Przywiązania (1)

Gdy myślę o przywiązaniu, do głowy przychodzą mi dwa rozumienia tego pojęcia. Popularny, zgodnie z którym ludzie przywiązują się do siebie i jest to coś bardzo dobrego. „Ależ ona jest przywiązana do swojego męża” – to komplement, a nawet podziw. Wiele osób łączy przywiązanie z miłością, czy nawet wpisuje przywiązanie w definicję miłości. Można powiedzieć, że równanie „miłość = przywiązanie” jest wszechobecne; w naszych przekonaniach, normach, pop-kulturze, literaturze, filmie…I co w tym złego? Czy można inaczej?

Można. Od razu uprzedzam, że poglądy które przedstawię mogą wydawać Ci się dziwne i nienaturalne, możesz czuć poirytowanie lub podobne emocje. Gdy pierwszy raz czytałam o przywiązaniu w książce de Mello, momentami miałam ochotę cisnąć ją w kąt i nigdy więcej nie otwierać. Taka jest siła pewnych przekonań, taka jest siła „wierzgającego” e g o.

Czym więc jest przywiązanie według duchowych przewodników i światłych ludzi?
Jest przeszkodą w szczęśliwym życiu. Jest emocjonalnym uzależnieniem. Jest brakiem wolności. Jest przyczyną cierpienia. Dlaczego?

Czy czujesz się szczęśliwy, gdy tęsknisz? Czy czujesz się szczęśliwy, gdy nie ma przy tobie ukochanej osoby? Czy czujesz się szczęśliwa, gdy nie masz tego, co lubisz? Prawdopodobnie nie jesteś. Zobacz, twoje samopoczucie jest uzależnione od czynników zewnętrznych. Na dodatek, tak naprawdę nie masz na te czynniki żadnego wpływu. Za to spędzasz całe życie na próbach ich kontrolowania, na manipulowaniu innymi tylko po to, by uzyskać to, czego pragniesz. A realny wpływ masz tylko i wyłącznie na siebie.

Wyobraź sobie, że czujesz się dobrze niezależnie od wszystkiego. Gdy ukochana osoba jest przy Tobie, czujesz radość, gdy jej nie ma, radość nie znika. O ile łatwiej byłoby tak żyć. Ale my, ludzie, uwielbiamy się przywiązywać, do ludzi, do przedmiotów, do idei.

Zastanów się, bez czego nie wyobrażasz sobie życia? Brak czego spowodowałby poczucie braku, smutek czy złość? Co jest ci *niezbędne* do życia?

Przedmiot, do którego jesteś przywiązany, jest źródłem wzruszeń, kiedy go zdobywasz; napełnia cię lękiem, gdy grozi ci jego utrata; wreszcie staje się powodem nieszczęścia, gdy go tracisz. – A. De Mello

Paradoks polega na tym, że czasem wiemy już doskonale, że przywiązania nam nie służą, a mimo to kurczowo się ich trzymamy. Wierzę jednak, że przychodzi kiedyś moment, mniej lub bardziej tragiczny, mniej lub bardziej mistyczny…w którym czujesz, że chcesz się uwolnić. Jak to zrobić?

Gdy chcesz, wystarczy to po prostu zrobić. Gdy wiesz, że szczęście polega na zupełnie czymś innym, niż ci się do tej pory wydawało, puścisz swoje przywiązania. Gdy znajdziesz szczęście w sobie, nie będziesz potrzebować nic z zewnątrz by je uzyskać czy utrzymać. Mocno w to wierzę. I bynajmniej nie myśl sobie, że ja mam to już za sobą. :) Cały czas odnajduje nowe przywiązania. Niektóre chętniej i łatwiej puszczam. Innych nie mam jeszcze odwagi. Odwaga jest potrzebna do tego, by przejść lęk, że gdy zabraknie tych różnych „rzeczy”, to zniknie kawałek mnie i mojego świata – do którego jestem przecież przywiązana.

De Mello zaleca:

Przyjrzyj się teraz wszystkim swoim przywiązaniom. Do każdej osoby i do każdego przedmiotu, który przychodzi ci do głowy, powiedz: W gruncie rzeczy nie jestem wcale do ciebie przywiązany. Zwyczajnie łudziłem się wierząc, że bez ciebie nie będę mógł być szczęśliwy. Rób to uczciwie i dostrzeż zmiany zachodzące w tobie: Nie jestem wcale do ciebie przywiązany. Zwyczajnie oszukiwałem siebie samego, że bez ciebie nie osiągnę szczęścia.

Czy oznacza to, że mamy się uwolnić od wszystkiego i wszystkich? Tak. A czy oznacza to, że mamy stać się zimni, bez uczuć i bez miłości? Absolutnie nie! Pozbywając się przywiązania, czyli pożądliwości, chciwości i lęku pozostawiasz w sobie, to co najczystsze: miłość. Nie „miłość” opartą na potrzebie posiadania i utrzymywania. Miłość opartą na byciu, akceptacji i radości z tego, że jesteś i cały świat po prostu jest.

Ciąg dalszy nastąpi…


Potrzebujesz inspiracji? Daj się się zainspirować dzienną porcją ciekawych myśli wprost do Twojej skrzynki.

Joanna
Sprawczyni całego zamieszania...

Komentarze

10 Odpowiedzi na “Przywiązania (1)”
  1. mahakala pisze:

    szukanie szczęścia poza sobą jest jak oczekiwanie na słońce w jaskini wychodzącej na północ…. i jak sie okazuje najprostsze rzeczy mogą okazać się najtrudniejsze

  2. kama pisze:

    do tej pory niektórych starych listów nie mogę wyrzucić…choć ich już nie czytam, to „przywiązałam się” do nich, są dla mnie ważne (kartki papieru)tak ważne, że kurzą się. tyle paradoksów w życiu. jeszcze tego do końca po demellowsku nie zrozumiałam.

  3. supel pisze:

    Ja jestem ogromnie przywiązany do takich rzeczy jak telefon czy komputer.Do tej pory nawet sobie z tego nie zdawałem sprawy.

  4. Asia pisze:

    oj tak, komputer…telefon mniej, ale komputer – bardzo.Choć i tak już mogę w miarę spokojnie spędzić czas poza domem, gdzie nie mam komputera. Jednak w domu, gdzie komputer stoi – tu już gorzej…

  5. Piszecie o rzeczach. A przywiązanie do osób.

    Miłość opartą na byciu, akceptacji i radości z tego, że jesteś i cały świat po prostu jest.

    Czy to nie jest czasami przywiązanie? Jest.

    Czytając tego posta naszła mnie jeszcze jedna myśl – szczęście i „rozpacz”.
    Zadałaś pytanie, czy czujemy się szczęśliwi, gdy tęsknimy. Oczywiście, że nie.
    Jednak czy bez tęsknoty, czulibyśmy szczęście z wyczekiwanego spotkania? Bez chwil złych, nie byłoby tych dobrych.

  6. Joanna pisze:

    Michał,
    Myślę, że przywiązanie do osób jest najsilniejsze i najtrudniejsze do puszczenia. Przywiązanie do ciała fizycznego i życia w obecnej postaci – również.
    Jeśli zaś chodzi o:

    Jednak czy bez tęsknoty, czulibyśmy szczęście z wyczekiwanego spotkania? Bez chwil złych, nie byłoby tych dobrych.

    to nie zgadzam się z tobą. Owszem, nasz świat jest zbudowany na dualizmie, bez nocy nie wiemy czym jest dzień, itd. Ale myślę, że jesteśmy w stanie wyjść poza to. Że możemy odczuwać szczęście i nie tęsknić, gdy nie ma przy nas ukochanej osoby (co najczęściej oznacza – osoby, do której jesteśmy przywiązani). Tu raczej chodzi u uniezależnienie swojego samopoczucia od czynników zewnętrznych.
    Poza tym, pomyśl na co się skazujesz, mówiąc, że nie ma dobrych chwil bez tych złych. Programujesz się na cierpienie, ponieważ jesteś przekonany, że bez niego nie możesz odczuwać szczęścia. Moim zdaniem, zabierasz coś sobie w ten sposób. Zabierasz sobie prawo do bycia szczęśliwym bez względu na wszystko.
    Czy naprawdę jeśli na kogoś czekasz, to cieszysz się z jego/jej powrotu, bo cierpiałeś jak jego/jej nie było?

  7. Dokładnie to miałem na myśli. Nie można cały czas być szczęśliwym, to jest niewykonalne. Jeśli nie czułbym smutku z braku kogoś bliskiego, dlaczego miałbym czuć szczęście z jego powrotu?

    Jeśli brak i powrót określonej osoby nie wywołuje u nas żadnych reakcji (uczuć), to znak, że jest ona nam obojętna.

    Oczywiście można być szczęśliwym i nie tęsknić za osobom nam bliską, której akurat przy nas nie ma – nie można przecież całymi dniami tylko o niej myśleć. Ale znacznie poprawi nam się humor, gdy ta wyczekiwana osoba wreszcie się zjawi. I humor ten poprawi nam się tylko dlatego, że osoby tej przez pewien czas nie było.

  8. Asia pisze:

    Dla mnie to jest emocjonalne uzależnienie. Bo swój stan psychiczny uzależniasz od tego czy ktoś jest, czy go nie ma. A to, czy jesteś szczęśliwy, czy nie, powinno być niezależne – to jest wolność.

  9. Przed chwilą usłyszałem takie zdanie w filmie: Musi być gorzej, aby było lepiej – zgodzisz się z tym?

Reakcje gdzie indziej

  1. [...] artykuły: » Przywiązania (1) » Stworzenia w rzece » Co myślisz o przebaczaniu? » Nasz wewnętrzny obserwator » Mamy wybór [...]



Wypowiedz się

Powiedz, co myślisz...
a jeśli chcesz wyświetlać swoje zdjęcie, użyj gravatara!

//06 maj 2007 ·