Jak wyzdrowieć w jeden dzień (3)
Pewnie jesteście ciekawi – i jak poszło? Zadziałało? No cóż, chyba najuczciwiej będzie powiedzieć, że sukces był połowiczny.
Wstałam o 7 i poszłam prowadzić zajęcia, czułam się całkiem dobrze. Wszystkie objawy choroby nie znikły, ale czułam, że mam energię i siłę. Kryzys przyszedł koło 11, gdy sił nagle się zrobiło mniej i zaczął mi dokuczać katar. Teraz jestem w domu i po napisaniu tego wpisu kładę się zdrzemnąć. Na 16 mam kolejne zajęcia.
Nie czuję się w pełni zdrowa, ale na pewno czuję się zdrowsza niż wczoraj. Cały przebieg choroby jest znacznie przyspieszony – przeziębienie ma zazwyczaj pewne fazy, część z nich przeszłam w ciągu dnia, gdy „normalnie” trwają one ze 2-3. Nie wykonałam całkowicie mojego planu, nie przepracowałam wszystkich przekonań, szczególnie, że okazały się one dość silne. Najzwyczajniej czułam się zmęczona i nie uśmiechała mi się wytężona praca psychologiczna. Sporo zaś wizualizowałam i dzięki temu uzyskałam dużo ciekawych informacji. Przez cały dzień czujnie obserwowałam swoje ciało, co było bardzo ważnym doświadczeniem; tak jak cała ta akcja – dawno nie byłam tak uważna wobec samej siebie. Poza tym, nie udało mi się uniknąć pracy – musiałam jej trochę wykonać, choć wiedziałam, że lepiej byłoby przez cały dzień odpoczywać. Nie dało się.
Wnioski? Pracuj nad przekonaniami na temat choroby już teraz, a nie dopiero gdy zachorujesz. Choroba osłabia, a to niezbyt sprzyja pracy nad sobą. Słuchaj swojego organizmu, dowiedz się od samej/samego siebie do czego służy ci ta choroba, jakie masz z niej korzyści. Co możesz zrobić chorując, na co sobie nie pozwalasz na co dzień?
Potrzebujesz inspiracji? Daj się się zainspirować dzienną porcją ciekawych myśli wprost do Twojej skrzynki.





Właśnie niedawno dowiedziałam się, że aby wyjaśnić moją dolegliwość, powinnam poddać się zabiegowi w szpitalu. Zabieg, który ma dostarczyc informacji o przyczynie zjawiska, jest dla mnie mocno ingerujący, mam położyc się na jeden dzień w szpitalu, będzie potrzebne wyłączenie świadomości, bo znaczny ból fizyczny towarzyszy badaniu.
Z jednej strony nie chcę bagatelizować zjawiska i wyjaśnić przyczynę, z drugiej strony podchodzę do tego tematu podejrzliwie- typu: a co ty mi ciałko wywijasz, co ja przed sobą ukrywam, co ty już wiesz?
Z reguły nie choruję i nie lubię rozczulania nad sobą. Może właśnie chodzi o to, żebym się porozczulała? Może to jest głos ciała mówiący: zadbaj o siebie, bądź dla siebie delikatna i opiekuńcza?
Dzięki, pomedytuje na powyższy temat.
„(…)nie udało mi się uniknąć pracy – musiałam jej trochę wykonać, choć wiedziałam, że _lepiej_byłoby_przez_cały_dzień_odpoczywać_(…)” (podkreślenie moje)
Ciekawe czy to jeszcze jedno „oczywiste” przekonanie które można by przepracować…
@Leszek: punkt dla Ciebie, to też jest jakieś przekonanie
tylko, że mam wrażenie, że ono akurat mi służy. a może nie, może można by się mu bliżej przyjrzeć…ciekawe.
aj lepiej ubierać sie ciepło xd