O smutku bardzo krótko

W pewne dni emocje są jak nieproszeni goście. Nie chcemy ich odczuwać, niech idą sobie precz. Trochę jak dziś, pierwszy dzień wiosny, zimy, bury i ponury. I smutno bez powodu. Co robić? Rozweselać się? Obejrzeć komedię? Zjeść coś dobrego? Wycofać zupełnie i nie odczuwać nic?
A może warto uszanować samego siebie i dać sobie poczuć emocje, które się zjawiają nie wiadomo skąd. Może lepiej zagłębić się w ten stan, przepełnić się nim, wypełnić aż po brzegi. I może wtedy pojawi się jakieś drugie dno, jakaś informacja, przyczyna, cel, zmiana sposobu widzenia.
Radość i optymizm są wspaniałe, ale nie wierzę w sens bycia szczęśliwym na siłę. Wolę poznać mój smutek. Poznać to nie znaczy dać się nim kierować, zapaść się bez świadomości tego, co się dzieje. Poznać to znaczy być w nim a jednocześnie obserwować. Co widzisz patrząc na swój smutek…?


Potrzebujesz inspiracji? Daj się się zainspirować dzienną porcją ciekawych myśli wprost do Twojej skrzynki.

Joanna
Sprawczyni całego zamieszania...

Komentarze

4 Odpowiedzi na “O smutku bardzo krótko”
  1. Jarzbuk pisze:

    Czwarty dzień walk o martwe miasto. Rano przysłali wsparcie i ekwipunek. Rozładowaliśmy kontenery, ale w żadnym z nich nie było miłości a to jej tak naprawdę potrzebowaliśmy.

  2. Togashi pisze:

    Ponownie tu sa praktycznie napisane moje mysli…

  3. Ramzel pisze:

    Gdy nie doświadczamy smutku – nie doceniamy radości.

  4. specjalkaa pisze:

    Co widzę patrząc na swój smutek?
    Cień uśmiechu:)
    Smutek pojawia się, gdy Słońce mamy za plecami. Wystarczy się odwrócić. Chociaż… tak miło grzeje plecy…
    pozdrawiam
    specjalkaa

Wypowiedz się

Powiedz, co myślisz...
a jeśli chcesz wyświetlać swoje zdjęcie, użyj gravatara!

//21 mar 2007 ·