Co myślisz o przebaczaniu?
Przeglądając statystyki wejść na bloga zauważyłam, że jednym z tematów wzbudzających bardzo duże zainteresowanie jest wybaczanie. W związku z tym chciałabym pogłębić trochę ten temat, skupiając się na tym dlaczego jest nam trudno wybaczyć i jakie mamy wyobrażenie o wybaczaniu.
Zastanowiło mnie to zainteresowanie wybaczaniem. Czyżby ludzie nie wiedzieli jak to robić, nie potrafili? Dlaczego? Może dlatego, że w naszych umysłach istnieją pewne wizje dotyczące tego czym jest/powinno być przebaczenie i nie potrafimy im sprostać? A może uważamy wybaczenie za coś trudnego, odzierającego z godności, za okazanie słabości lub za domenę ludzi świętych?
Z pomocą przyszedł Jean Monbourquette, kanadyjski psycholog i duchowny, który w książce „Jak przebaczać”, dość szeroko opisuje kwestię pozbycia się błędnych przekonań na temat przebaczania. Przedstawię pokrótce tezy tego autora opatrzone moim komentarzem.
1. Przebaczyć to nie znaczy zapomnieć.
Wydaje mi się, że wiele ludzi nie chce przebaczać w obawie przed zanegowaniem krzywdy jaka im się stała. Myślą, że przebaczenie polega na wymazaniu jakiegoś czynu z pamięci. Faktycznie, często daje się „dobre rady” w rodzaju: „zapomnij o tym”, „zachowuj się jakby to się nie wydarzyło”, myląc to z przebaczeniem. Jak można przebaczyć coś, czego już się nie pamięta? Jak można pracować nad otwieraniem swojego serca poprzez odcinanie się od swoich doświadczeń?
2. Przebaczyć to nie znaczy wyprzeć ze świadomości.
Radzenie sobie z krzywdą poprzez zaprzeczanie czy tłumienie swoich emocji i świadomości wydarzenia jest psychologicznym ślepym zaułkiem. Osoba pod pozorem wybaczania wypiera się swojej cierpiącej części, po to, by uchronić się przed bólem. Odcina się w ten sposób od miejsca, w którym (z pozoru paradoksalnie) może nastąpić prawdziwe przebaczenie. Nie da się osiągnąć uzdrowienia bez akceptacji zranienia wraz z jego bolesnymi konsekwencjami.
3. Przebaczenie jest czymś więcej niż aktem woli.
Pamiętamy dobrze, gdy jako dzieciom „nakazywano” nam wybaczenie i pogodzenie się. Chwila wysiłku, podanie sobie dłoni – i po krzyku. Ten schemat wielu pozostał aż do dorosłego życia. Jednak przebaczenie nie jest magicznym aktem, pstryknięciem palcami. To jest proces, który trwa pewien czas, w zależności od osoby i sytuacji w jakiej się znalazła. Proces angażujący emocje, serce, wiarę, wyobraźnię, itd.
4. Przebaczenia nie można nakazać.
Monbourquette słusznie pisze o tym, że w chrześcijaństwie często pojęcia wybaczania jest mocno spłycone i sprowadza się do „obowiązku chrześcijańskiego wybaczania”. Jest to nie tyle zalecenie, co pewien nakaz. A cóż to za wybaczenie, gdy jest dokonane musu i przykazania? To nie jest wybaczenie. Mamy wolność decydowania i prawo do uznawania swoich emocji. Przebaczenie jest prawdziwe dopiero wtedy gdy wynika z chęci serca, jest spontaniczne.
5. Przebaczenie nie oznacza powrotu do sytuacji przed obelgą.
Nie da się realnie wrócić do jakiegoś momentu w przeszłości. Nie ma też co się łudzić, że przebaczając wszystko będzie „po staremu”. Przebaczenie nie musi oznaczać odbudowywania relacji. Przebaczyć można też przecież osobie nieżyjącej lub takiej, z którą nie mamy kontaktu. I w końcu – można przebaczyć i nie chcieć już mieć do czynienia ze sprawcą krzywdy.
6. Przebaczenie nie wymaga zrzeczenia się swoich praw.
Monbourquette przytacza słowa pewnej pani, która po jego wystąpieniu na temat przebaczenia powiedziała „Powinien ksiądz bardziej uważać, gdy mówi o przebaczeniu. Przebaczenie złoczyńcom, na przykład gwałcicielom jest niebezpieczne, a nawet ohydne. Czy to w jakiś sposób nie zachęca ich do recydywy?”. Czy przypadkiem my sami nie mamy tego rodzaju przekonań? A przecież sprawiedliwość i prawa ofiary wcale nie muszą być w sprzeczności z aktem przebaczenia. Jednocześnie przebaczenie nie powinno być biernym zgadzaniem się na krzywdę i niesprawiedliwość.
7. Przebaczyć innemu to nie znaczy uniewinniać go.
Przebaczenie nie jest ani wymazywaniem krzywdy czy zbrodni, ani zdejmowaniem odpowiedzialności ze sprawcy za jego czyny. Monbourquette zwraca uwagę na to, że uniewinnianie poprzez przebaczenie („Wybaczam mu, to nie jego wina”) może stać się upokorzeniem i lekceważeniem („Jesteś nieodpowiedzialny”, „nie wiesz co robisz”, „nie jesteś dość inteligentny by odpowiadać za takie przewinienie”) winowajcy.
8. Przebaczenie nie jest demonstracją wyższości moralnej.
„Znaj moje dobre serce – wybaczam ci” – taka „łaskawość” nie ma nic wspólnego z prawdziwym wybaczeniem. Tego rodzaju postawa może stać się sposobem na podwyższenie własnej wartości czy postawieniem się moralnie wyżej od winowajcy. A przecież przebaczenie ma płynąć z otwartego serca i wewnętrznej siły, a nie być dyktowane poprzez ego, które chce się poczuć lepsze od innych.
9. Przebaczenie nie polega na zrzuceniu go na Boga.
O ile na pewno Bóg potrafi wybaczać najlepiej, to nie oznacza to, że człowiek nie umie wcale i powinien się pozostawiać wybaczenie w boskich rękach. Może chodzi tu o odkrycie boskiej cząstki w sobie i nauczenie się otwartości serca…?
Ponieważ jestem zagorzałą orędowniczką pozytywnego formułowania przekonań* (jak i innych spraw – celów, marzeń, wizji), chciałabym podsumować powyższe rozważania dziewięcioma dobrymi koncepcjami wybaczania.
1. Możesz przebaczyć, pamiętając co się zdarzyło.
2. Aby przebaczyć należy świadomie zaakceptować swoją krzywdę i cierpienie.
3. Osiągnięcie wybaczenia polega na chęci oraz na konkretnym działaniu.
4. Prawdziwe przebaczenie jest dobrowolne.
5. Akt przebaczenia prowadzi do zmiany w relacji i sytuacji obu stron konfliktu, tworząc nowe „tu i teraz”.
6. Przebaczenie i dochodzenie do sprawiedliwości mogą zostać połączone.
7. Można przebaczyć jednocześnie pozostawiając odpowiedzialność przy winowajcy.
8. Prawdziwe przebaczenie dokonuje się w pokorze i życzliwości.
9. Przebaczanie jest działaniem zarówno ludzkim, jak i boskim.
*Powód jest prosty: aby sformułować zaprzeczenie jakiejś niepożądanej rzeczy, najpierw należy powiedzieć/pomyśleć tą rzecz. A po co dodawać energii czemuś, co nie jest pożądane? Jeśli nie wierzysz spróbuj nie myśleć o wielkim białym misiu polarnym…wszystko, tylko o nim nie myśl…
Potrzebujesz inspiracji? Daj się się zainspirować dzienną porcją ciekawych myśli wprost do Twojej skrzynki.





Aż się prosi żeby skomentować, ale co tu można dodać? Bardzo wartościowy wpis (jak cały blog)
Dzięki
Czy wybaczanie wymaga zadośćuczynienia?
W jakim sensie? Czy winowajca musi dokonać zadośćuczynienia abyśmy my mogli przebaczyć? Myślę,że nie, bo wtedy nie można by wybaczyć np. osobie nieżyjącej. Poza tym, byłoby to stawianie warunków, a nie wybaczenie płynące z serca. Czy musimy zadośćuczynić by nam wybaczono? To czy ktoś nam wybaczy, czy nie, zależy tylko od niego, a nie od nas.Możemy zrobić wszystko by to ułatwić, ale decyzja jest jego…
No tak! Szukajcie a znajdziecie, znalazłem punkt 7. A ja myślałem że jestem odmieńcem. Że nie umiem wybaczać, bo nie umiem uwolnić krzywdzącego od winy. No i masz człowiek się uczy i uczy i uczy i będzie się uczyć, ale to tak ma chyba być. Ferdek
Przebaczenie to podstawa milosci.
Przebaczenie. Otóż na ten temat mogę sporo powiedzieć, gdyż od jakiegoś roku zmagam się z nienawiścią do rugiej osoby. Ten stan mogłoby zmienić przebaczenie. Jednak nie jest to takie proste. W przebaczaniu widać wielkość człowieka. Ja jesstem mały jak cho…ra. Ale cóż zrobić? Ja sobie nie wybierałem charakteru. Został mi on narzucony. Tak jak wiele innych rzeczy.
Paweł, piszesz, że charakter został ci narzucony…przez kogo? pomyśl o tym, że możesz zmieniać siebie jeśli tylko zechcesz. tak jak wszystko inne, co wydaje się narzucone i niezmienne. zmiana jest w twojej mocy. poza tym, owszem, w przebaczeniu widać wielkość człowieka, ale trzeba uważać żeby się nie „naciąć” na przekonanie, że trzeba być nie wiadomo kim aby wybaczyć albo uzyskać przebaczenie…
nie dokońca jestem pewien, czy można tak zmieniać siebie jak się chce. Wiele rzeczy chciałem zrobić, wiele trudu, czasu i energii mnie to kosztowało. A jednak tak wiele razy jakieś durne zrządzenia spowodowały, że poleciałem zupełnie na gębę. Nie znajduje do tego usprawiedliwienia ani wytłumaczenia. Tylko pozostaje pytanie po co to? Kiedyś pomagała mi wiara, ale i wiara może być skruszona. Nie wiem tylko dlaczego komuś na tym zależy.
Wybaczać nie umiem. A pewnych spraw nawet nie chcę wybaczyć. Bo wybaczenie pwoinno się dokonac w sercu i umyśle. U mnie nic takiego nie ma miejsca. I pewnej osobie pewną sprawę jeszcze długo będę pamietał. A jak zapomnę o niej, to pewnie nie będzie to wynik wybaczenia, tylko zwykłego zapomnienia. Mówiąc teraz tej osobie, że jej wybaczyłem, to był bym obłudnym hipokrytą.
I nie jestem odosobnionym przypadkiem. WIem jedno: zaczym się kogoś skrzywdzi, to należypamiętać, że na ziemi nie mieszka 6 mld Jezusów, tylko zwykłych, małych, ułomnych ludzi. Do tego straszliwie pamiętliwych.
Wogóle, to trudno mi uwierzyć w coś takiego jak przebaczenie. Myślę, że częściej mamy do czynienia z zapomnieniem.
Widzisz jaki jestem mały? Ale teraz możesz mieć pewność, że jestem szczery
a charakter został mi narzucony przez tego, który mnie stworzył. Nie ja się „programowałem” w łonie matki i nie ja wybierałem miejsce w którym przyszło mi spędzac dzieciństwo. A to właśnie te elementy kształtują człowieka. Rozumiesz o czym mówię?
Do zmiany swojego podłego charakteru, niezdolnego do wybaczania, potrzebne jest coś co daje poczucie radości. Jednak w momencie gdy w takich trudnych chwilach cały czas dostaje się cięgi od życia, to napewno nie wzmoże to w człwoieku chęci do przebaczenia. Znam to z autopsji. I jeśli jest na tym świecie jakaś siła, która to wszystko trzyma w ryzach, to ja tej siły nie rozumiem. Bo co to za siła, która rujnuje ludzi? Mój kolega był dobrym człowiekiem, a w zamian za to dostał do przejścia najciężą odmianę nowotworu. Przeżył, ale zmienił się nie do poznania. Stał się zupełnym zapzreczeniem tego kim był przed chorobą.
Podajesz tyle argumentów przemawiających za tym, że tak naprawdę przebaczenie nie istnieje, że to tylko zapomnienie, że sama się zastanawiam czy próbujesz przekonać siebie czy innych…A może po prostu próbujesz sie jakoś usparwiedliwić przed samym sobą? Fakt, wybaczyć jest trudniej, łatwiej chować urazy, żale i prestensje, ale to nie znaczy że wybaczenie nie istnieje. Podkreślasz że jesteś „maly” ale szczery… Czyżbyś sugerował w ten sposób, że osoby mówiące o swoich doświadczeniach przebaczania są nieszczere, bo chcą kreować się na wielkich?
W twoich słowach wiele jest prowokacji, manipulujesz czytelnikami jakbyś chciał aby ktoś raz na zawsze rozwiał twoje wątpliwości. Jest w nich też wiele goryczy, trzymanie zawiści i uraz prowadzi do tego, że wciąż widzimy siebie z pozycji ofiary, masz rację to odbiera radość życia i siłę do jakichkolwiek zmian. Pozdrawiam i zapraszam na mój blog:
http://www.inspiracje-duchowe.blog.onet.pl
siebie samego nie muszę usprawiedliwiać, bo jestem świadom swoich ułomności i mówię o nich otwarcie. Zarówno w realu jak i w takich dyskusjach. Tak więc co tutaj usprawiedliwiać.
Może są ludzie zdolni do przebaczania, ale ja takowych nie znam i nigdy nie spotkałem.
Nigdy nie twierdziłem, że mój punkt widzenia jest najwłaściwszy. Może dlatego wchodzę na takie strony, żeby poszukać innego punktu widzenia.
Powiedz mi jak się pozbyć całej tej złości? O wielu sprawach łatwo się tylko mówi, ale często teoria i praktyka mijają się ze sobą. A syty nigy nie zrozumie głodnego
Ale ja naprawdę doskonale Cię rozumiem, nauczyłam się przebaczać właśnie dlatego że życie i ludzie których spotkałam nie zawsze byli dla mnie dobrzy:))Ale zrozumiałam że nie przebaczając to sobie właśnie robię największą krzywdę i odbieram nadzieję na jakąkolwiek zmianę. http://www.inspiracje-duchowe.blog.onet.pl, bardzo chętnie z Tobą o tym podyskutuję, zostaw tam jakieś swoje namiary jeśli masz ochotę. Pozdrawiam
Czasem tak jest, że osoby, które nas złoszczą lub krzywdzą są po to, by pokazać nam, że coś w życiu powinniśmy zmienić. To co nas złości w innych ludziach jest czymś czego nie lubimy w sobie i nie zaakceptowaliśmy, a jest to częścią nas samych, a nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. I nie przebaczając innym, tak naprawdę nie przebaczamy sobie. Takie rzeczy zdarzają się po to byśmy mogli pokochać siebie samych ze wszystkimi ułomnościami. Mnie to pomogło, bo ja również od dłuższego czasu borykam się z tym problemem. Polecam stronę http://www.radykalnewybaczanie.com.pl
jak narazie wydaje mi się, że w moim przypadku może mieć miejsce tylko zapomnienie. I to pod warunkiem, że będą do tego odpowiednie warunki. Jeśli będę czymś zajęty na tyle, żeby nie wracać pamięcią zbyt często do tego co było.
Czytam co piszecie i narazie nad tym wszystkim myślę. Jest to tak trudna kwestia, że nie możliwa do załatwienia w jednym momencie. Często jest tak, że najdłuża droga to ta pomiędzy sercem i rozumem. Pewnie jeszcze wiele wody w Wiśle upłynie zaczym to się we mnie dokona.
przebaczenie zawsze może mieć miejsce – tylko problem może być w tym czy tego chcesz
…sprawiedliwość i prawa ofiary wcale nie muszą być w sprzeczności z aktem przebaczenia…ponieważ wybaczanie nie jest pozbawianiem winy a aktem wybaczenia wyczodzącym z własnego „ja” aby uzdrowić samego siebie a nie osobę której wybaczamy dlatego też nie ma tutaj mowy o pozbawianiu winy. Świetny artykuł i gdyby wiecej osób zrozumiało by sens z niego płynący zrozumiało by też dlaczego niepowodzenia jakie im toważyszą są wynikiem ugrzężnięcia w sutuacji krytycznej która wciąż się powtarza. Powtarza się i będzie się powtarzać jak nagranie na płycie CD gdy nie odpuścimy. Nie zmienimy płyty lub nagrania. Szukamy zadośćuczynienia i nigdy to nie nastąpi jak nie wybaczymy a tym samym nigdy nie zapomnimy. I tak w kółko wciąż te same nagranie.
Hm,
Ciekawy tekst. Napisane bardzo zrozumiale. Szukałam właśnie czegoś o tej tematyce i teks baaardzo się przydał ;D
Dziekssssss