Pogodzić się ze swoim dzieciństwem
Każdy, kto w jakiś sposób się rozwija musi zmierzyć się z tematem swojego dzieciństwa i rodziny. Osób, które miały idealnie szczęśliwe dzieciństwo i całkowicie zdrowe relacje rodzinne jest bardzo niewiele. W związku z tym nasza rodzina jest jedną z ważniejszych kwestii do „przejścia” – zrozumienia, rozwiązania, wyciągnięcia nauki. I wreszcie – pogodzenia się ze swoją przeszłością.
Nie jest to łatwe, zgadzam się. Każdy ma jakąś, mniejsza lub większą traumę związaną z dzieciństwem. Często trudno jest o tym mówić, a tym bardziej zaakceptować swoją przeszłość. Często potrzebna jest pomoc terapeuty. Psychika dziecka jest bardzo delikatna i wrażliwa, dziecko chłonie wszystko co się wokół niego dzieje na poziomie emocji, a nie rozumu. Dziecko nie potrafi pracować z przekonaniami. Dlatego nasze wspomnienia mogą nieść ze sobą tyle bólu i poczucia krzywdy – przemawia przez nas nasze zranione wewnętrzne dziecko, a nie dorosły. I to z tym zranionym dzieckiem musimy się w jakiś sposób dogadać, jednocześnie nie dając mu sobą rządzić.
Sama od jakiegoś czasu staram się poukładać sobie na nowo moją przeszłość, ponieważ wiem, że jest to niezbędne do dalszego rozwoju. Jeśli zatrzymam się na etapie poczucia zranienia i nieszczęścia, nigdy nikomu w pełni nie zaufam, nie otworzę się na drugiego człowieka w całkowitym poczuciu bezpieczeństwa. Moje wewnętrzne dziecko będzie mnie zmuszało do chronienia się bez względu na okoliczności. A moje samopoczucie będzie zależało od przeszłości, a nie od chwili obecnej – a to równa się brakowi wewnętrznej wolności.
Co robić? – spytacie. Nie podam żadnej wyczerpującej recepty na pogodzenie się z przeszłością, bo wszystko zależy od indywidualnego przypadku. Jednak jest kilka rzeczy, które mogą w jakimś stopniu pomóc.
1. Znajdź wszystkie możliwe zalety swojego dzieciństwa. Jeśli miałaś zawsze co jeść – podziękuj za to, bo miliony dzieci na świecie głoduje. Jeśli miałaś co założyć w zimie – bądź wdzięczny. Jeśli mogłaś chodzić do szkoły, pomyśl, że milionom dziewczynek na świecie odbiera się prawo do nauki. Jestem pewna, że znajdziecie wiele powodów do wdzięczności związanych ze swoim dzieciństwem.
2. Zastanów się czego nauczyły cię twoje trudne doświadczenia. Jakie możesz dziś wyciągnąć wnioski? Uważaj jednak na fałszywe nauki w rodzaju: nauczyłem się, że nie mogę nikomu ufać. Jeśli masz poczucie, że niczego się nie nauczyłeś, to pomyśl, że przez sam fakt rozważania swojej przeszłości dostajesz szansę by się czegoś nauczyć. Jeśli byłeś nieszczęśliwy, ponieważ nie ufałeś ludziom, to może czas nauczyć się ufać, bo już wiesz, że brak zaufania jest przeszkodą w radosnym życiu.
3. Spróbuj poczuć, że nic nie dzieje się bez powodu. Zastanów się, jakie okoliczności sprawiły, że jesteś tym, kim jesteś. Może gdybyś urodziła się w „lepszej” rodzinie, nie miałabyś okazji dokonać pewnych wyborów, spotkać pewnych ludzi? Mówi się, że „rodziców się nie wybiera”, jednak jest konkurencyjna „teoria duchowa”, że owszem, nasza dusza wybiera sobie rodzinę w jakiej chce przyjść na świat, po to by nauczyć się czegoś konkretnego.
4. Uszanuj swoje doświadczenia. Daj sobie prawo do przeżycia smutku czy złości. Często blokujemy się na przeżycie negatywnych emocji, odcinając się od trudnych wspomnień. Warto je do siebie dopuścić (czasem ten proces wymaga sporo czasu), aby potem móc je „wypuścić”. Akceptując coś, otwieramy sobie drogę do wolności. Wypierając – powodujemy, że to, co niechciane będzie się do nas w ten czy inny sposób (choroby, problemy w relacjach, itp.) dobijać. Ważne jest też to, by nie wpaść w pułapkę użalania się nad sobą bez końca, ma to być proces konstruktywny. Słyszałam/czytałam gdzieś o tradycji pewnego plemienia indiańskiego. Gdy ktoś został zraniony ma prawo o tym wszystkim członkom społeczności w kręgu opowiedzieć, wyżalić się, i może liczyć na wysłuchanie i wsparcie. Jednak o tej samej sprawie można mówić maksymalnie trzy razy, nie więcej – jeśli ktoś chce w kółko mówić o tym samym, oznacza, że nie wkłada żadnej energii w rozwiązanie problemu. Myślę, że jest to bardzo mądre podejście.
5. Wybacz swoim rodzicom wszystko, co jest do wybaczenia. Otwórz swoje serce i zaakceptuj fakt, że oni też są ludźmi i popełniają błędy, jak każdy z nas. Krzywdę drugiemu człowiekowi wyrządzamy najczęściej z braku świadomości.
A na koniec chcę wam polecić pewną wizualizację, która jest prosta, ale może czynić cuda.
Rozluźnij się i usiądź wygodnie. Jeśli potrzebujesz zwrócić się o opiekę i pomoc do jakiejś „wyższej instancji”, zrób to, choć nie jest to obowiązkowe ani niezbędne. Zamknij oczy. Poproś siebie/swoją podświadomość o kontakt ze swoim wewnętrznym dzieckiem. Porozmawiaj z nim. Zapytaj się czego potrzebuje i daj mu to. Przytul i zrób wszystko co się robi, by zapewnić dziecku poczucie miłości i bezpieczeństwa. Wyjaśnij mu to, czego może nie rozumieć. Spytaj się co masz robić, aby czuło się szczęśliwe – ale traktuj to jak mądry dorosły, nie obiecuj rzeczy niemożliwych i nie zgadzaj się na żądania, które by zaburzyły twoje funkcjonowanie. Jak z dzieckiem
Zobaczysz, że taki kontakt daje bardzo wiele i może przynieść wymierne efekty w twoim życiu.
Potrzebujesz inspiracji? Daj się się zainspirować dzienną porcją ciekawych myśli wprost do Twojej skrzynki.





Myślę, że wymienione przez Panią rady, przydadzą się nie tylko w pogodzeniu się ze swoim dzieciństwem. Ludzi codziennie spotykają rzeczy przykre, bardzo negatywnie emocjonalnie. Pokutująca w umysłach fraza „czas leczy rany” przekonuje ich, że o wszystkim można zapomnieć, a co za tym idzie, rozwiązać problem, który zawiązał się w chwili przeżywania tej przykrości. Problem zapomniany nie jest jednak w żaden sposób rozwiązany.
Wydaje mi się, że lepszym wyjściem jest jednak powrót do tych wspomnień i przeżycie ich jeszcze raz. Rzeczywiście, najlepiej to zrobić po pewnym czasie, który nie tyle leczy, co pozwala na wszystko spojrzeć bez emocjonalnego pryzmatu. Analiza swojego zachowania z trochę dalszej perspektywy ujawni więcej rozwiązań psychicznego problemu bez konieczności chowania go w ciemne zakamarki umysłu.
Z wizualizacji zrezygnowałem jakiś czas temu… może pora powrócić do starych nawyków :>
Pozdrawiam.
przeczytałam ten wpis z łzami w oczach… przeżyłam bardzo traumatyczny rozwód rodziców i wczoraj doszłam do podstawy pewnych moich zachowań…
pamiętam jak dziś bolesne wieczory,gdy moja mama wracała do swojego „nowego domu”, mówiła, że mnie kocha, ja płakałam i błagałam by została, a ona ze łzami w oczach zatrzaskiwała za sobą drzwi..
wczoraj uświadomiłam sobie,że za każdym razem gdy mój partner mi czegoś odmawia czuję sie jak ta mała, zrozpaczona, nie wierząca w słowa „kocham Cię” dziewczynka, tamte uczucia mnie zniewalają i zjeżdżam dobrze znana trasą na samo dno rozpaczy.
myślę,że fakt że w końcu sobie uświadomiłam podstawy tych uczuć są pierwszym krokiem do uporania się z nimi…
tylko szczerze mówiąc zupełnie nie wiem jak to zrobić…
nawet teraz wracając do tamtych wspomnień płaczę…
Asiu nie wiem jak to robisz, ale aura twoich tekstów skłania mnie do otwarcia się i wylanie z siebie tego wszystkiego czego nie potrzebuję i nie chcę…
dziękuję
Taaaak. Miałam co jeść, chodziłam do szkoły. Niczego mi nie brakowało. Szanuję to. Rodzina na medal z zewnątrz. A w środku? Upijający się ojciec, znerwicowana matka, ja wykorzystywana seksualnie przez sąsiada i faceta w przedszkolu. Zapomniałam o tym. Wyparłam. Ale wróciło niedawno.
Szanuję każde doświadczenie. Bo to mnie ukształtowało. Taką zaburzoną, niedoskonałą. Taką mnie, z którą mi niezwykle dobrze…
Sam od 2 meisiecy borykam sie ze skrzywdzonym, wewnetrznym dzieckiem. Jest bardzo ciezko. Zaobserwowalem, ze najwiekszym z moich „lekow” jest lek przed odrzuceniem. Dopoki ktos dla mnie wazny poswieca mi uwage i jestem dla niego widocznie „potrzebny” to jest ok. Jesli ucina pochwaly, uwielbienie, komplementy – zaczyna sie dramat…
Z tym wybaczaniem to różnie bywa. Nie zawsze jest to zdrowe. W przypadku głębokich urazów, których doznało się w dzieciństwie, wybaczanie jest próbą przypudrowania problemu. Czasami lepiej pozwolić sobie na negatywne emocje, w których porządek: ofiara, i jej sprawca, zostają przywrócone. Polecam lekturę książek Allice Miller i Toksycznych rodziców Foward.
@P: wybaczanie nie oznacza zdejmowania odpowiedzialności ze sprawców. potrzebne jest by móc iść dalej, ale ma wiele etapów, ze świadomym przeżyciem negatywnych emocji włącznie. polecam też artykuły o wybaczaniu tutaj na stronie
witam, trafiłam na ten tekst jako jeden z pierwszych wyszukanych przez google pod hasłem „jak nauczyć się ufać”. Znalazłam za to fantastyczną stronę z ciekawymi ćwiczeniami. A propos wybaczania to polecam grę Satori radykalne wybaczanie i w ogóle książki i metody Tippinga- mnie bardzo pomagają zwłaszcza, że są na prawdę radykalne i działają na nasze podświadome przekonania. Pomogły mi radykalnie wybaczyć ojcu, który mnie „porzucił” oraz pomagają w sprawach z dziećmi.
No nic chciałam iść na łatwiznę i na zadanie mojego życia- ZAUFANIE- znaleźć odp u doktora googla, a tu „przez przypadek” (nic nie dzieje się przypadkiem:) trafiłam na kogoś kto ma podobne poglądy jak ja. Dziękuję i pozdrawiam.