O smutku bardzo krótko
W pewne dni emocje są jak nieproszeni goście. Nie chcemy ich odczuwać, niech idą sobie precz. Trochę jak dziś, pierwszy dzień wiosny, zimy, bury i ponury. I smutno bez powodu. Co robić? Rozweselać się? Obejrzeć komedię? Zjeść coś dobrego? Wycofać zupełnie i nie odczuwać nic?
A może warto uszanować samego siebie i dać sobie poczuć emocje, które się zjawiają nie wiadomo skąd. Może lepiej zagłębić się w ten stan, przepełnić się nim, wypełnić aż po brzegi. I może wtedy pojawi się jakieś drugie dno, jakaś informacja, przyczyna, cel, zmiana sposobu widzenia.
Radość i optymizm są wspaniałe, ale nie wierzę w sens bycia szczęśliwym na siłę. Wolę poznać mój smutek. Poznać to nie znaczy dać się nim kierować, zapaść się bez świadomości tego, co się dzieje. Poznać to znaczy być w nim a jednocześnie obserwować. Co widzisz patrząc na swój smutek…?
Mogą Cię zainteresować te artykuły:
Potrzebujesz inspiracji? Daj się się zainspirować dzienną porcją ciekawych myśli wprost do Twojej skrzynki.
Szukasz wewnętrznego spokoju? Zapraszam na kurs internetowy, który Ci w tym pomoże.




Czwarty dzień walk o martwe miasto. Rano przysłali wsparcie i ekwipunek. Rozładowaliśmy kontenery, ale w żadnym z nich nie było miłości a to jej tak naprawdę potrzebowaliśmy.
Ponownie tu sa praktycznie napisane moje mysli…
Gdy nie doświadczamy smutku – nie doceniamy radości.
Co widzę patrząc na swój smutek?
Cień uśmiechu:)
Smutek pojawia się, gdy Słońce mamy za plecami. Wystarczy się odwrócić. Chociaż… tak miło grzeje plecy…
pozdrawiam
specjalkaa