Zmiana perspektywy
Często, gdy jesteśmy z kimś w konflikcie, zawęża to naszą możliwość postrzegania sytuacji. Konflikt nie musi być duży, wystarczy na przykład stykać się z jakimś zachowaniem, które staje sie denerwujące. Jeśli coś nas drażni, to najczęściej albo dokonujemy projekcji na drugą osobę (czyli widzimy u innych te cechy, których nie chcemy zaakceptować u siebie), albo/i nie potrafimy spojrzeć na to zachowanie z innej perspektywy. Niezrozumienie i irytacja często prowadzą do większych konfliktów, więc zdecydowanie lepiej podejmować działania prewencyjne niż dopuścić do głębszego problemu.
Gdy coś nas denerwuje, najprostszym i najczęstszym sposobem poradzenia sobie, jest wycofanie się z relacji/sytuacji, ewentualnie krytyka i atak. W każdym przypadku patrzymy na dane zachowanie głównie z naszej własnej perspektywy. Mniejsza o powody, dla których akurat to a nie inne zachowanie, u tej a nie innej osoby, prowadzi do rozdrażnienia. Można pomóc sobie rozwiązać problem i wzbogacić relację z daną osobą w bardzo prosty sposób. Można, o ile oczywiście mamy wystarczający poziom samoświadomości, by zauważyć swoją nieadekwatną reakcję oraz wolę by coś z tym zrobić.
Sposobem tym jest zmiana perspektywy, czyli znane nam wszystkim “postaw się na jego miejscu”. Banał? Możliwe. Jednak mam wrażenie, że mało kto faktycznie to robi, mimo że efekty mogą być zaskakujące.
W relacji dwóch osób, możliwe są trzy perspektywy patrzenia na ich interakcję. Przykładowo:
Proste, prawda? Pytanie – jak to zrobić?
Sposobów jest na pewno kilka, ja poznałam jeden w dwóch wersjach. Z powodów praktycznych osobiście praktykuję tylko jedną z nich, ale opowiem o obu.
Sposób pierwszy polega na tym, że trzy osoby (można poprosić przyjaciół, czy kogoś z rodziny, którzy mogą pomóc nawet nie wiedząc o jaką relację chodzi, nie ma potrzeby im tego mówić) ustawiają się na pozycjach A, B i obserwatora. Jedna z osób jest tą, która jest zaangażowana w konflikt i to ona wykonuje całą pracę. Na początku ustawia sie na swojej pozycji – A, naprzeciw niej jest reprezentant B, a z boku stoi Obserwator. Oosba A myśli o tym w jaki sposób postrzega B, dość intensywnie koncentruje się na konflikcie i przyczynach swoich negatywnych odczuć związanych z osobą B. Następnie zamieniają się miejscami z B. Może to brzmi nieprawdopodobnie, ale w jej głowie zaczną sie pojawiać obrazy, odczucia lub myśli swojego faktycznego oponenta. Dobrze jest, by skupiła się na swojej intencji poznania przeżyć i motywów osoby, na której miejscu stoi. Gdy dostanie już wystarczającą ilość informacji, powinna stanąć jeszcze na miejscu Obserwatora i spojrzeć na reprezentanta siebie i osoby B. Zazwyczaj jest to moment olśnienia i refleksji w rodzaju “Ależ to jest bez sensu” lub “Jakże oni siebie ranią”. W pewnych sytuacjach jest to wystarczający bodziec, by zacząć zmieniać swoje zachowanie i stosunek do drugiej strony konfliktu. Postawienie się w pozycji osoby B często prowadzi do stwierdzenia, że ktoś kogo demonizowaliśmy, kto wydawał się złośliwy czy wredny, tak naprawdę boi się, jest niepewny swojej pozycji, czy brakuje mu miłości. Doświadczenie tych uczuć jest często wielokroć ważniejsze i bardziej motywujące do zmian niż racjonalne analizowanie sytuacji konfliktowej.
Jak napisałam wcześniej, mi łatwiej jest praktykować drugi sposób, choć dla części osób może on się wydawać trudniejszy. Polega on na wykonaniu powyższych operacji poprzez wizualizacje – wyobrażenie sobie całego układu. Moja procedura wygląda mniej więcej tak:
Jeśli ktoś medytuje, można to ćwiczenie wykonać w trakcie medytacji. Nie jest to jednak konieczne, wystarczy odprężyć się i wyeliminować wszystko, co mogłoby przeszkadzać w skupieniu się na swoim wnętrzu. Nie wszyscy mają łatwość wizualizowania (choć jest to nasza naturalna zdolność), dla tych osób lepsza będzie wersja bardziej osadzona w fizyczności, czyli wariant pierwszy. Jest on o tyle ciekawy, że samo przesunięcie ciała na nową pozycję powoduje zmianę w odczuciach.
Na koniec chciałam się podzielić refleksją, że wielokrotnie słyszałam o zmianie perspektywy, na studiach psychologicznych i poza nimi, ale w pewnym sensie zlekceważyłam ją. Możliwe, że wydawała się tak prosta, że aż banalna, a ja wolałam wchodzić w bardziej skomplikowane procesy. Jednak jakiś czas temu idea ta dość intensywnie przypomniała o sobie i okazała się niesamowita pomocą w rozwiązywaniu trudności.
Mogą Cię zainteresować te artykuły:
Potrzebujesz inspiracji? Daj się się zainspirować dzienną porcją ciekawych myśli wprost do Twojej skrzynki.
Szukasz wewnętrznego spokoju? Zapraszam na kurs internetowy, który Ci w tym pomoże.





tak tak – trzy pozycje percepcyjne…
szkoła empatii
też ostatnio o tym trochę zapomniałam
a jak coś zaczyna w relacji iść nie tak-to dobry sposób na wyjście ze swoich oczu – i wejście w czyjeś.
hym… Bede musial sprobowac-> troche przypomina Radykalne wybaczanie. Dzieki wielkie za ten tekst. Pozdawiam
Ciekawe, że w tekście ani razu nie padło słowo – klucz, dopiero Kamila wspomniała o nim w komentarzu, a mianowicie EMPATIA.