Schematy

fot. Kenneth ParkerNasze życie byłoby pasmem udręk, gdybyśmy nie mieli gotowych schematów działania pod ręką. Wyobraźmy sobie dzień bez żadnego schematu, czyli bez swego rodzaju instrukcji postępowania, którą znamy już na pamięć. Musielibyśmy analizować każdy moment naszego życia, każdy element aktywności. Przechodzimy na zielonym czy na czerwonym świetle? Wychodząc ze sklepu mówimy “dzień dobry” czy “do widzenia” (o ile cokolwiek w ogóle mówimy)? Zataczający się człowiek zmierzający do nas na ulicy jest zagrożeniem, czy interesującym partnerem do rozmowy? I tak dalej… Człowiek traciłby zbyt wiele cennej energii na analizowanie każdego swojego kroku, szczególnie przy dzisiejszym tempie życia. Przez całe życie wykształcamy sobie podpowiedzi, które ułatwiają nam codzienne funkcjonowanie.

Jednak ile razy zdarza się nam zrobić coś “z rozpędu”, zupełnie nie uważając na przebieg czynności? Ile razy reagujemy odruchowo, potem tego żałując? Mniejszy kłopot gdy chodzi o automatycznie schowane gdzieś klucze, których nie można przez 10 minut odnaleźć. Gorzej jeśli sprawa dotyczy stosunków z naszymi bliskimi, naszego samopoczucia i ocen otaczającego świata. Niestety schematy mają to do siebie, że gdy zostaną uruchomione, dość ciężko je zatrzymać. Poza tym, często wystarczy mały kawałeczek rzeczywistości, który pasuje do naszego schematu, aby go włączyć – zupełnie tak, jak gdyby nie istniała cała reszta sytuacji.

W ogólne pojęcie schematów włączyłabym też nasze przyzwyczajenia i przywiązania. Co w nich złego? – spytacie. One też są sposobem na uporządkowanie naszego świata. Są wskaźnikiem tego co lubimy, a czego nie, z czym się czujemy komfortowo i bezpiecznie, a z czym wręcz przeciwnie. Problem tkwi w tym, że przyzwyczajenia i przywiązania ograniczają naszą wolność i są źródłem nieprzyjemnych doznań emocjonalnych. Bo gdy nasze przyzwyczajenie jest “zaspakajane” czujemy się świetnie, gdy obiekt, do którego jesteśmy przywiązani jest obecny, wszystko jest ok. Schody się zaczynają, gdy czegoś zabraknie. Pojawia się wtedy poczucie braku, które automatycznie wzbudza negatywny stan emocjonalny.

Wyjścia z takiej sytuacji są dwa. Gonić za swoim “brakiem” i zaspokoić go jak najszybciej lub uwolnić się od schematu, przywiązania, przyzwyczajenia. Najczęściej robimy to pierwsze, bo między innymi tego uczy nas nasza kultura (“Jesteś głodny? Zjedz snikersa/ciasteczko/czipsy”, “Potrzebujesz pieniędzy – weź kredyt”, “Tęsknisz – napisz smsa/zadzwoń z darmowego pakietu”), a sposobów na mniej lub bardziej doraźne zaspokajanie poczucia braku jest wręcz nieskończona ilość. Właściwie cała kwestia konsumpcjonizmu wydaje mi się mocno z tym zjawiskiem związana. Uwolnienie się od swojej “potrzeby” jest o wiele trudniejsze, ale możliwe.

Po co to robić? Żeby być wolnym…żeby poczucie zadowolenia nie było uzależnione od czegoś, co jest na zewnątrz nas i na co nie mamy tak naprawdę zbyt dużego wpływu.

Z drugiej strony, po co utrudniać sobie życie, pozbawiać się jasnych i prostych wytycznych postępowania, znanych i lubianych myśli i zachowań. A to, że niektóre z nich nie działają już tak skutecznie jak kiedyś…? To drobiazg, ważne, że są. To, że czasami pozbawiają nas nowych możliwości, zamykają nas na doświadczenia i wikłają w zaklęty krąg tych samych reakcji – też przecież da się przeżyć…czy na pewno?

Mogą Cię zainteresować te artykuły:

Potrzebujesz inspiracji? Daj się się zainspirować dzienną porcją ciekawych myśli wprost do Twojej skrzynki.


Szukasz wewnętrznego spokoju? Zapraszam na kurs internetowy, który Ci w tym pomoże.

Joanna
Jest psychologiem, pracuje jako terapeutka i nauczyciel akademicki (SWPS Sopot), prowadzi również warsztaty rozwojowe. Stara się jak może wprowadzać w życie dewizy "tu i teraz" oraz "wszystko, co przychodzi, ma sens". Pisze jak ma wenę, jednak jej wena niestety kapryśnym bytem jest. Joanna nie odkryła jeszcze sposobu wabienia weny w dowolnym momencie. Więcej informacji tutaj.

Komentarze

4 Odpowiedzi na “Schematy”
  1. ventuRe mówi:

    Czyli… Ze schematami źle, ale bez nich jeszcze gorzej ;)

  2. Asia mówi:

    tak…pozornie :)

  3. Maeghkelek mówi:

    Hm ja bym chciał nawiązać do tego co piszesz o przyzwyczajeniach i przekonaniach. Czy ten idealistyczny wizerunek człowieka wolnego, nie jest zarazem wizerunkiem świata pustego, bez emocji? Bo gdy udało by się stać się wolnym w tym wymiarze i ciągle szczęśliwym, to po pewnym czasie ta radość by spowszedniała, tak że zapomnielibyśmy czym ona jest. Te negatywne emocje pozwalają nam pamiętać, jak “fajne” są te pozytywne. Poza tym hartują nas przykre rzeczy, przynajmniej takie odnoszę wrażenie. A przywiązania określają jako ludzi, dają pewne poczucie indywidualności.

    Jest taki cytat z Sørena Kierkegaarda “Nie szukaj sprawiedliwości… Można być wolnym, nosząc kajdany.” szczególnie ta druga część dobrze obrazuje to co chce przekazać.

  4. Magda mówi:

    Oczywiście, że “można być wolnym, nosząc kajdany” ale ja to rozumiem inaczej. Można mieć wolny i świadomy umysł, nawet będać w więzieniu. Bo nie miejsce, w jakim jesteś, definiuje stan Twojego umysłu, Twoją świadomość. Możesz być spętany, będąc w najpiekniejszym miejscu na swiecie – spętany właśnie przez schematy i przywiązania.
    Te emocje, które posiadasz, będąc do czegoś przywiązany, to jak huśtawka nastrojów: raz wzlot, a raz upadek. Jesteś uzależniony od tego, co Cię trzyma. Jesli się uwolnisz – Twoje życie nie będzie puste i bez emocji. Będziesz gotowy otworzyć się na nowe rzeczy, na które wcześniej byłes ślepy, bo wciąż byłeś uzależniony od tej chorej hustawki. I nie znaczy to wcale, że zamykasz się na miłość, zamykasz się na uzależnienia, zwane miłością.

Wypowiedz się

Powiedz, co myślisz...
a jeśli chcesz wyświetlać swoje zdjęcie, użyj gravatara!

Bad Behavior has blocked 468 access attempts in the last 7 days.