 2011 08:46:53 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.pozaschematy.pl/2007/08/04/rozwazania-o-rozstaniach/#comment-15879</guid>
		<description>Kasiu czy jestes w stanie zaryzykować pewność trwania i troszczenia się o siebie przy watpliwym innym człowieku? czy obecny partner zawiódł Cię i pokazał, że nie można na niego liczyc? pamiętaj zycie jest jedno, i nie daje welu szans, powrotów, musimy podjemowac mądre decyzje, przewidując konsekwencje choć nie doświadczamy, musisz przewidzieć, że osoba z którą sie zwiążesz będzie na nowo poznawana przez Ciebie od podstaw a wiadomą sprawą jest, że nie będziesz już nigdy nikogo znała tak dobrze jak obecnego partnera czy masz tego świadomość? zadaj sobie pytanie,,,czym dla ciebie jest miłość, bo jesli widzisz w niej emocje a nie trwałe podstawy to rzeczywiscie lepiej odejdz i daj obecnemu partnerowi szanse na ułożenie sobie szczęśliwego życia bez Ciebie.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Kasiu czy jestes w&nbsp;stanie zaryzykować pewność trwania i&nbsp;troszczenia się o&nbsp;siebie przy watpliwym innym człowieku? czy obecny partner zawiódł Cię i&nbsp;pokazał, że&nbsp;nie można na&nbsp;niego liczyc? pamiętaj zycie jest jedno, i&nbsp;nie daje welu szans, powrotów, musimy podjemowac mądre decyzje, przewidując konsekwencje choć nie doświadczamy, musisz przewidzieć, że&nbsp;osoba z&nbsp;którą sie zwiążesz będzie na&nbsp;nowo poznawana przez Ciebie od&nbsp;podstaw a&nbsp;wiadomą sprawą jest, że&nbsp;nie będziesz już nigdy nikogo znała tak dobrze jak obecnego partnera czy masz tego świadomość? zadaj sobie pytanie,,,czym dla ciebie jest miłość, bo jesli widzisz w&nbsp;niej emocje a&nbsp;nie trwałe podstawy to&nbsp;rzeczywiscie lepiej odejdz i&nbsp;daj obecnemu partnerowi szanse na&nbsp;ułożenie sobie szczęśliwego życia bez Ciebie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Kasia</title>
		<link>http://www.pozaschematy.pl/2007/08/04/rozwazania-o-rozstaniach/comment-page-1/#comment-15877</link>
		<dc:creator>Kasia</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 10 Jan 2011 00:48:27 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.pozaschematy.pl/2007/08/04/rozwazania-o-rozstaniach/#comment-15877</guid>
		<description>Ja mam nieco inny problem. Jestem (jeszcze) w związku, który trwa już ponad 7 lat. Długi to czas, wiem. Ale &#039;jeszcze&#039; nie pojawia się przypadkowo. Mieszkamy razem od roku. Jak w każdym związku bywały wzloty i upadki, ale zawsze wszystko szło do przodu. Aż do niedawna. Kiedy to uświadomiłam sobie, że nie wiem czy kocham mojego chłopaka. Nie jesteśmy jeszcze zaręczeni i czuję, że już nie będziemy. Jakieś pół roku temu, bardzo tego chciałam, a teraz taka ewentualność mnie przeraża. Mój chłopak zauważył, że coś jest nie tak, z resztą trudno było tego nie widzieć. Rozmawialiśmy. Powiedziałam mu prawdę- że kocham go na pewno jak przyjaciela, że jest i zawsze będzie mi bliski, że go szanuje i cenie. Ale czego brakuje w tym wszystkim. Że jest jak mój przyjaciel z którym sypiam. Choć i seks ostatnio już mnie nie cieszy i mogłoby go w ogóle nie być. Chłopak zareagował bardzo emocjonalnie, płakał. Mówił, że mnie kocha i nie wyobraża sobie życia, gdybym odeszła. Powiedział, że wie, że spoczął na laurach i przestał się starać. Ale teraz pokaże mi jak bardzo mnie kocha i jaka jestem dla niego ważna. Ustaliliśmy, że dajemy sobie czas i walczymy o ten związek. I było lepiej, tak myślałam. On faktycznie się bardzo stara. Ale we znów są wątpliwości. A właściwie wiem, że chce się wyprowadzić i zaczerpnąć powietrza, bez niego. Zaczyna mnie denerwować jego obecność. To okropne, bo On jest bardzo dobrym człowiekiem. Byłby super mężem i ojcem. Ale nie potrafię, odnaleźć w sobie uczucia. Problem polega na tym, że nie martwię się o sobie. Boję się jak On sobie poradzi- finansowo, emocjonalnie. Po pierwszej rozmowie był nie do życia. Cały czas płakał, 3 dni właściwe nie jadł. A co będzie teraz?!
Gdy szukam w sobie przyczyn, to nie wiem, czy znaczenie ma to, ze gdy zaczynaliśmy ja miałam 16 lat a on 21? Nigdy nie byłam z innym facetem i całe moje dojrzewanie przebiegało przy nim. A teraz nie wiem czy dalej nam po drodze jest. A co jeśli się rozstaniemy, a ja nie spotkam już drugiego takiego mężczyzny? Tylko zostać z nim dla bezpieczeństwa i swoistej wygody, to dopiero cynizm...
I jest jeszcze coś... Zaczynam chyba czuć coś do innego Pana. I nie chodzi tu o to, że chce zdradzić mojego partnera. Bardziej o to, że pierwszy raz odkąd jesteśmy razem myślę w ten sposób o kimś innym. Chodzi o to, że pojawiło się miejsce w moim sercu na takie myśli...
Straszny mam problem, miotam się. Nie życzę nikomu takich odczuć...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ja mam nieco inny problem. Jestem (jeszcze) w&nbsp;związku, który trwa już ponad 7 lat. Długi to&nbsp;czas, wiem. Ale&nbsp;&#8216;jeszcze&#8217; nie pojawia się przypadkowo. Mieszkamy razem od&nbsp;roku. Jak w&nbsp;każdym związku bywały wzloty i&nbsp;upadki, ale&nbsp;zawsze wszystko szło do&nbsp;przodu. Aż do&nbsp;niedawna. Kiedy to&nbsp;uświadomiłam sobie, że&nbsp;nie wiem czy kocham mojego chłopaka. Nie jesteśmy jeszcze zaręczeni i&nbsp;czuję, że&nbsp;już nie będziemy. Jakieś pół roku temu, bardzo tego chciałam, a&nbsp;teraz taka ewentualność mnie przeraża. Mój chłopak zauważył, że&nbsp;coś jest nie tak, z&nbsp;resztą trudno było tego nie widzieć. Rozmawialiśmy. Powiedziałam mu prawdę- że&nbsp;kocham go na&nbsp;pewno jak przyjaciela, że&nbsp;jest i&nbsp;zawsze będzie mi bliski, że&nbsp;go szanuje i&nbsp;cenie. Ale&nbsp;czego brakuje w&nbsp;tym wszystkim. Że jest jak mój przyjaciel z&nbsp;którym sypiam. Choć i&nbsp;seks ostatnio już mnie nie cieszy i&nbsp;mogłoby go w&nbsp;ogóle nie być. Chłopak zareagował bardzo emocjonalnie, płakał. Mówił, że&nbsp;mnie kocha i&nbsp;nie wyobraża sobie życia, gdybym odeszła. Powiedział, że&nbsp;wie, że&nbsp;spoczął na&nbsp;laurach i&nbsp;przestał się starać. Ale&nbsp;teraz pokaże mi jak bardzo mnie kocha i&nbsp;jaka jestem dla niego ważna. Ustaliliśmy, że&nbsp;dajemy sobie czas i&nbsp;walczymy o&nbsp;ten związek. I&nbsp;było lepiej, tak myślałam. On faktycznie się bardzo stara. Ale&nbsp;we znów są wątpliwości. A&nbsp;właściwie wiem, że&nbsp;chce się wyprowadzić i&nbsp;zaczerpnąć powietrza, bez niego. Zaczyna mnie denerwować jego obecność. To&nbsp;okropne, bo On jest bardzo dobrym człowiekiem. Byłby super mężem i&nbsp;ojcem. Ale&nbsp;nie potrafię, odnaleźć w&nbsp;sobie uczucia. Problem polega na&nbsp;tym, że&nbsp;nie martwię się o&nbsp;sobie. Boję się jak On sobie poradzi- finansowo, emocjonalnie. Po&nbsp;pierwszej rozmowie był nie do&nbsp;życia. Cały czas płakał, 3 dni właściwe nie jadł. A&nbsp;co będzie teraz?!<br />
Gdy szukam w&nbsp;sobie przyczyn, to&nbsp;nie wiem, czy znaczenie ma to, ze gdy zaczynaliśmy ja miałam 16 lat a&nbsp;on 21? Nigdy nie byłam z&nbsp;innym facetem i&nbsp;całe moje dojrzewanie przebiegało przy nim. A&nbsp;teraz nie wiem czy dalej nam po&nbsp;drodze jest. A&nbsp;co jeśli się rozstaniemy, a&nbsp;ja nie spotkam już drugiego takiego mężczyzny? Tylko zostać z&nbsp;nim dla bezpieczeństwa i&nbsp;swoistej wygody, to&nbsp;dopiero cynizm&#8230;<br />
I jest jeszcze coś&#8230; Zaczynam chyba czuć coś do&nbsp;innego Pana. I&nbsp;nie chodzi tu o&nbsp;to, że&nbsp;chce zdradzić mojego partnera. Bardziej o&nbsp;to, że&nbsp;pierwszy raz odkąd jesteśmy razem myślę w&nbsp;ten sposób o&nbsp;kimś innym. Chodzi o&nbsp;to, że&nbsp;pojawiło się miejsce w&nbsp;moim sercu na&nbsp;takie myśli&#8230;<br />
Straszny mam problem, miotam się. Nie życzę nikomu takich odczuć&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: maga77</title>
		<link>http://www.pozaschematy.pl/2007/08/04/rozwazania-o-rozstaniach/comment-page-1/#comment-15330</link>
		<dc:creator>maga77</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 01 Dec 2010 14:46:04 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.pozaschematy.pl/2007/08/04/rozwazania-o-rozstaniach/#comment-15330</guid>
		<description>Zosiu...przykro mi...on Cię nie kocha i zrozumienie tego zajmie Ci jeszcze trochę czasu. Nie można nauczyć kogoś kochać, troszczyć się o kogoś jeśli nie nosi sam tego w sobie, jesteś dla niego tylko przystankiem, wygodą bo czy nie jest mu dobrze z Tobą? on robi co chce, zachwuje sie jak chce, nawet nie musi być czuły i tak go kochasz...czy to jest normalne? to nie miłośc, to już choroba, uzależnienie od jego skinienia palcem, od jego uśmiechu czy dobrego słow, nie ważne jak się zachowuje wczesnie,j wystarczy jego jedno kocham Cię i zapominasz o przykrościach jakie Ci sprawia. Niestety twój związek przypomina szablonowo związek toksyczny. On jest toksyną i to on wydobywa z ciebie energię na walkę o związek, inni uwazają ze jesteście dobrą parą, a żyjesz dla innych? to inni są z tobą gdy płaczesz? gdy boli Cię serce bo znowu Cię zranił? czy nie odczuwasz tej miłości jako cierpienie? tak radość od czasu do czasu okupiona chwilami bólu wręcz fizycznego....Nie warto Zosiu...mówię Ci ...nie warto....napisałam tu post ponad 2 lata temu, wtedy walczyłam...minął czas...gdy musiałam zupełnie się odciąć i zrozumieć....że on nie potrafi inaczej kochać a ja tak żyć nie chcę...u boku pana myślacego tylko o sobie...Głównym problem waszego związku jest dysproporcja w definiowaniu miłości...Twoje kocham znaczy opiekuję się, myslę o tobie, troszczę się, jestem odpowiedzialny...chcę, proszę dziękuję i przepraszam....zaś jego kocham, znaczy chcę brać, chcę wziąć, chcę być pępkiem świata, chcę ekstramalnych przeżyć...Czy Ty Zosiu chcesz być częscią życia człowieka, który nie potrafi kochać?i nie da ci tego czego chcesz, potrzebujsz, pragniesz....zostaną ci Twoje własne niespełnione marzenia, wyprucie z energii i łzy, których przy nim będziesz miała coraz więcej...Zostaw go, tak...on będzie sie wiecej strał gdy Ciebie nie będzie...będzie dawał ci takie słowa na jakie czekałaś długo ale to jego ego które i tak jest większe ponad normę nie pozwoli mu  być zostawionym a nie Kochanie ciebie...czas jest lekiem, uwierz mi...miłośc to radość nie walka i cierpienie....ktoś kto tak traktuje ludzie miłością życia niczyją nie będzie, daj sobie czas Zosiu, życzę powodzenia, uda się zobaczysz...mnie się udało, Jestem szczęśliwa, nie wyobrażasz sobie ile jeszcze barw poznasz życia gdy wreszcie on zniknie z Twojego pola widzenia. Jak mówił Picasso kobiety są jak wycieraczki i boginie, bądz Boginią nie pozwól się traktować jak wycieraczka.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Zosiu&#8230;przykro mi&#8230;on Cię nie kocha i&nbsp;zrozumienie tego zajmie Ci jeszcze trochę czasu. Nie można nauczyć kogoś kochać, troszczyć się o&nbsp;kogoś jeśli nie nosi sam tego w&nbsp;sobie, jesteś dla niego tylko przystankiem, wygodą bo czy nie jest mu dobrze z&nbsp;Tobą? on robi co chce, zachwuje sie jak chce, nawet nie musi być czuły i&nbsp;tak go kochasz&#8230;czy to&nbsp;jest normalne? to&nbsp;nie miłośc, to&nbsp;już choroba, uzależnienie od&nbsp;jego skinienia palcem, od&nbsp;jego uśmiechu czy dobrego słow, nie ważne jak się zachowuje wczesnie,j wystarczy jego jedno kocham Cię i&nbsp;zapominasz o&nbsp;przykrościach jakie Ci sprawia. Niestety twój związek przypomina szablonowo związek toksyczny. On jest toksyną i&nbsp;to on wydobywa z&nbsp;ciebie energię na&nbsp;walkę o&nbsp;związek, inni uwazają ze jesteście dobrą parą, a&nbsp;żyjesz dla innych? to&nbsp;inni są z&nbsp;tobą gdy płaczesz? gdy boli Cię serce bo znowu Cię zranił? czy nie odczuwasz tej miłości jako cierpienie? tak radość od&nbsp;czasu do&nbsp;czasu okupiona chwilami bólu wręcz fizycznego&#8230;.Nie warto Zosiu&#8230;mówię Ci &#8230;nie warto&#8230;.napisałam tu post ponad 2 lata temu, wtedy walczyłam&#8230;minął czas&#8230;gdy musiałam zupełnie się odciąć i&nbsp;zrozumieć&#8230;.że on nie potrafi inaczej kochać a&nbsp;ja tak żyć nie chcę&#8230;u boku pana myślacego tylko o&nbsp;sobie&#8230;Głównym problem waszego związku jest dysproporcja w&nbsp;definiowaniu miłości&#8230;Twoje kocham znaczy opiekuję się, myslę o&nbsp;tobie, troszczę się, jestem odpowiedzialny&#8230;chcę, proszę dziękuję i&nbsp;przepraszam&#8230;.zaś jego kocham, znaczy chcę brać, chcę wziąć, chcę być pępkiem świata, chcę ekstramalnych przeżyć&#8230;Czy Ty Zosiu chcesz być częscią życia człowieka, który nie potrafi kochać?i nie da ci tego czego chcesz, potrzebujsz, pragniesz&#8230;.zostaną ci Twoje własne niespełnione marzenia, wyprucie z&nbsp;energii i&nbsp;łzy, których przy nim będziesz miała coraz więcej&#8230;Zostaw go, tak&#8230;on będzie sie wiecej strał gdy Ciebie nie będzie&#8230;będzie dawał ci takie słowa na&nbsp;jakie czekałaś długo ale&nbsp;to jego ego które i&nbsp;tak jest większe ponad normę nie pozwoli mu  być zostawionym a&nbsp;nie Kochanie ciebie&#8230;czas jest lekiem, uwierz mi&#8230;miłośc to&nbsp;radość nie walka i&nbsp;cierpienie&#8230;.ktoś kto tak traktuje ludzie miłością życia niczyją nie będzie, daj sobie czas Zosiu, życzę powodzenia, uda się zobaczysz&#8230;mnie się udało, Jestem szczęśliwa, nie wyobrażasz sobie ile jeszcze barw poznasz życia gdy wreszcie on zniknie z&nbsp;Twojego pola widzenia. Jak mówił Picasso kobiety są jak wycieraczki i&nbsp;boginie, bądz Boginią nie pozwól się traktować jak wycieraczka.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

