Nasz wewnętrzny obserwator
Wiele osób dochodzi do momentu w życiu, w którym chce coś zmienić. Ale niestety sama chęć zmiany nie wystarcza, choć zdecydowanie jest to ogromnie ważny pierwszy krok. Pojawia się wtedy pytanie: “Co mam zrobić by to zmienić”? Nie istnieje jedna poprawna odpowiedź i zdecydowanie nie mam na celu wypisywać tu wszystkich możliwości. Wydaje mi się jednak, że jest coś, co pomaga w procesie zmian, o ile nie jest ich najbardziej podstawowym fundamentem. Jest to budowanie świadomości samego siebie poprzez samoobserwację.
Nasz zachodni umysł jest przyzwyczajony do ciągłego paplania. Myślimy praktycznie bez przerwy, słyszymy swój wewnętrzny głos i widzimy obrazy. Zastanawiamy się nad tym co już się wydarzyło oraz rozważamy przyszłość. Analizujemy, oceniamy, wnioskujemy, obgadujemy z samym sobą, krytykujemy lub wyrażamy podziw. Jesteśmy cały czas zanurzeni w swoich ocenach i emocjach, robimy automatycznie kilka rzeczy na raz, kierują nami nawykowe reakcje, działania, odczucia. Jakże często wykonujemy jakąś czynność myśląc o tym co zrobimy za chwilę, za tydzień albo za rok, ewentualnie powtarzając w głowie jakiś dialog, który miał miejsce i rozpamiętując jakieś zdarzenia. Myślenie jest kompulsywne, nie da się przestać myśleć.
Co więcej, wszystkie opisane wyżej zjawiska są uważane za normalne i niewiele osób podważa ich sensowność albo bierze pod uwagę inne możliwości. I trudno się temu dziwić, jak zostaliśmy wychowani, takich nawyków nabraliśmy i istniejemy raczej bez świadomości konsekwencji życia pod kontrolą własnego umysłu. Bo jak pisze Eckhart Tolle:
Umysł jest świetnym narzędziem, jeśli jest prawidłowo używany. Jednak używany źle staje się destruktywny. By być bardziej precyzyjnym, nie chodzi o to, że źle używasz swojego umysłu – najczęściej po prostu w ogóle go nie używasz. To on używa ciebie. (…) Wierzysz, że jesteś swoim umysłem. To jest iluzja. Narzędzie wzięło nad tobą kontrolę. (E. Tolle, The Power of Now. tłum. własne)
Pewnie wielu z was oburzy się na powyższe słowa. Ale zastanów się i przyznaj szczerze – wiesz jak wyłączyć myślenie? Potrafisz przestać, a włączać umysł kiedy ty tego chcesz i potrzebujesz? Możesz wyciszyć myśli by odpocząć? Nie? A jak sądzisz – należy ci się pełna kontrola nad swoim ciałem i umysłem?
Sama doskonale znam stan tzw. gonitwy myśli, stan w którym mam w głowie zamęt i hałas i nijak nie mogę go uciszyć. Udało mi się też doświadczyć momentów, w których odczuwałam nieopisany spokój, choć chwile te na razie są jeszcze bardzo krótkie. Powiedzmy sobie szczerze, aby dojść do całkowitej kontroli swoich myśli, potrzeba albo pracy nad sobą (długiej, krótkiej, ciężkiej, lekkiej – to już zależy od nastawienia lub/i przekonań) albo ewentualnie od spontanicznego przeorganizowania się postrzegania (kop od życia, iluminacja, oświecenie, czy jakkolwiek to nazwać). Jednak wychodzenie poza myślący umysł nie jest wcale takie trudne. I nie chodzi mi tutaj o popadanie w “bezmyślność” w potocznym rozumieniu – jako zupełny brak refleksyjności, czujności, uwagi, świadomości…o nie, wręcz przeciwnie.
Eckhart Tolle pisze o dwóch technikach:
1. Kierowanie uwagi na chwilę obecną (tzw. tu i teraz), poprzez koncentrowanie się na wykonywanej w danym momencie czynności i delikatne odsuwanie od siebie myśli dotyczących czego innego.
2. Obserwowanie “myślącego umysłu”.
Oba sposoby są dobre, ja jednak chciałabym się skupić na tym drugim.
Tolle mówi o tym, że brak świadomości wynika z naszego identyfikowania się z umysłem. Innymi słowy, wydaje nam się, że jesteśmy umysłem, a nie, że posiadamy umysł. Początkiem uwolnienia się od “tyranii umysłu” jest uświadomienie sobie swej odrębności. Dlaczego nazywam to tyranią? A zastanów się, ile razy ten głos w twojej głowie nie pozwalał ci zrobić czegoś na co miałaś ochotę, krytykował cię i ganił? Ile razy doprowadzał do tego, że się niepotrzebnie martwiłeś? Jak często nie lubisz tego, co słyszysz w swojej głowie?
Jak się uwolnić? Na początek można po prostu zacząć obserwować swoje myśli jako niezależny obserwator. Nie oceniaj i nie gań siebie za “złe myśli”, bo to jest powrót do starego układu. Po prostu słuchaj, możesz też zapisywać swoje obserwacje. Słuchaj co się dzieje w konkretnych sytuacjach, obserwuj jakie słowa twojego głosu wywołują w tobie negatywne emocje, jakie masz odruchowe myśli. Wkrótce poczujesz, że faktycznie są myśli i jest “ten, który myśli”, ale także jest “ten, który obserwuje myślącego”. To właśnie ty, ten prawdziwy, najczystszy ty. Dzięki temu będziesz mogła się zdystansować od swoich reakcji, zobaczyć je w pełnej krasie i zmienić. O wiele łatwiej jest zmieniać coś patrząc na to z boku, niż zmieniać coś co uważamy za część siebie. Nie jesteś swoimi emocjami, odczuciami i reakcjami. Zauważając to, wchodzisz na zupełnie inny poziom świadomości i nagle zyskujesz nowe możliwości działania i odczuwania.
Skutkiem ubocznym (choć patrząc z innej perspektywy, może to być też główny cel) takich ćwiczeń obserwacyjnych jest to, że “przyłapanie” jakiejś myśli ze świadomością, że jest się czymś od niej odrębnym, osłabia jej moc. Taka myśl odpływa, bo nie jest nas podtrzymywana. W konsekwencji można doświadczyć luki między myślami, miejsca w którym przez moment nie ma żadnych myśli. Jest to stan najwyższego spokoju, radości i czystego istnienia. Nie ma myśli, nie ma zmartwień, nie ma porównań, ocen, przekonań. Jednocześnie jest pełna świadomość, a zmysły odbierają niczym nie zakłócone bodźce. Z początku te przerwy między myślami są bardzo krótkie, ale można je stopniowo wydłużać. Mistrzowie potrafią trwać bez przerwy w takim stanie długimi godzinami. Mi osobiście zdarzyło się doświadczyć tych krótkich chwil i to samo w sobie było niezmiernie przyjemne. Zaś z obserwatorem jestem już od jakiegoś czasu dość mocno zaprzyjaźniona.
Jest on bardzo pomocny w rozwiązywaniu różnych problemów i uniezależnianiu się od nawykowych reakcji.
Zacząć można od krótkich sesji obserwacji, a z czasem obserwacja zacznie się pojawiać spontanicznie. Najważniejsza jest decyzja i chęć zmiany dotychczasowego sposobu funkcjonowania. Czy naprawdę chcesz się uwolnić?
Mogą Cię zainteresować te artykuły:
Potrzebujesz inspiracji? Daj się się zainspirować dzienną porcją ciekawych myśli wprost do Twojej skrzynki.
Szukasz wewnętrznego spokoju? Zapraszam na kurs internetowy, który Ci w tym pomoże.





Bardzo ładnie i jasno przedstawiłaś temat, może zainteresuje kilka osób. Dziekuję, twój tekst przypomniał mi o ćwiczeniu uważności, chyba powinienem zacząć od nowa praktykować. Dobrze, że wśród psychologów są też ludzie o otwartych umysłach.
Nieźle, trafiłem na twoją stronę, szukając polskiego wydania the Power of Now. W jego nowej książce jest taki fragment: “You can add a thousand more definitions (thoughts) of who you are and by doing so will certainly increase the complexity of the experience of yourself (as well as your psychiatrist;s income) but, in this way, you will not end up with the subject, the experiencer who is prior to all experience but without whom there would be no experience”. A New Earth – E. Tolle, strona 242. Powinnaś przeczytać o ile już nie przeczytałaś.
Tomatekk, nie czytałam jeszcze nowej książki Tolle, bardzo mi sie podoba cytat, który umieściłeś, dzięki
Potęga Teraźniejszości wymiata. Na początku ma się jedynie przebłyski tego stanu – szybko uciekają.
Jednak po pewnym czasie, w sposób nagły i nieprzewidziany doświadczyć można najczystszej obecności. Najlepsze określenie tego stanu jakie wdziałem “Nie można tego zdefiniować, lecz można poczuć”. Człowiek czuje to tak silnie, iż cały “dramat” ludzkiego żywota wydaje się śmieszny. Doświadczenie tego stanu nawet na klika chwil jest czymś całkowicie niezapomnianym. Największą nauką z tej chwili jest możliwość czystego rozróżnienia świadomości od nieświadomości – po skierowaniu uwagi do wewnątrz od razu stwierdzisz swój obecny stan świadomości.
Najprawdopodobniej ten moment ucieknie jednak – pojawią się znów tortury myśli. Im bardziej świadomy człowiek się staje, tym bardziej dostrzega ból i opór jaki umysł nieświadomie produkuje. Powstaje wybór – albo pogłębić świadomość, albo tkwić przy umyśle i cierpieć niesamowite katusze. Wówczas człowiek przeskakuje pomiędzy świadomością a nieświadomością. Na tym poziomie jestem obecnie…
Przemek, mam identycznie z tym przeskokiem między świadoością a nie… tylko że w zabieganiu o codziennośc ego bierze górę;
niemniej jednak przyłapałam się na coraz częściej towarzyszącemu mi uczuciu że wszystko wokół jest w jakiś niepojęty ale wyczuwalny mi sposób iluzją i że tak naprawdę nic mi znikąd nie grozi, to tylko mój umysł wpędza mnie w tarapaty
(już nie raz to zrobił) a skoro mnie pogrąża to może mnie też wyciągnąć z kłopotów w jakie mnie wpakował-jest to tyle trudne że jak już wspomniałam codzienność włącza u mnie ego (i wtedy zastanawiam się czy po prostu nie zbzikowałam zajmując się duchem, świadomością, etc) ale chwilami mam owe przebłyski (właśnie czego?) tu i teraz, iluzji jaką jest zagrożenie czy ogólnie świat; mam do was a właściwie do Ciebie Asiu pytanie: co sądzisz o inedii-niejedzeniu z wyboru i cieszaniu się przy tym zdrowiem, etc.? Ponoć jest to wybór możliwy do “wykonania” (so to speak:)przy poszerzonej świadomości człowieka…
Czekam na jakiś pościk lub odpis if possible:)
greets:*
@Julita: Co sądzę o niejedzeniu? Technicznie-wiem, że jest to absolutnie możliwe, choć wymaga sporej pracy i determinacji (chyba, że ktoś się np. spontanicznie oświecił, heh).Mam za to wątpliwości “po co”. Uważam,że jesteśmy tutaj na ziemi,po to by mimo wszystko żyć po ziemsku – i to mi się dość podoba
Oczywiście, odkrywanie swojej “boskiej części” jest fantastyczne i wiele daje,ale z jakiegoś powodu nasza dusza wybrała takie, a nie inne życie. Zresztą, podobne opinie słyszałam od osób, które miały w życiu epizod odżywiania się światłem. To tak w skrócie
pozdrawiam!