Bez jedzenia…

Dzisiejszy dzień spędzam bez jedzenia. Nie robię tego z powodów religijnych, choć tradycyjnie piątek jest (był…) dniem postu w kulturze chrześcijańskiej. Zdecydowałam się na to raczej z powodów zdrowotnych – mój organizm już od jakiegoś czasu daje mi znać, że jest trochę przeciążony. Chciałabym choć trochę go oczyścić, a przy okazji odświeżyć umysł i przyjrzeć się temu jaką funkcję ma w moim życiu jedzenie – poza tą podstawową, biologiczną, oczywiście.

Większość systemów religijnych, duchowych czy zdrowotnych zaleca poszczenie raz na jakiś czas. Głodówkę można robić np. raz na tydzień – takie zalecenie usłyszałam od pewnej nauczycielki Ajurwedy i stąd w ogólne wziął się pomysł (choć od pomysłu do jego realizacji minął ponad rok…chyba musiałam być najpierw gotowa). Wspomniana nauczycielka mówiła, że taki post staje się czymś przyjemnym po miesiącu i że ten czwarty raz pokazuje, że warto było się pomęczyć. Ja na razie mam (prawie) za sobą drugi raz, więc jeszcze wiele przede mną. Choć muszę przyznać, że pierwsza głodówka była dość trudna – miałam nieprzyjemne odczucia zarówno na poziomie fizycznym (ból głowy i osłabienie) jak i psychicznym (dwa wielkie kryzysy, w trakcie których już prawie chciałam przerywać post). Dziś jest o wiele lepiej, mały kryzys przyszedł tylko gdy będąc u przyjaciółki, zwęszyłam obiad ugotowany przez jej mamę. Na szczęście przyjaciółka mnie wsparła :)

Są też głodówki, które trwają dłużej, jednak do nich należy się odpowiednio przygotować jak i w odpowiedni sposób wychodzić. Takie głodówki robi się tylko kilka (1-3) razy do roku. Ich efekty są ponoć znakomite i o wiele lepsze niż jednodniowy post, jednak wymagają włożenia sporej ilości wysiłku.

Głodówkę traktuje na dwóch poziomach – fizycznym i duchowym, choć oczywiście łączą się one mocno ze sobą. Na poziomie fizycznym czuję, że daję organizmowi trochę odpocząć, jest to też moment, w którym łatwiej jest pozbyć się przeróżnych toksyn z organizmu. Stąd mogą się pojawiać nieprzyjemne stany – toksyny i inne skumulowane po kątach ciała śmieci uwalniają się i troszkę człowieka podtruwają. Jednak ostatecznie następuje oczywiście oczyszczenie. Więcej o leczniczym aspekcie głodówki można przeczytać tutaj.

Poziom psychiczny/duchowy postu związany jest ogólnie z oczyszczaniem, pozbywaniem się zbędnych rzeczy (zarówno w sobie jak i w świecie materialnym) i rozjaśnianiem umysłu. Jest to też wspaniała okazja żeby przyjrzeć się swoim nawykom związanym z jedzeniem. Ja na przykład zobaczyłam jak ważne jest dla mnie jedzenie, praktycznie jedna z najważniejszych czynności w ciągu dnia. Jedzenie i przyjemność zmysłowa z nim związana to coś, czego trudno mi sobie odmówić. Ciekawe jest to, że samo uczucie ssania w żołądku nie jest czymś bardzo nieprzyjemnym, można się szybko do niego przyzwyczaić, często pomaga wypicie wody (która przy okazji wypłukuje toksyny z organizmu).

Na koniec warto dodać, że głodówka ma zarówno zwolenników jak i przeciwników. Zbyt długa głodówka bez odpowiedniego przygotowania i bez konsultacji ze specjalistą może wyczynić bardzo wiele szkody. Ważne jest też by słuchać swojego organizmu, nie robić nic na siłę i nie przesadzać, szczególnie przy pierwszych razach. Wiele też zależy od naszych przekonań – jeśli gdzieś w tobie jest część, która boi się głodówki i uważa, że może ci to zaszkodzić – lepiej sobie odpuść.

A jakie są Wasze doświadczenia?

Mogą Cię zainteresować te artykuły:

Potrzebujesz inspiracji? Daj się się zainspirować dzienną porcją ciekawych myśli wprost do Twojej skrzynki.


Szukasz wewnętrznego spokoju? Zapraszam na kurs internetowy, który Ci w tym pomoże.

Joanna
Jest psychologiem, pracuje jako terapeutka i nauczyciel akademicki (SWPS Sopot), prowadzi również warsztaty rozwojowe. Stara się jak może wprowadzać w życie dewizy "tu i teraz" oraz "wszystko, co przychodzi, ma sens". Pisze jak ma wenę, jednak jej wena niestety kapryśnym bytem jest. Joanna nie odkryła jeszcze sposobu wabienia weny w dowolnym momencie. Więcej informacji tutaj.

Komentarze

11 Odpowiedzi na “Bez jedzenia…”
  1. Izabela pisze:

    Słyszałam wiele razy o zbawiennym wpływie głodówki na nasz organizm ale nigdy nie mogłam się jakoś zebrać żeby ją przeprowadzić. Klasa maturalna to chyba nie był dobry pomysł, ale teraz mam wakacje więc może zdobędę się na odwagę i spróbuję. Choć przeraża mnie wizja tylu dni bez jedzenia. Może zacznę od głodówki siedmiodniowej albo postu sokowego,hmm… a Pani jaki rodzaj wybrała i jak dugo będzie trwała?
    Życzę wytrwałości ;)

  2. Joanna pisze:

    Ja wybrałam najprostsze, co okazało się nie takie proste…głodówkę jednodniową. I to polecam na początek. Nie ma co się katować :)

  3. ikari pisze:

    Ja natomiast odkryłem w sobie, że ilekroć zostaję w domu sam (bez mamy i siostry) – jem znacznie mniej niż zwykle. I nie potrafię tego jeszcze sobie do końca wyjaśnić – może to zrozumienie dla zmywających potem kuchnię (;)) a może zwykle w ciągu dnia idę prosto do kuchni by… nie wiem, uniknąć ich wzroku albo udawać przed samym sobą, że moje wyjście ze swojej pieczary (pokój, zamek w drzwiach, te sprawy) ma jakiś konkretny cel? Można by też próbować wyjaśniać to przegryzaniem ze stresu (zdarza mi się po prostu mówić sobie “zaraz się za to wezmę, tylko jeszcze coś zjem” i tym podobne), ale jednak nie widzę specjalnie tych nerwów, zwłaszcza kiedy tylko siostry nie ma, a wtedy przecież też jem zdecydowanie więcej. Od 11 lipca jestem sam, mam 5 kg mniej (nie, dla faceta to chyba nie jest żadna specjalna różnica :P ) ;) – jem tylko kiedy naprawdę jestem głodny. I może właśnie z tym organizmowi najlepiej (aczkolwiek daleko takiemu żywieniu do zalecanego regularnego, drobnego ale częstego, owocowego… i w ogóle zdrowego :) )

  4. julcia pisze:

    własnie mam 1 dzien głoduwki bardzo sie nieciesze ale to ponoc pomaga,prawda ta zecz jest trudna ale ja da sie wytrzymac jezeli sie chce

  5. Mikolay pisze:

    Przeszukując google wpisałem “dzień bez jedzenia” i tak otto trafiłem na tą tę stronę :) Jest godzina 19:46 czasu lokalnego a ja od rana nic nie jadłem. Czasem są takie dni gdy człowiek stara sie coś zmienić, tylko ja nie wiedziałem co chcem zmienić. Najwyraźniej chciałem sie sprawdzić czy wytrzymam choćby jeden dzień bez tej wspaniałej rozkoszy jaka mi daje jedzenie. Cały dzień jade na wodzie marki “ustronianka” i soku firmy “tymbark- pomarańcza z mandarynką sycylijską”, i gdyby nie ten owy sok to bym chyba świra dostał. Odkryłem w sobie zdolności nadprzyrodzone – przemeblowałem i posprzatałem tak pokój że ni cholery nie moge go teraz poznac, taki jest zajebisty :P . A jesli chodzi o ten sok to moje kubki smakowe co godzine znajdowały w nim coś nowego :] Umysł się tak przewietrzył że nawet żarówke od lampki pomalowałem temperą na kolor zielony :D Wiec moge smiało polećić każdemu kto sie chce przekonać czy ma wielkie jaja tudzież jajniki :> To nie bedzie zwykły dzień, nie pogryźcie znajomych i zajmijcie sie jakimś długo trwałym zadaniem, najlepiej wziąść nadgodziny w pracy, szef was awansuje :) I tym optymistycznym akcetem kończe moje wywody na temat nie jedzenia a i niedługo “gigant” 3 dni bez wszamki, nic na ruszt czysta bryza i co dzień godziny szałer a owego 3 dnia będa moje urodzinki i będe chlał tyle wódy żeby wytepić zarazki na całe długie lata :D PozdrO :)

  6. Stella pisze:

    Ja wczoraj caly dzien nic nie jadlam i dzisaj tez probuje ale ja to robie tylko bo jetem psychiczna i niedlugo trafie to domu wariatow . bu ha ha .

  7. antylicho pisze:

    Bardzo często ludzie zaczynają głodówki po to aby zrzucić parę kilogramów ale jak wiemy jest to bez sensu ponieważ bardzo szybko nadrabia sie te parę dkg. Głodówka jednodniowa po to aby oczyścić organizm to super sprawa i bardzo często ja praktykuję gdy mam ten dzień wolny od zajęć. Zdecydowałem się również na dłuższa głodówkę – tygodniową i muszę powiedzieć że jest to doprawdy niesamowite przeżycie. Pierwsze trzy dni są najgorsze lecz potem to już z górki idzie.

  8. Jaa pisze:

    Heh^^ ja juz 5 dzien nic nie jem… :P
    Ale daje rade, najgorszy byl drugi dzien :)
    Ale teraz jakos leci…
    Mam nadzieje ze wytrzymam jeszcze jakis Tydzien

    Trzymajcie za mnie kciuki ;**

  9. Nestor pisze:

    ja nie jem od rana , pije tylko kawe :P i wode. i nie chce mi sie jesc, o dziwo. i zaczynam calkiem inaczej spogladac teraz na swiat. serio dopatruje sie innych rzeczy… nie mam uczucia nudy jak to prawie co dnia bywa. ;) zaczne to robic czesciej, ale polecam 1-2 dni na początek , bo mozna zemdlec :D

  10. mala pisze:

    ja od dzisiaj prowadze glodowke i chce wytrzymac jak najdluzej i napewno mi sie uda bo mam bardzo silna wole>>>>

  11. mrv pisze:

    Witam. Jestem studentem i niezadko zdaza sie, ze struty alkoholem lub zwyczajnie z braku srodkow nie jem caly dzien. Zachowuje przy tym stala wage. Nie jest wiec dla mnie niczym nadzwyczjanym 1dniowa glodowka. W miare mozliwosci chcialbym sprobowac miesiecznej glodowki. Musze tu jednak napomknac o jednej waznej rzeczy, ktora wielu z was moze ignorowac. Pokarm jest glownym zrodlem energii dla organizmu, wiec nie spodziewajcie sie ze wasze zycie, podczas dluzszej nizli 3 dniowa glodowka, nie ulegnie zmianie. Niedobory energii przy zachowaniu enrgiczne go trybu zycia prowadza do omdlen i oslabienia.. a co za ym idzie wielkich szkod dla organizmu. Dlatego na dluzsze glodowki polecam cieple, letnie dni wakacji.. kiedy nie tracimy energii na ogrzewanie i zbedny wysilek (praca/szkola).

Wypowiedz się

Powiedz, co myślisz...
a jeśli chcesz wyświetlać swoje zdjęcie, użyj gravatara!

Bad Behavior has blocked 317 access attempts in the last 7 days.