<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Przywiązania (2)</title>
	<atom:link href="http://www.pozaschematy.pl/2007/05/15/przywiazania-2/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.pozaschematy.pl/2007/05/15/przywiazania-2/</link>
	<description>...pomyśl inaczej!</description>
	<lastBuildDate>Tue, 07 Feb 2012 23:04:26 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: u</title>
		<link>http://www.pozaschematy.pl/2007/05/15/przywiazania-2/comment-page-1/#comment-18153</link>
		<dc:creator>u</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 16 Jun 2011 18:15:44 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.pozaschematy.pl/2007/05/15/przywiazania-2/#comment-18153</guid>
		<description>Czasami mam wrazenie ze wielcy mistrzowie ktorzy tak wiele mowia i pisza o przywiazaniu sami obawiaja sie tego, co owo przywiazanie mogloby namieszac w ich zyciu. Z jednej strony maja racje, z drugiej... czy to aby nie jest tak, ze nasiakajac teoriami o szkodliwosci przywiazania dla rozwiniecia &quot;oswiecenia&quot; po prostu wciela sie w zycie taki a nie inny nurt na tej podstawie? Moich slow kilka w kwestii przywiazania. Prrzede wszystkim odrozniam przywiazanie od wiezi jako takiej. Kazda rzecz we wszechswiecie mysle jest jest w nieustajacej wiezi z kazda inna, czy to cos nienormalnego? Mamy wiezi spoleczne, rodzinne, partnerskie... toksyczne przywiazanie wystepuje wg mnie w momencie gdy umysl tak mocno uzaleznil sie juz od obiektu przywiazania iz kazda proba zmiany panujacego modelu relacji spotyka sie z jego ostrym sprzeciwem z agresja wlacznie. Rodziny gdzie taki akcent sie pojawia sa w tym wzgledzie mysle swietnymi przykladami, agresja po rozstaniu, poczucie krzywdy, prawde mowiac swiadcza o tym iz istota przywiazana jest mocno nie tyle do osoby, co do tego co ta osoba jej daje. Ten schemat traktuje jako wyobrazenie &quot;sytuacji idealnej&quot; jaie czesto bzdurzymy we wlasnych umyslach, utozsamiajac sie z tym nastepnie i tym sposobem staje sie on naszym wiezieniem. Mistrzowski brak przywiazania nie jest wg mnie brakiem poczucia wiezi, buddysci maja mysle mocne wiezi z calym zyciem na tej planecie, nie trenuja jednak tej toksycznej  odmiany przywiazania ktora szlocha ponad wszystko bez opamietania gdy cos sie zmieni. Niewlasciwe przywiazanie dla mnie istnieje wtedy, gdy dlugo po zniknieciu przeslanek (odejscie bliskiej osoby, smierc partnera, etc) bol z powodu utraty nadal istnieje. Mistrz bedzie zatem z powodzeniem spelnial sie w rodzinie, ale gdy nagle stanie sie wdowcem po jakims czasie jest w stanie plynac rzeka zycia dalej, nie ogladajac sie w przeszlosc. Udawany brak przywiazania wg mnie to takie sytuacje w ktorych czlowiek celowo nie bedzie podejmowal relacji miedzyludzkich, aby sie do nich nie przywiazac - to juz uwazam za tchorzostwo, a nie brak przywiazania, mozna by rzec, jest przywiazany do tego strachu przed bliskoscia, zyciem przy drugiej osobie etc. Sztuka jest pic z tego zrodla i za nim nie tesknic, brac co oferuje i pozwalac mu plynac dalej.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Czasami mam wrazenie ze wielcy mistrzowie ktorzy tak wiele mowia i&nbsp;pisza o&nbsp;przywiazaniu sami obawiaja sie tego, co owo przywiazanie mogloby namieszac w&nbsp;ich zyciu. Z&nbsp;jednej strony maja racje, z&nbsp;drugiej&#8230; czy to&nbsp;aby nie jest tak, ze nasiakajac teoriami o&nbsp;szkodliwosci przywiazania dla rozwiniecia &#8222;oswiecenia&#8221; po&nbsp;prostu wciela sie w&nbsp;zycie taki a&nbsp;nie inny nurt na&nbsp;tej podstawie? Moich slow kilka w&nbsp;kwestii przywiazania. Prrzede wszystkim odrozniam przywiazanie od&nbsp;wiezi jako takiej. Kazda rzecz we&nbsp;wszechswiecie mysle jest jest w&nbsp;nieustajacej wiezi z&nbsp;kazda inna, czy to&nbsp;cos nienormalnego? Mamy wiezi spoleczne, rodzinne, partnerskie&#8230; toksyczne przywiazanie wystepuje wg mnie w&nbsp;momencie gdy umysl tak mocno uzaleznil sie juz od&nbsp;obiektu przywiazania iz kazda proba zmiany panujacego modelu relacji spotyka sie z&nbsp;jego ostrym sprzeciwem z&nbsp;agresja wlacznie. Rodziny gdzie taki akcent sie pojawia sa w&nbsp;tym wzgledzie mysle swietnymi przykladami, agresja po&nbsp;rozstaniu, poczucie krzywdy, prawde mowiac swiadcza o&nbsp;tym iz istota przywiazana jest mocno nie tyle do&nbsp;osoby, co do&nbsp;tego co ta osoba jej daje. Ten schemat traktuje jako wyobrazenie &#8222;sytuacji idealnej&#8221; jaie czesto bzdurzymy we&nbsp;wlasnych umyslach, utozsamiajac sie z&nbsp;tym nastepnie i&nbsp;tym sposobem staje sie on naszym wiezieniem. Mistrzowski brak przywiazania nie jest wg mnie brakiem poczucia wiezi, buddysci maja mysle mocne wiezi z&nbsp;calym zyciem na&nbsp;tej planecie, nie trenuja jednak tej toksycznej  odmiany przywiazania ktora szlocha ponad wszystko bez opamietania gdy cos sie zmieni. Niewlasciwe przywiazanie dla mnie istnieje wtedy, gdy dlugo po&nbsp;zniknieciu przeslanek (odejscie bliskiej osoby, smierc partnera, etc) bol z&nbsp;powodu utraty nadal istnieje. Mistrz bedzie zatem z&nbsp;powodzeniem spelnial sie w&nbsp;rodzinie, ale&nbsp;gdy nagle stanie sie wdowcem po&nbsp;jakims czasie jest w&nbsp;stanie plynac rzeka zycia dalej, nie ogladajac sie w&nbsp;przeszlosc. Udawany brak przywiazania wg mnie to&nbsp;takie sytuacje w&nbsp;ktorych czlowiek celowo nie bedzie podejmowal relacji miedzyludzkich, aby sie do&nbsp;nich nie przywiazac &#8211; to&nbsp;juz uwazam za&nbsp;tchorzostwo, a&nbsp;nie brak przywiazania, mozna by rzec, jest przywiazany do&nbsp;tego strachu przed bliskoscia, zyciem przy drugiej osobie etc. Sztuka jest pic z&nbsp;tego zrodla i&nbsp;za nim nie tesknic, brac co oferuje i&nbsp;pozwalac mu plynac dalej.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: hipoteka</title>
		<link>http://www.pozaschematy.pl/2007/05/15/przywiazania-2/comment-page-1/#comment-13559</link>
		<dc:creator>hipoteka</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 11:40:14 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.pozaschematy.pl/2007/05/15/przywiazania-2/#comment-13559</guid>
		<description>PS: zapomniałam dodać, że autorką tejże książki (&quot;Źródło&quot;) jest pani Ayn Rand.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>PS: zapomniałam dodać, że&nbsp;autorką tejże książki (&#8222;Źródło&#8221;) jest pani Ayn Rand.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: hipoteka</title>
		<link>http://www.pozaschematy.pl/2007/05/15/przywiazania-2/comment-page-1/#comment-13558</link>
		<dc:creator>hipoteka</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 11:29:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.pozaschematy.pl/2007/05/15/przywiazania-2/#comment-13558</guid>
		<description>Szanowna Pani Joanno!
Czytając ten artykuł przypomniała mi się pewna książka, którą czytałam (główne ze względu na tytuł filmu, jaki Pani podała) o tytule &quot;Źródło&quot;. Jest to historia opowiadająca o ogromnym przywiązaniu, miłości, ale także o poświęceniu dla własnych idei i wielkiej sile ducha. Pozycja niesamowicie wciągająca, wielowątkowa i we wspaniały sposób napisana. Gorąco polecam jako lekturę.

A wracając do artykułu i przywiązania - ciekawi mnie dlaczego tak mało miejsca w psychologii jest na przyjaźnie? W końcu (przynajmniej z mojego doświadczenia tak wynika) relacja przyjacielska może być również bardzo głęboką i intensywną, w istocie zbliżoną do tej miłosnej.

Pozdrawiam
Hipoteka</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Szanowna Pani Joanno!<br />
Czytając ten artykuł przypomniała mi się pewna książka, którą czytałam (główne ze względu na&nbsp;tytuł filmu, jaki Pani podała) o&nbsp;tytule &#8222;Źródło&#8221;. Jest to&nbsp;historia opowiadająca o&nbsp;ogromnym przywiązaniu, miłości, ale&nbsp;także o&nbsp;poświęceniu dla własnych idei i&nbsp;wielkiej sile ducha. Pozycja niesamowicie wciągająca, wielowątkowa i&nbsp;we wspaniały sposób napisana. Gorąco polecam jako lekturę.</p>
<p>A wracając do&nbsp;artykułu i&nbsp;przywiązania &#8211; ciekawi mnie dlaczego tak mało miejsca w&nbsp;psychologii jest na&nbsp;przyjaźnie? W&nbsp;końcu (przynajmniej z&nbsp;mojego doświadczenia tak wynika) relacja przyjacielska może być również bardzo głęboką i&nbsp;intensywną, w&nbsp;istocie zbliżoną do&nbsp;tej miłosnej.</p>
<p>Pozdrawiam<br />
Hipoteka</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Joanna</title>
		<link>http://www.pozaschematy.pl/2007/05/15/przywiazania-2/comment-page-1/#comment-1457</link>
		<dc:creator>Joanna</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 19 Nov 2007 12:44:38 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.pozaschematy.pl/2007/05/15/przywiazania-2/#comment-1457</guid>
		<description>To prawda, że potrzebujemy czasu, a czas ten często jest bolesny...ale to ludzkie. Ból i tęsknota są częścią naszego doświadczenia, ale warto pamiętać, że to mija i nadchodzi nowy dzień, nowi ludzie, nowe przeżycia. I nie ma co na siłę trzymać się tego, co stare i już niepotrzebne.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>To prawda, że&nbsp;potrzebujemy czasu, a&nbsp;czas ten często jest bolesny&#8230;ale to&nbsp;ludzkie. Ból i&nbsp;tęsknota są częścią naszego doświadczenia, ale&nbsp;warto pamiętać, że&nbsp;to mija i&nbsp;nadchodzi nowy dzień, nowi ludzie, nowe przeżycia. I&nbsp;nie ma co na&nbsp;siłę trzymać się tego, co stare i&nbsp;już niepotrzebne.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Magda</title>
		<link>http://www.pozaschematy.pl/2007/05/15/przywiazania-2/comment-page-1/#comment-1219</link>
		<dc:creator>Magda</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 07 Nov 2007 13:22:13 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.pozaschematy.pl/2007/05/15/przywiazania-2/#comment-1219</guid>
		<description>niestety muszę się zgodzić... hmm... po jakimś czasie ból mija ale przez &quot;ten czas&quot; jednak człowiek się męczy, tęskni, nie potrafi się odnaleźć.
I myślę, że przed tym właśnie ludzie się bronią. Boją się tego bólu, który spowodowany jest zmianą, pustką, stratą. To trochę tak, jakby dobrowolnie skazywać się na żałobę. Ludzie wybierają prostsze rozwiązania, chociaż, na dłuższą metę, gorsze.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>niestety muszę się zgodzić&#8230; hmm&#8230; po&nbsp;jakimś czasie ból mija ale&nbsp;przez &#8222;ten czas&#8221; jednak człowiek się męczy, tęskni, nie potrafi się odnaleźć.<br />
I myślę, że&nbsp;przed tym właśnie ludzie się bronią. Boją się tego bólu, który spowodowany jest zmianą, pustką, stratą. To&nbsp;trochę tak, jakby dobrowolnie skazywać się na&nbsp;żałobę. Ludzie wybierają prostsze rozwiązania, chociaż, na&nbsp;dłuższą metę, gorsze.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

